niedziela, 25 sierpnia 2013

Dziękuje wam ! Papa ♥

Cześć, chciałam wam powiedzieć że następnego rozdziału nie będzie. Pewnie zapytacie dlaczego ? Dlatego że :
• blog nie jest pisany na moimi osobistym koncie tylko mojej koleżanki
• nie podoba mi się treść tego co pisze
• nie mam dalszych pomysłów co do tego co ma się dziać dalej
• jest mało osób (?)

Prawdo podobnie będę pisać nowego bloga na moim koncie ! Co do nowego bloga napisze wam jeszcze dziś kiedy to przemyśle. Napisze wam link i takie tam :)

Dziękuje wam za 8 miesięcy razem i 8242 wyświetlenia ! Kocham was ♥ Skomentujcie ten post proszę :) Chciałabym wiedzieć co o tym wszystkim myślicie :D

Kocham Was i dziękuje za wszystkie komentarze, i ogólnie że czytaliście ♥ #BigLove #Forever

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział szósty ♥



Zadzwoniłem, a zaraz po tym otworzyła mi Bella.

-Dzień dobry...

-Dzień dobry, panie Justin. - odpowiedziała

-Czy mógłbym? Ja do Kate.

-Panna Katherina  jest zmęczona i źle się czuję. Nie przyjmuje teraz żadnych wizyt. Przykro mi.

-Bella... proszę. To naprawdę ważne. Państwo Smith się zgodzili bym do niej przyjechał.

-Zapytam panienki...

Bella poszła na górę, a mnie już nosiło. Szybko pobiegłem na górę. Kierując się do pokoju Katheriny.

Po drodze wpadłem na Bellę.

-Panienka...nie..

Nie dokończyła bo ja zdążyłem wejść do jej pokoju.

-Justin...co ty tu? - zapytała Kate.

Leżała na łóżku. Wokół chusteczki, a jej oczy były zapłakane.
Zamknąłem drzwi i wskoczyłem do łóżka. Objąłem ją ramieniem i przykryłem nas kołdrą.

-Justin ... - zakaszlała.

-Shhh...

-Ale JUSTIN! Jestem chora, nie chcę cię zarazić...

-Mała, nie zarazisz. Jestem odporny.

-Proszę cię...

-NIE KŁÓĆ SIĘ ZE MNĄ...

-Nie ...kłócę - dokończyła.

-Zmieniając temat. Czemu płakałaś?

-Nie płakałam.

-No jak nie?

-No nie.

-Przecież widzę.

-No to chyba źle widzisz.

-NIE MYLĘ SIĘ! PŁAKAŁAŚ! CO SIĘ STAŁO?

-Nic...

-NO JAK NIC?! KATE!

-Nie unoś głosu...

-NIE ...unoszę.

-A co właśnie robisz, co?

Wstała i kierowała się ku łazience.

-I co? Teraz tak ma wyglądać nasza przyjaźń?

-JUSTIN! JESTEM ZMĘCZONA, ŹLE SIĘ CZUJĘ!

-Mała, przepraszam. - podeszłem do niej i przytuliłem się, ale ona mnie nie objęła.

-Co się dzieje? - zapytałem

-Zostaniesz ze mną? - zapytała szepcząc.

Widziałem,że źle się czuje. Chciałem być przy niej.

-Oczywiście. Dopiero pojutrze jadę na koncert, ale w niedzielę wracam.

-Jeśli chodzi ci o to czy bez ciebie wytrzymam, to tak, wytrzymam.

-Widzę,że już lepiej się czujesz. - powiedziałem

Wziąłem ją za rękę i położyliśmy się na łóżku. Przykryłem nas kocem i pocałowałem ją w 
 czoło. Była rozpalona.

-Jesteś cała rozpalona.

-Justin... wzięłam leki. Przejdzie mi.

-Oby. - odpowiedziałem

Wyciągnąłem swój telefon by sprawdzić, która godzina. Było już dosyć późno.

-Justin...

-Tak?

-Zimno...

Ściągnąłem z siebie bluzę i dałem by założyła na siebie, a do tego jeszcze bardziej ją do siebie 
przytuliłem.

- Lepiej?

