Rozdział 4
OCZAMI JUSTINA:
Akurat w takiej chwili?! Akurat
teraz?! To był,jest i będzie mój najpiękniejszy pocałunek.
-Co robicie? - zapytała Vanessa
wbiegając do pokoju.
-A to nie miałaś iść spać? -
zapytałem, mierząc ją wzrokiem.
-Nie chcę mi się spać. -
powiedziała Van, szczerząc się do Kate.
-Naprawdę? Jeszcze chwilę temu
byłaś tak strasznieee zmęczona. - odpowiedziałem
Zauważyłem też ,że Kate nic nie
mówi. Jednakże widziałem jej lekko podniesione kąciki ust. Sam nie wierzę ,że
ją pocałowałem. Ja...ja...ją...kocham. Tak, ja ją kocham. Ale nie chcę
zniszczyć naszej przyjaźni.
-Co robiliście?- zapytała Van
-Oglądaliśmy - powiedzialam, a w
tym samy czasie Kate powiedziała <równo z Justinem> -rozmawialiśmy.
-Tak, właśnie. Oglądaliśmy i
rozmawialiśmy - dokończyłem.
-Ta...jasne, jasne. - zaśmiała
się
-Mam pomysł… Chodźmy gdzieś.
-W sumie… czemu nie.-
odpowiedziałem
-Idźcie ,ja zostanę… Jestem
zmęczona. Wiecie egzamin,koncert. Bawcie się dobrze.
-Nie no, zostanę z tobą, ja też
jestem zmęczony. – odpowiedziałem
Nie chciałem iść bez niej. Co by
to była za zabawa? Jeszcze bym się napił i zrobił Bóg wie co. Wolałem zostać z
nią. Patrzeć jak słodko śpi no i przemyśleć sobie kilka spraw.
Vanessa zaczęła się śmiać ,a ja
totalnie nie wiedziałem o co jej chodzi.
-No dobra, pójdę sama i nie wiem
kiedy wrócę.
-Baw się dobrze! – przytuliła ją
Kate
Ona wyszła ,a Kate zaraz po niej
kierowała się w stronę drzwi. Podbiegłem szybko do niej i chwyciłem ją za rękę.
Chcę aby została teraz ze mną.
-Kate.. gdzie idziesz? –
zapytałem
-Chciałam iść do pokoju Van,
położyć się.
-A nie możesz u mnie?
-Nie chciałabym ci przeszkadzać.
-Kate… dobrze wiesz ,że mi nie
przeszkadzasz. – chwyciłem jej podbródek i wpatrywałem się w jej piękne brązowe
oczy.- No więc, zostaniesz?Proszę.
-No…dobrze. – odpowiedziała – a
mogę wziąć prysznic? I zaraz wracam do Ciebie?
-Możesz u mnie wziąć.
-A ciuchy?
-Pożyczę ci jakąś koszulkę…
-Ok.
Podszedłem i wyciągnąłem z szafy
bluzkę , którą podałem jej. Ona skierowała się do łazienki ,a ja poszedłem do
kuchni. Chciałem sam przygotować kolację.
OCZAMI KATE:
Wzięłam od niego koszulkęi
weszłam do łazienki. Oparłam się o drzwi i przyłożyłam ją do nosa. Poczułam
jego zapach.
**
Po 20 min. byłam już gotowa.
Nieziemsko wyglądałam w jego koszulce. Była szeroka i długa ,ale mnie to nie
przeszkadzało. Ważne ,że miałam cokolwiek na sobie.
Wyszłam z łazienki i ujrzałam
stół , na którym była kolacja. Kanapki, wino,przekąski i niezapalone świeczki.
Poszłam do kuchni , gdzie Justin
coś jeszcze szykował.
-Gdzie jest zapalniczka?
-Na górnej szafce powinna być.
Jestem niska więc nawet stając na
palcach nie dosięgłam , dlatego też Justin podszedł do mnie i wziął mnie na
ręce. Uniósł mnie ku górze i wtedy dopiero sięgnęłam niebieską zapalniczkę.
-Dziękuję. – powiedziałam
Ten postawił mnie na podłogę.
-Nie ma za co. Uwielbiam nosić
dziewczyny na rękach.
-Naprawdę? – poczułam się trochę
zazdrosna, myśląc ,że dotykał Selene i każdą inną dziewczyną, z którą był.
-Nie..mała…tylko ciebie. Jesteś
taka drobna , nie mogłem patrzeć jak się męczysz sięgając tą zapalniczkę.
W tej chwili „mała” mi już nie
przeszkadzało. Poczułam się taka… kochana? „Mała” kojarzy mi się tylko z
Justinem. Od zawsze tak do mnie mówił.
Weszłam do pokoju i zapaliłam
świeczki. Justin nalał wino do lampek i odsunął mi krzesełko bym mogła usiąść.
On zasiadł naprzeciwko mnie. Rozkoszowaliśmy się przepyszną, prostą kolacją.
Byłam głodna, zresztą on też. Zjedliśmy wszystko co znajdowało się na stole.
Następne pomogłam mu posprzątać po kolacji.
-Była przepyszna…- powiedziałam
-Domyślam się…Mam nadzieję ,że mi
się jakoś odwdzięczysz…
-Zrobię śniadanie? – zapytałam
-Wiesz…w sumie to wcale nie głupi
pomysł ,ale chodziło mi o coś innego.
-Justin… wiem… znaczy się… nie
zrozum mnie źle… Ale czy ty nadal kochasz Selene? Wiesz… chciałabym wiedzieć na
czym stoję. Nie chcę być niepewna.
Długo oczekiwałam na odpowiedź…
Nie mogę go kolejny raz go pocałować ,wiedząc ,że nadal czuje coś do niej. To
byłoby wbrew moim zasadą.
-Kate, ja nie..ja..jej nie
kocham. Za bardzo mnie zraniła. Czuję tylko nienawiść. Nic więcej.
Dopiero teraz uświadomiłam co ja
robię. Przecież… Gdyby nam się nie udało, to co z naszą przyjaźnią? Tak bardzo
pragnę go pocałować ,ale nie mogę,po prostu nie mogę.
Wyszłam z kuchni i położyłam się…
Tak naprawdę ja nie wiem co on
czuje. Ja mówię konkretnie czego chcę… A on? On … nie daje mi żadnego znaku.
TAK ALBO NIE. Czy to takie trudne?
________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________
Hej, i jak podoba wam się 4 rozdział ? Mam do was parę spraw...mianowicie :
♦ Jeśli przeczytacie rozdział to proszę o dodanie komentarza dla was to około 15 sekund a mi jest wesoło i daje mi to motywację do dalszego pisania dla was :D
♦ Takie coś jak pisanie paru komentarzy nie jest fajne bo pod jednym rozdziałem komentują 4 osoby a pod następnym 2 :/ NIE FAJNIE
♦Zapraszam na ask'a Kate http://ask.fm/KateGomez1994
Zadawajcie jej pytania o co tylko chcecie. Może dodać wam zdjęcia z Justinem lub sama :D
♦ Do następnego ;*
6 komentarzy = nn komentarz [nie obrażę się jeśli będzie więcej xd]
Wspaniałe *.*
OdpowiedzUsuńSupeeeer :D <3
OdpowiedzUsuńsuper..*-*
OdpowiedzUsuń