Cześć, chciałam wam powiedzieć że następnego rozdziału nie będzie. Pewnie zapytacie dlaczego ? Dlatego że :
• blog nie jest pisany na moimi osobistym koncie tylko mojej koleżanki
• nie podoba mi się treść tego co pisze
• nie mam dalszych pomysłów co do tego co ma się dziać dalej
• jest mało osób (?)
Prawdo podobnie będę pisać nowego bloga na moim koncie ! Co do nowego bloga napisze wam jeszcze dziś kiedy to przemyśle. Napisze wam link i takie tam :)
Dziękuje wam za 8 miesięcy razem i 8242 wyświetlenia ! Kocham was ♥ Skomentujcie ten post proszę :) Chciałabym wiedzieć co o tym wszystkim myślicie :D
Kocham Was i dziękuje za wszystkie komentarze, i ogólnie że czytaliście ♥ #BigLove #Forever
Love above all...♥
niedziela, 25 sierpnia 2013
wtorek, 20 sierpnia 2013
Rozdział szósty ♥
Zadzwoniłem, a zaraz po tym
otworzyła mi Bella.
-Dzień dobry...
-Dzień dobry, panie Justin. -
odpowiedziała
-Czy mógłbym? Ja do Kate.
-Panna Katherina jest zmęczona i źle się czuję. Nie przyjmuje
teraz żadnych wizyt. Przykro mi.
-Bella... proszę. To naprawdę
ważne. Państwo Smith się zgodzili bym do niej przyjechał.
-Zapytam panienki...
Bella poszła na górę, a mnie już
nosiło. Szybko pobiegłem na górę. Kierując się do pokoju Katheriny.
Po drodze wpadłem na Bellę.
-Panienka...nie..
Nie dokończyła bo ja zdążyłem
wejść do jej pokoju.
-Justin...co ty tu? - zapytała
Kate.
Leżała na łóżku. Wokół
chusteczki, a jej oczy były zapłakane.
Zamknąłem drzwi i wskoczyłem do
łóżka. Objąłem ją ramieniem i przykryłem nas kołdrą.
-Justin ... - zakaszlała.
-Shhh...
-Ale JUSTIN! Jestem chora, nie
chcę cię zarazić...
-Mała, nie zarazisz. Jestem
odporny.
-Proszę cię...
-NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ...
-Nie ...kłócę - dokończyła.
-Zmieniając temat. Czemu
płakałaś?
-Nie płakałam.
-No jak nie?
-No nie.
-Przecież widzę.
-No to chyba źle widzisz.
-NIE MYLĘ SIĘ! PŁAKAŁAŚ! CO SIĘ
STAŁO?
-Nic...
-NO JAK NIC?! KATE!
-Nie unoś głosu...
-NIE ...unoszę.
-A co właśnie robisz, co?
Wstała i kierowała się ku
łazience.
-I co? Teraz tak ma wyglądać
nasza przyjaźń?
-JUSTIN! JESTEM ZMĘCZONA, ŹLE SIĘ
CZUJĘ!
-Mała, przepraszam. - podeszłem
do niej i przytuliłem się, ale ona mnie nie objęła.
-Co się dzieje? - zapytałem
-Zostaniesz ze mną? - zapytała
szepcząc.
Widziałem,że źle się czuje.
Chciałem być przy niej.
-Oczywiście. Dopiero pojutrze
jadę na koncert, ale w niedzielę wracam.
-Jeśli chodzi ci o to czy bez
ciebie wytrzymam, to tak, wytrzymam.
-Widzę,że już lepiej się czujesz.
- powiedziałem
Wziąłem ją za rękę i położyliśmy
się na łóżku. Przykryłem nas kocem i pocałowałem ją w
czoło. Była rozpalona.
-Jesteś cała rozpalona.
-Justin... wzięłam leki.
Przejdzie mi.
-Oby. - odpowiedziałem
Wyciągnąłem swój telefon by
sprawdzić, która godzina. Było już dosyć późno.
-Justin...
-Tak?
-Zimno...
Ściągnąłem z siebie bluzę i dałem
by założyła na siebie, a do tego jeszcze bardziej ją do siebie
przytuliłem.
- Lepiej?