-Ta..tak. - odpowiedziała

Uwielbiam gdy kobiety, mają moje bluzy na sobie. Czuję się wtedy taki "męski". Tak ja mądry, Justin Bieber.
Czułem jej ręce na swoim torsie. Czułem jej zapach... ukojenie. Ale czułem również, że strasznie się trzęsła.

-Kate...

-Ta..ta...tak?

-Zadzwonię po lekarza.

-Nie trzeba. - odpowiedziała

-Zimno ci, jesteś rozpalona.

-Poczekajmy jeszcze 2 godz. dobrze?

-Dobrze. - odpowiedziałem.

Robię wszystko to co ona chce. Ale nie,że  robię to z przymuszenia, po prostu mam to gdzieś zakodowanie. Dziwne? Być może, ale realne.
Pierwszy raz leżałem z nią, kiedy była chora. Wyglądała wtedy tak niewinnie.
Widziałem,że nie może zasnąć. Zacząłem śpiewać jej "OLLG" ,najciszej by tylko ona słyszała. Już po chwili słodko spała, na szczęście. Ja po chwili również usnąłem.
***
*rano*
Czułem jak się wierci albo jak się przeciąga. Jej mina? NIEZIEMSKA i taka słodka.

-Dzień dobry, mała.- pocałowałem ją w czoło, a ona uśmiechnęła się.

-Cześć.

-Co taka jakaś nie w humorze?

-Cześć, kochanie - uśmiechnęła się.

- No to, to już lepiej. - zaśmiałem się.

Dopiero teraz skapnąłem się,że jestem bez koszulki, a ona leży we mnie wtulona, spoko, u nas to już rutyna.

 -Jak się czujesz?

-Już lepiej, o wiele lepiej. A ty tutaj ze mną byłeś przez całą noc?

-Tak, sama mnie o to prosiłaś. Pamiętasz?

 -nie, nie przypominam sobie - zaśmiała się.

-Chyba czas wstawać. Nie masz dzisiaj zajęć?

-Nie, mam 2 tygodnie wolnego.

-To chyba dobrze, co nie? Odpoczniesz i w ogóle.

-Odpocznę, bardzo, A ty kiedy wyjeżdżasz ?

-Dziś jest gala na którą muszę iść, jutro jadę na koncert do Las Vegas i wracam na tydzień, a potem mam koncert w Nowym Yorku.

-Aham

-Kate usiądź muszę ci coś powiedzieć

Kate usiadła na łóżku a ja zaraz obok niej po turecku. Wziąłem w dłonie jej dłonie i zacząłem mówić:

-Chciałbym wytłumaczyć ci wszystkie niejasności między nami…

-Ale Justin…

-Ciiii, Nie przerywaj Kate

-…

-Wczorajsze zdarzenie dało mi dużo do myślenia. Kiedy wyszłaś wszystko sobie przemyślałem. Nic nie czuję do Seleny, ona mnie wykorzystała a teraz chce wrócić nie do mnie tylko do moich pieniędzy. Kocham Ciebie i tylko Ciebie. Chcę być z tobą, całować cię każdego dnia, sprawiać że pojawia ci się uśmiech na twarzy i mieć cię  przy sobie.

-Justin ja też chciałabym by tak się stało ale jeśli Selena dowie się że jesteśmy razem nie odpuści. Będzie chciała nas rozdzielić…

-Ale jej się nie uda. Jestem tego pewien. Miłość ponad wszystko, powtórz.

-Miłość ponad wszystko.

-Kocham Cię mała- powiedziałem i musnąłem jej usta a ona zaraz odwzajemniła pocałunek lecz po chwili się ode mnie oderwała…

-Co jest ?

-Zarazisz się, jeszcze nie jestem w pełni zdrowa

-Mówiłem ci, jestem odporny.-zaśmiałem się i znów wpiłem się w jej usta. Kate odwzajemniła mój pocałunek a nasze języki toczyły wojnę między sobą. Po paru minutach oderwaliśmy się od siebie. Obydwoje położyliśmy się na łóżku wtuleni w siebie. Nie trzeba było nam żadnych słów, głowa Kate spoczywała na moim nagim torsie a ja obejmowałem ją w pasie przyciągając jeszcze bliżej siebie. W końcu Kate się odezwała

-Powiemy Vanessie ?

-Oczywiście kiedy tylko będziesz chciała. A dziś…

-A dziś ?

-Idziemy na galę

-Ale Justin ja nie mam się w co ubrać !- Kate zerwała się z łóżka i podeszła do szafy a po chwili cała jej zawartość była na ziemi

-Mała ale ty w wszystkim wyglądasz ślicznie

-Justin jedź do hotelu. Ja muszę iść na jakieś zakupy i się przygotować

Wstałem z łóżka i podszedłem do Kate, złapałem ją w tali i do siebie odwróciłem

-Będę o 17.00

-Okej ale idź już Justin

Wyszedłem z domu Kate, wsiadłem do mojego samochodu i skierowałem się do hotelu.

OCZAMI KATE :

 przebrałam się i wsiadłam do swojego samochodu i szybko ruszyłam w kierunku centrum.Chodziłam po centrum od sklepu do sklep. Aż w końcu znalazłam ! Znalazłam srebrną sukienkę która wspaniale pasowała do okazji. Od razu ją kupiłam i ruszyłam do domu się przygotować bo już 15.00 :O
_______________________________________

Jak będą komentarze to będzie rozdział ale chciałam wam powiedzieć że wydaje mi się że piszę to dla siebie. Może są 2 osoby które czytają to regularnie i czekają na rozdziały ale nikt więcej ;c [smutno]

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział piąty ♥



Położyłam się na krańcu łóżka nawet nie przykrywając się kołdrą. Nie miałam na to siły.

Zamknęłam oczy by jak najszybciej usnąć. Po chwili usłyszałam kroki Justina. Wszedł do łazienki.

Ja nie mogłam usnąć, ciagle się kręciłam i myślałam.Tak…o Justinie… Po jakichś 10 min. usłyszałam ciche zamykanie drzwi.

Zaraz po tym poczułam jak Justin przykrywa mnie kołdrą, całując w czoło…Położył się koło mnie i objął mnie w pasie. Ja udawałam ,że śpię. Przynajmniej próbowałam. Po chwili on zaczął coś mówić…na początku coś cicho i za bardzo nie słyszałam ,bawił się moimi włosami, co trochę mnie łaskotało…

OCZAMI JUSTINA:

Tak słodko śpi… Moja królewna… Dziękuję ,że mogę być tak blisko niej. Czuć jej oddech na swojej klatce piersiowej… To coś niesamowitego… I nie każdy ma takie szczęście.

-Wiem ,że śpisz i tego nie słyszysz ,ale muszę to powiedzieć… kate… jesteś dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu.ZAWSZE byłaś na 1 miejscu. I nie zamieniłbym Cię na nikogo innego. Ja Cię…kocham.

OCZAMI KATE:

Ostatnie słowa… zamurowało mnie… Otworzyłam oczy by zobaczyć ,że nie śnie… Może to tylko sen? Może mnie się wydaje.. wpatrywałam się w jego oczy…, które nie odrywały ode mnie wzroku…

-Justin…-szepnęłam

OCZAMI JUSTINA:

-Justin...-usłyszałem jej szept.

Ona słyszała wszystko co mówię. Jestem debilem... Nie miałem siły jej odpowiadać w słowach. Było to dla mnie za trudne ,a ona była tak pociągająca. W końcu lekko musnąłem jej usta, myślałem ,że nie odwzajemni tego pocałunku ,ale było inaczej. Jej usta były takie słodkie i pełne namiętności.

Po chwili oderwała się ode mnie.

-Zrobiłem coś nie tak?-zapytałem

Obawiałem się ,że może skrzywdziłem ją? Może zrobiłem coś nie tak. Może nie powinienem.

-Nie...Wręcz przeciwnie... Po prostu chciałam ci powiedzieć ,że...cię kocham.

Wtuliła się we mnie. Jej zapach czułem wszędzie. Cały mój świat trzymałem właśnie w ramionach. To niesamowite uczucie. Przypatrywałem się jej każdego ruchu, oddechu. Nie potrafiłem oderwać wzroku. Jest taka piękna. Nie rozumiem czemu dopiero teraz zrozumiałem ,że ją kocham, że chcę z nią być. Jednakże nie chcę stracić naszych dobrych relacji, naszej wspaniałej przyjaźni.