-Ta..tak. - odpowiedziała
Uwielbiam gdy kobiety, mają moje
bluzy na sobie. Czuję się wtedy taki "męski". Tak ja mądry, Justin
Bieber.
Czułem jej ręce na swoim torsie.
Czułem jej zapach... ukojenie. Ale czułem również, że strasznie się trzęsła.
-Kate...
-Ta..ta...tak?
-Zadzwonię po lekarza.
-Nie trzeba. - odpowiedziała
-Zimno ci, jesteś rozpalona.
-Poczekajmy jeszcze 2 godz.
dobrze?
-Dobrze. - odpowiedziałem.
Robię wszystko to co ona chce.
Ale nie,że robię to z przymuszenia, po
prostu mam to gdzieś zakodowanie. Dziwne? Być może, ale realne.
Pierwszy raz leżałem z nią, kiedy
była chora. Wyglądała wtedy tak niewinnie.
Widziałem,że nie może zasnąć.
Zacząłem śpiewać jej "OLLG" ,najciszej by tylko ona słyszała. Już po
chwili słodko spała, na szczęście. Ja po chwili również usnąłem.
***
*rano*
Czułem jak się wierci albo jak
się przeciąga. Jej mina? NIEZIEMSKA i taka słodka.
-Dzień dobry, mała.- pocałowałem
ją w czoło, a ona uśmiechnęła się.
-Cześć.
-Co taka jakaś nie w humorze?
-Cześć, kochanie - uśmiechnęła
się.
- No to, to już lepiej. -
zaśmiałem się.
Dopiero teraz skapnąłem się,że
jestem bez koszulki, a ona leży we mnie wtulona, spoko, u nas to już rutyna.
-Jak się czujesz?
-Już lepiej, o wiele lepiej. A ty
tutaj ze mną byłeś przez całą noc?
-Tak, sama mnie o to prosiłaś.
Pamiętasz?
-nie, nie przypominam sobie - zaśmiała się.
-Chyba czas wstawać. Nie masz
dzisiaj zajęć?
-Nie, mam 2 tygodnie wolnego.
-To chyba dobrze, co nie?
Odpoczniesz i w ogóle.
-Odpocznę, bardzo, A ty kiedy
wyjeżdżasz ?
-Dziś jest gala na którą muszę
iść, jutro jadę na koncert do Las Vegas i wracam na tydzień, a potem mam
koncert w Nowym Yorku.
-Aham
-Kate usiądź muszę ci coś
powiedzieć
Kate usiadła na łóżku a ja zaraz
obok niej po turecku. Wziąłem w dłonie jej dłonie i zacząłem mówić:
-Chciałbym wytłumaczyć ci
wszystkie niejasności między nami…
-Ale Justin…
-Ciiii, Nie przerywaj Kate
-…
-Wczorajsze zdarzenie dało mi
dużo do myślenia. Kiedy wyszłaś wszystko sobie przemyślałem. Nic nie czuję do
Seleny, ona mnie wykorzystała a teraz chce wrócić nie do mnie tylko do moich
pieniędzy. Kocham Ciebie i tylko Ciebie. Chcę być z tobą, całować cię każdego
dnia, sprawiać że pojawia ci się uśmiech na twarzy i mieć cię przy sobie.
-Justin ja też chciałabym by tak
się stało ale jeśli Selena dowie się że jesteśmy razem nie odpuści. Będzie
chciała nas rozdzielić…
-Ale jej się nie uda. Jestem tego
pewien. Miłość ponad wszystko, powtórz.
-Miłość ponad wszystko.
-Kocham Cię mała- powiedziałem i
musnąłem jej usta a ona zaraz odwzajemniła pocałunek lecz po chwili się ode
mnie oderwała…
-Co jest ?
-Zarazisz się, jeszcze nie jestem
w pełni zdrowa
-Mówiłem ci, jestem
odporny.-zaśmiałem się i znów wpiłem się w jej usta. Kate odwzajemniła mój
pocałunek a nasze języki toczyły wojnę między sobą. Po paru minutach
oderwaliśmy się od siebie. Obydwoje położyliśmy się na łóżku wtuleni w siebie.
Nie trzeba było nam żadnych słów, głowa Kate spoczywała na moim nagim torsie a
ja obejmowałem ją w pasie przyciągając jeszcze bliżej siebie. W końcu Kate się
odezwała
-Powiemy Vanessie ?