OCZAMI KATE:

Wtuliłam się w niego. Był bez koszulki, czego nie lubiłam. Co by to nie było, wolałabym ,żeby był ubrany ,a nie w samych bokserkach. W końcu udało mi się usnąć…

*poranek*

Poczułam lekki powiew wiatru i jakby ktoś bawił się kosmykami moich włosów.

-Dzień dobry. – powiedział Justin, całując mnie w policzek.

Szczerze mówiąc dopiero teraz przypomniałam sobie co działo się poprzedniej nocy. Co między nami zaszło. Jeszcze miesiąc temu nie pomyślałabym w ogóle ,że ja i Justin ,że my możemy być razem. Wydawało mi się ,że przyjaźń damsko-męska polega na tym ,że będzie ona trwała do końca i nie przerodzi się w miłość. Myliłam się… Chociaż cieszę się ,że się myliłam. Jestem szczęśliwa,ale jak na razie nie chcę by cały świat wiedział co jest pomiędzy mną ,a Justinem. Nie chcę tych głupich pytań na temat naszych relacji. Paparazzi przyzwyczaili się do naszej przyjaźni. Wiedzą ,że nie ma między nami nic innego… Teraz będą pisać o rozstaniu Justina z Seleną. Będę go wspierała… jako przyjaciółka…

-O czym tak myślisz? – zapytał mnie , uśmiechnięty Bieber.

-O nas. – odpowiedziałam, stanowczo.

Jeszcze bardziej się do mnie wyszczerzył.

-Wiesz ,że będziemy musieli powiedzieć Vanessie no i Chazowi? – oznajmił

-Wiem,ale może jeszcze nie dziś? W sumie nie wiemy jak to się wszystko potoczy.

-Mała…-złapał mnie w tali tak ,że po chwili leżałam na nim.-Jak to się wszystko potoczy?Będziesz moją żoną ,a ja twoim mężem. To na początek. Później trojga pięknych dzieci po mamusi no i tak uzdolnionych wokalnie po tatusiu.

Ja tylko zaśmiałam się…

-Justin…ile my mamy lat dopiero.

-Ja mam 19 no i ty 18 i pół.

-Jesteśmy w tym samym wieku tylko ,że ja urodziłam się 31.12.1994.

-tak, jeden dzień dalej i byś miałam 18 dopiero.

Po chwili usłyszeliśmy dźwięk komórki Justina.

Rzuciłam się szybko na szafkę ,gdzie leżał telefon, ‘Selena” ,odebrałam.

-halo?

-Justin?-zapytała

-Nie, Katherina

-O to nawet dobrze się składa. Powiedz Justinowi ,że godzina mi pasuje, tylko niech kupi jakieś dobre wino. W końcu co to za radka bez wina no i bez…

Nie chciałam by kończyła swojej wypowiedzi.

-Yhym..przekażę, z pewnością.

Szybko wyłączyłam telefon i rzuciłam nim w Justina.

-Nic do niej nie czujesz?! Rozumiem.Albo..nie…nie rozumiem. Czemu mnie całujesz? Czemu karzesz mi zostać z tobą w pokoju? Po co robisz mi jakiekolwiek nadzieje, co?!

-Kate, co się dzieje?

-„Powiedz Justinowi,że godzina mi pasuje, tylko niech kupi dobre wino. W końcu co to za randka bez wina no i bez…” zacytowałam słowa Seleny.

-O co ci chodzi?

-Justin… tak, dobra…gdybyśmy byli nadal przyjaciółmi ,a nie „kimś więcej” nie czepiałabym się. Są to twoje prywatne sprawy. Ale pocałowałeś mnie raz ,a później drugi, wyznałeś mi miłość ,a teraz jakieś randki  z Seleną? Chciałeś się mną zabawić?! Tak się zachowuje przyjaciel?

-Katherina, to nie tak… Ona…się ze mną umówiła bo chciała pogadać… O nas… o mnie i o niej. Ale ja właśnie chciałem jej dzisiaj powiedzieć ,że już jej nie kocham, że kocham ciebie, mała

Wstałam. I podeszłam do okna, otwierając je i nawdychać się świeżego powietrza, jednakże z dołu ujrzałam błyski lamp. Szybko je zamknęłam i udałam się do kuchni czegoś się napić.