-Oczywiście kiedy tylko będziesz
chciała. A dziś…
-A dziś ?
-Idziemy na galę
-Ale Justin ja nie mam się w co
ubrać !- Kate zerwała się z łóżka i podeszła do szafy a po chwili cała jej
zawartość była na ziemi
-Mała ale ty w wszystkim
wyglądasz ślicznie
-Justin jedź do hotelu. Ja muszę
iść na jakieś zakupy i się przygotować
Wstałem z łóżka i podszedłem do
Kate, złapałem ją w tali i do siebie odwróciłem
-Będę o 17.00
-Okej ale idź już Justin
Wyszedłem z domu Kate, wsiadłem
do mojego samochodu i skierowałem się do hotelu.
OCZAMI KATE :
przebrałam się i wsiadłam do swojego samochodu i szybko ruszyłam w kierunku centrum.Chodziłam po centrum od sklepu do sklep. Aż w końcu znalazłam ! Znalazłam srebrną sukienkę która wspaniale pasowała do okazji. Od razu ją kupiłam i ruszyłam do domu się przygotować bo już 15.00 :O
_______________________________________
Jak będą komentarze to będzie rozdział ale chciałam wam powiedzieć że wydaje mi się że piszę to dla siebie. Może są 2 osoby które czytają to regularnie i czekają na rozdziały ale nikt więcej ;c [smutno]
_______________________________________
Jak będą komentarze to będzie rozdział ale chciałam wam powiedzieć że wydaje mi się że piszę to dla siebie. Może są 2 osoby które czytają to regularnie i czekają na rozdziały ale nikt więcej ;c [smutno]
niedziela, 18 sierpnia 2013
Rozdział piąty ♥
Położyłam się na krańcu łóżka
nawet nie przykrywając się kołdrą. Nie miałam na to siły.
Zamknęłam oczy by jak najszybciej
usnąć. Po chwili usłyszałam kroki Justina. Wszedł do łazienki.
Ja nie mogłam usnąć, ciagle się
kręciłam i myślałam.Tak…o Justinie… Po jakichś 10 min. usłyszałam ciche
zamykanie drzwi.
Zaraz po tym poczułam jak Justin
przykrywa mnie kołdrą, całując w czoło…Położył się koło mnie i objął mnie w
pasie. Ja udawałam ,że śpię. Przynajmniej próbowałam. Po chwili on zaczął coś
mówić…na początku coś cicho i za bardzo nie słyszałam ,bawił się moimi włosami,
co trochę mnie łaskotało…
OCZAMI JUSTINA:
Tak słodko śpi… Moja królewna…
Dziękuję ,że mogę być tak blisko niej. Czuć jej oddech na swojej klatce
piersiowej… To coś niesamowitego… I nie każdy ma takie szczęście.
-Wiem ,że śpisz i tego nie
słyszysz ,ale muszę to powiedzieć… kate… jesteś dla mnie najważniejszą osobą w
moim życiu.ZAWSZE byłaś na 1 miejscu. I nie zamieniłbym Cię na nikogo innego.
Ja Cię…kocham.
OCZAMI KATE:
Ostatnie słowa… zamurowało mnie…
Otworzyłam oczy by zobaczyć ,że nie śnie… Może to tylko sen? Może mnie się
wydaje.. wpatrywałam się w jego oczy…, które nie odrywały ode mnie wzroku…
-Justin…-szepnęłam
OCZAMI JUSTINA:
-Justin...-usłyszałem jej szept.
Ona słyszała wszystko co mówię.
Jestem debilem... Nie miałem siły jej odpowiadać w słowach. Było to dla mnie za
trudne ,a ona była tak pociągająca. W końcu lekko musnąłem jej usta, myślałem
,że nie odwzajemni tego pocałunku ,ale było inaczej. Jej usta były takie
słodkie i pełne namiętności.
Po chwili oderwała się ode mnie.
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytałem
Obawiałem się ,że może
skrzywdziłem ją? Może zrobiłem coś nie tak. Może nie powinienem.
-Nie...Wręcz przeciwnie... Po
prostu chciałam ci powiedzieć ,że...cię kocham.
Wtuliła się we mnie. Jej zapach
czułem wszędzie. Cały mój świat trzymałem właśnie w ramionach. To niesamowite
uczucie. Przypatrywałem się jej każdego ruchu, oddechu. Nie potrafiłem oderwać
wzroku. Jest taka piękna. Nie rozumiem czemu dopiero teraz zrozumiałem ,że ją
kocham, że chcę z nią być. Jednakże nie chcę stracić naszych dobrych relacji,
naszej wspaniałej przyjaźni.
OCZAMI KATE:
Wtuliłam się w niego. Był bez
koszulki, czego nie lubiłam. Co by to nie było, wolałabym ,żeby był ubrany ,a
nie w samych bokserkach. W końcu udało mi się usnąć…
*poranek*
Poczułam lekki powiew wiatru i
jakby ktoś bawił się kosmykami moich włosów.
-Dzień dobry. – powiedział
Justin, całując mnie w policzek.
Szczerze mówiąc dopiero teraz
przypomniałam sobie co działo się poprzedniej nocy. Co między nami zaszło.
Jeszcze miesiąc temu nie pomyślałabym w ogóle ,że ja i Justin ,że my możemy być
razem. Wydawało mi się ,że przyjaźń damsko-męska polega na tym ,że będzie ona
trwała do końca i nie przerodzi się w miłość. Myliłam się… Chociaż cieszę się
,że się myliłam. Jestem szczęśliwa,ale jak na razie nie chcę by cały świat
wiedział co jest pomiędzy mną ,a Justinem. Nie chcę tych głupich pytań na temat
naszych relacji. Paparazzi przyzwyczaili się do naszej przyjaźni. Wiedzą ,że
nie ma między nami nic innego… Teraz będą pisać o rozstaniu Justina z Seleną.
Będę go wspierała… jako przyjaciółka…
-O czym tak myślisz? – zapytał
mnie , uśmiechnięty Bieber.
-O nas. – odpowiedziałam,
stanowczo.
Jeszcze bardziej się do mnie
wyszczerzył.
-Wiesz ,że będziemy musieli
powiedzieć Vanessie no i Chazowi? – oznajmił
-Wiem,ale może jeszcze nie dziś?
W sumie nie wiemy jak to się wszystko potoczy.
-Mała…-złapał mnie w tali tak ,że
po chwili leżałam na nim.-Jak to się wszystko potoczy?Będziesz moją żoną ,a ja
twoim mężem. To na początek. Później trojga pięknych dzieci po mamusi no i tak
uzdolnionych wokalnie po tatusiu.
Ja tylko zaśmiałam się…
-Justin…ile my mamy lat dopiero.
-Ja mam 19 no i ty 18 i pół.
-Jesteśmy w tym samym wieku tylko
,że ja urodziłam się 31.12.1994.
-tak, jeden dzień dalej i byś
miałam 18 dopiero.
Po chwili usłyszeliśmy dźwięk
komórki Justina.
Rzuciłam się szybko na szafkę
,gdzie leżał telefon, ‘Selena” ,odebrałam.
-halo?
-Justin?-zapytała
-Nie, Katherina
-O to nawet dobrze się składa.
Powiedz Justinowi ,że godzina mi pasuje, tylko niech kupi jakieś dobre wino. W
końcu co to za radka bez wina no i bez…
Nie chciałam by kończyła swojej
wypowiedzi.
-Yhym..przekażę, z pewnością.
Szybko wyłączyłam telefon i
rzuciłam nim w Justina.
-Nic do niej nie czujesz?!
Rozumiem.Albo..nie…nie rozumiem. Czemu mnie całujesz? Czemu karzesz mi zostać z
tobą w pokoju? Po co robisz mi jakiekolwiek nadzieje, co?!
-Kate, co się dzieje?
-„Powiedz Justinowi,że godzina mi
pasuje, tylko niech kupi dobre wino. W końcu co to za randka bez wina no i
bez…” zacytowałam słowa Seleny.
-O co ci chodzi?
-Justin… tak, dobra…gdybyśmy byli
nadal przyjaciółmi ,a nie „kimś więcej” nie czepiałabym się. Są to twoje
prywatne sprawy. Ale pocałowałeś mnie raz ,a później drugi, wyznałeś mi miłość
,a teraz jakieś randki z Seleną?
Chciałeś się mną zabawić?! Tak się zachowuje przyjaciel?
-Katherina, to nie tak… Ona…się
ze mną umówiła bo chciała pogadać… O nas… o mnie i o niej. Ale ja właśnie
chciałem jej dzisiaj powiedzieć ,że już jej nie kocham, że kocham ciebie, mała
Wstałam. I podeszłam do okna,
otwierając je i nawdychać się świeżego powietrza, jednakże z dołu ujrzałam
błyski lamp. Szybko je zamknęłam i udałam się do kuchni czegoś się napić.
Po chwili poczułam ,jak ciepłe
ręce Justina łapią mnie w talii.
-Wierzysz mi?- szepnął mi do ucha
-Wiesz… jeśli nadal kochasz
Selene i coś do niej czujesz, to dajmy sobie spokój. Skończmy coś ,co jeszcze
dobrze się nie rozpoczęło i kontynuujmy naszą przyjaźń.Czujesz coś do niej?
Chodźby minimalnie?
-…
-Tak myślałam. Justin, to nie
jest… to nie jest chyba dobry moment na nowe związki ,a jeszcze jak ty nadal
czujesz coś do swojej byłej.
-Chciałbym Ci powiedzieć „NIE,
NIC JUŻ NIE CZUJĘ DO SELENY” ,ale nie umiem. To wszystko jest tak szybko, ale i
tak najbardziej kocham Ciebie!
Wzięłam swoje ciuchy, poszłam do
łazienki i ubrałam się. Po 15 min. byłam już gotowa.
-Muszę już lecieć… - powiedziałam
Kierowałam się w stronę drzwi ,
kiedy usłyszałam głos Justina.
- I co nawet się ze mną nie
pożegnasz?
Odwróciłam się, otarłam ręką,
jedną łezkę , która spłynęła mi po policzku, podeszłam do Justina, przytuliłam
go. Czułam się tak bezpiecznie. On obejmował mnie w talii, Czułam jego oddech
na mojej szyi i jego dotyk w pasie.
-Mam nadzieję ,że wszystko się
ułoży. Musisz dać mi trochę czasu. – szepnął Justin.
-Zostańmy przyjaciółmi. –
powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Szybko wybiegłam z pokoju i
kierowałam się do wyjścia. Sama nie wiem czemu, rozpłakałam się. Czułam się
jakbym w jednej chwili straciła WSZYSTKO, dosłownie wszystko. Kierowałam się go
drzwiom, gdzie stały setki Beliebers i paparazzi. Dustin podszedł do mnie i
wskazał mi tyle wyjście , którym wyszłam….
Tam czekał już na mnie
samochód...
Jak najszybciej wsiadłam do niego
i już po chwili odjechaliśmy. Z tego wszystkiego nawet zapomniałam pożegnać się
z Vanessą, o ile w ogóle wróciła już do domu z imprezy.
Po niecałych 20 min. byłam już w
domu. Rodziców nie było, powiedziałabym "JAK ZWYKLE" ,ale po co ?
Skoro więcej ich nie ma w tym domu niż są. Każdy to wie...
Szybko wbiegłam po schodach do
swojego pokoju. Pozwoliłam swoim emocjom wyjść na zewnątrz, rozpłakałam się.
Co miałabym niby zrobić? Być,
przynajmniej dla mnie, BYĆ w jakimś bliższych stosunkach z Justinem, wiedząc
,że nadal czuje coś jeszcze do Seleny? A może akurat się im jeszcze uda. Może
będą razem? Życzę im tego z całego serca.
Po chwili usłyszałam dźwięk mojej
komórki.
„Mama”, odebrałam.
-Córeczko, bądź gotowa za
godzinę.
-Dlaczego ?
-Mamy kolację…
-Z kim?
Chciałam wiedzieć coś więcej.
-Z Pattie i Scooterem.
-To po co ja mam tam jechać?
-Myślałam ,że … no wiesz…chcesz
zobaczyć się z Justinem.
-Mamo, źle się czuję.
-Dobrze, zostań w domu. Wrócimy
wieczorem, późno, nie czekaj na nas.
-Dobrze – powiedziałam i
rozłączyłam się.
Pattie jest mamą Justina i
przyjaciółką mojej mamy, a Scooter utrzymuje dobre kontakty z moim ojcem.
*19:00*
*OCZAMI JUSTINA*
-Dzień dobry – przywitałem się z
rodzicami Kate.
-Witaj,chłopcze. –podałem rękę
tacie Kate.
-Jeśli mogę zapytać, gdzie jest
Katherina?
Byłem trochę zdziwiony. Zazwyczaj
podczas takich spotkać, ona zawsze była.
-Została w domu. Źle się
czuła...- odpowiedziała mama Kate
-Przepraszam, ale czy mógłbym do
niej pojechać?
-Oczywiście. - powiedział tata -
przynajmniej nie będzie sama. - uśmiechnął się do mnie.
Szybko wyszłem z domu, wsiadłem w
samochód i pojechałem wprost do domu Katheriny.
Na szczęście nikt mnie nie
widział.Nie chciałam żadnych nieprzyjemnych sytuacji z paparazzi. Nie byłem w
nastroju.
Gdy dojechałem na miejsce, szybko
udałem się do drzwi frontowych.
_______________________________________________________
JEŚLI POD TYM ROZDZIAŁEM BĘDĄ 3 KOMENTARZE DODAM JESZCZE DZIŚ NASTĘPNY !
3 KOMENTARZE !
wtorek, 13 sierpnia 2013
Rozdział czwarty ♥ Czytasz = 1 komentarz !
Rozdział 4
OCZAMI JUSTINA:
Akurat w takiej chwili?! Akurat
teraz?! To był,jest i będzie mój najpiękniejszy pocałunek.
-Co robicie? - zapytała Vanessa
wbiegając do pokoju.
-A to nie miałaś iść spać? -
zapytałem, mierząc ją wzrokiem.
-Nie chcę mi się spać. -
powiedziała Van, szczerząc się do Kate.
-Naprawdę? Jeszcze chwilę temu
byłaś tak strasznieee zmęczona. - odpowiedziałem
Zauważyłem też ,że Kate nic nie
mówi. Jednakże widziałem jej lekko podniesione kąciki ust. Sam nie wierzę ,że
ją pocałowałem. Ja...ja...ją...kocham. Tak, ja ją kocham. Ale nie chcę
zniszczyć naszej przyjaźni.
-Co robiliście?- zapytała Van
-Oglądaliśmy - powiedzialam, a w
tym samy czasie Kate powiedziała <równo z Justinem> -rozmawialiśmy.
-Tak, właśnie. Oglądaliśmy i
rozmawialiśmy - dokończyłem.
-Ta...jasne, jasne. - zaśmiała
się
-Mam pomysł… Chodźmy gdzieś.
-W sumie… czemu nie.-
odpowiedziałem
-Idźcie ,ja zostanę… Jestem
zmęczona. Wiecie egzamin,koncert. Bawcie się dobrze.
-Nie no, zostanę z tobą, ja też
jestem zmęczony. – odpowiedziałem
Nie chciałem iść bez niej. Co by
to była za zabawa? Jeszcze bym się napił i zrobił Bóg wie co. Wolałem zostać z
nią. Patrzeć jak słodko śpi no i przemyśleć sobie kilka spraw.
Vanessa zaczęła się śmiać ,a ja
totalnie nie wiedziałem o co jej chodzi.
-No dobra, pójdę sama i nie wiem
kiedy wrócę.
-Baw się dobrze! – przytuliła ją
Kate
Ona wyszła ,a Kate zaraz po niej
kierowała się w stronę drzwi. Podbiegłem szybko do niej i chwyciłem ją za rękę.
Chcę aby została teraz ze mną.
-Kate.. gdzie idziesz? –
zapytałem
-Chciałam iść do pokoju Van,
położyć się.
-A nie możesz u mnie?
-Nie chciałabym ci przeszkadzać.
-Kate… dobrze wiesz ,że mi nie
przeszkadzasz. – chwyciłem jej podbródek i wpatrywałem się w jej piękne brązowe
oczy.- No więc, zostaniesz?Proszę.
-No…dobrze. – odpowiedziała – a
mogę wziąć prysznic? I zaraz wracam do Ciebie?
-Możesz u mnie wziąć.
-A ciuchy?
-Pożyczę ci jakąś koszulkę…
-Ok.
Podszedłem i wyciągnąłem z szafy
bluzkę , którą podałem jej. Ona skierowała się do łazienki ,a ja poszedłem do
kuchni. Chciałem sam przygotować kolację.
OCZAMI KATE:
Wzięłam od niego koszulkęi
weszłam do łazienki. Oparłam się o drzwi i przyłożyłam ją do nosa. Poczułam
jego zapach.
**
Po 20 min. byłam już gotowa.
Nieziemsko wyglądałam w jego koszulce. Była szeroka i długa ,ale mnie to nie
przeszkadzało. Ważne ,że miałam cokolwiek na sobie.
Wyszłam z łazienki i ujrzałam
stół , na którym była kolacja. Kanapki, wino,przekąski i niezapalone świeczki.
Poszłam do kuchni , gdzie Justin
coś jeszcze szykował.
-Gdzie jest zapalniczka?
-Na górnej szafce powinna być.
Jestem niska więc nawet stając na
palcach nie dosięgłam , dlatego też Justin podszedł do mnie i wziął mnie na
ręce. Uniósł mnie ku górze i wtedy dopiero sięgnęłam niebieską zapalniczkę.
-Dziękuję. – powiedziałam
Ten postawił mnie na podłogę.
-Nie ma za co. Uwielbiam nosić
dziewczyny na rękach.
-Naprawdę? – poczułam się trochę
zazdrosna, myśląc ,że dotykał Selene i każdą inną dziewczyną, z którą był.
-Nie..mała…tylko ciebie. Jesteś
taka drobna , nie mogłem patrzeć jak się męczysz sięgając tą zapalniczkę.
W tej chwili „mała” mi już nie
przeszkadzało. Poczułam się taka… kochana? „Mała” kojarzy mi się tylko z
Justinem. Od zawsze tak do mnie mówił.
Weszłam do pokoju i zapaliłam
świeczki. Justin nalał wino do lampek i odsunął mi krzesełko bym mogła usiąść.
On zasiadł naprzeciwko mnie. Rozkoszowaliśmy się przepyszną, prostą kolacją.
Byłam głodna, zresztą on też. Zjedliśmy wszystko co znajdowało się na stole.
Następne pomogłam mu posprzątać po kolacji.
-Była przepyszna…- powiedziałam
-Domyślam się…Mam nadzieję ,że mi
się jakoś odwdzięczysz…
-Zrobię śniadanie? – zapytałam
-Wiesz…w sumie to wcale nie głupi
pomysł ,ale chodziło mi o coś innego.
-Justin… wiem… znaczy się… nie
zrozum mnie źle… Ale czy ty nadal kochasz Selene? Wiesz… chciałabym wiedzieć na
czym stoję. Nie chcę być niepewna.
Długo oczekiwałam na odpowiedź…
Nie mogę go kolejny raz go pocałować ,wiedząc ,że nadal czuje coś do niej. To
byłoby wbrew moim zasadą.
-Kate, ja nie..ja..jej nie
kocham. Za bardzo mnie zraniła. Czuję tylko nienawiść. Nic więcej.
Dopiero teraz uświadomiłam co ja
robię. Przecież… Gdyby nam się nie udało, to co z naszą przyjaźnią? Tak bardzo
pragnę go pocałować ,ale nie mogę,po prostu nie mogę.
Wyszłam z kuchni i położyłam się…
Tak naprawdę ja nie wiem co on
czuje. Ja mówię konkretnie czego chcę… A on? On … nie daje mi żadnego znaku.
TAK ALBO NIE. Czy to takie trudne?
________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________
Hej, i jak podoba wam się 4 rozdział ? Mam do was parę spraw...mianowicie :
♦ Jeśli przeczytacie rozdział to proszę o dodanie komentarza dla was to około 15 sekund a mi jest wesoło i daje mi to motywację do dalszego pisania dla was :D
♦ Takie coś jak pisanie paru komentarzy nie jest fajne bo pod jednym rozdziałem komentują 4 osoby a pod następnym 2 :/ NIE FAJNIE
♦Zapraszam na ask'a Kate http://ask.fm/KateGomez1994
Zadawajcie jej pytania o co tylko chcecie. Może dodać wam zdjęcia z Justinem lub sama :D
♦ Do następnego ;*
6 komentarzy = nn komentarz [nie obrażę się jeśli będzie więcej xd]
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)