Po chwili poczułam ,jak ciepłe ręce Justina łapią mnie w talii.

-Wierzysz mi?- szepnął mi do ucha

-Wiesz… jeśli nadal kochasz Selene i coś do niej czujesz, to dajmy sobie spokój. Skończmy coś ,co jeszcze dobrze się nie rozpoczęło i kontynuujmy naszą przyjaźń.Czujesz coś do niej? Chodźby minimalnie?

-…

-Tak myślałam. Justin, to nie jest… to nie jest chyba dobry moment na nowe związki ,a jeszcze jak ty nadal czujesz coś do swojej byłej.

-Chciałbym Ci powiedzieć „NIE, NIC JUŻ NIE CZUJĘ DO SELENY” ,ale nie umiem. To wszystko jest tak szybko, ale i tak najbardziej kocham Ciebie!

Wzięłam swoje ciuchy, poszłam do łazienki i ubrałam się. Po 15 min. byłam już gotowa.

-Muszę już lecieć… - powiedziałam

Kierowałam się w stronę drzwi , kiedy usłyszałam głos Justina.

- I co nawet się ze mną nie pożegnasz?

Odwróciłam się, otarłam ręką, jedną łezkę , która spłynęła mi po policzku, podeszłam do Justina, przytuliłam go. Czułam się tak bezpiecznie. On obejmował mnie w talii, Czułam jego oddech na mojej szyi i jego dotyk w pasie.

-Mam nadzieję ,że wszystko się ułoży. Musisz dać mi trochę czasu. – szepnął Justin.

-Zostańmy przyjaciółmi. – powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Szybko wybiegłam z pokoju i kierowałam się do wyjścia. Sama nie wiem czemu, rozpłakałam się. Czułam się jakbym w jednej chwili straciła WSZYSTKO, dosłownie wszystko. Kierowałam się go drzwiom, gdzie stały setki Beliebers i paparazzi. Dustin podszedł do mnie i wskazał mi tyle wyjście , którym wyszłam….

Tam czekał już na mnie samochód...

Jak najszybciej wsiadłam do niego i już po chwili odjechaliśmy. Z tego wszystkiego nawet zapomniałam pożegnać się z Vanessą, o ile w ogóle wróciła już do domu z imprezy.

Po niecałych 20 min. byłam już w domu. Rodziców nie było, powiedziałabym "JAK ZWYKLE" ,ale po co ? Skoro więcej ich nie ma w tym domu niż są. Każdy to wie...

Szybko wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Pozwoliłam swoim emocjom wyjść na zewnątrz, rozpłakałam się.

Co miałabym niby zrobić? Być, przynajmniej dla mnie, BYĆ w jakimś bliższych stosunkach z Justinem, wiedząc ,że nadal czuje coś jeszcze do Seleny? A może akurat się im jeszcze uda. Może będą razem? Życzę im tego z całego serca.

Po chwili usłyszałam dźwięk mojej komórki.

„Mama”, odebrałam.

-Córeczko, bądź gotowa za godzinę.

-Dlaczego ?

-Mamy kolację…

-Z kim?

Chciałam wiedzieć coś więcej.

-Z Pattie i Scooterem.

-To po co ja mam tam jechać?

-Myślałam ,że … no wiesz…chcesz zobaczyć się z Justinem.

-Mamo, źle się czuję.

-Dobrze, zostań w domu. Wrócimy wieczorem, późno, nie czekaj na nas.

-Dobrze – powiedziałam i rozłączyłam się.

Pattie jest mamą Justina i przyjaciółką mojej mamy, a Scooter utrzymuje dobre kontakty z moim ojcem.

*19:00*

*OCZAMI JUSTINA*

-Dzień dobry – przywitałem się z rodzicami Kate.

-Witaj,chłopcze. –podałem rękę tacie Kate.

-Jeśli mogę zapytać, gdzie jest Katherina?

Byłem trochę zdziwiony. Zazwyczaj podczas takich spotkać, ona zawsze była.

-Została w domu. Źle się czuła...- odpowiedziała mama Kate

-Przepraszam, ale czy mógłbym do niej pojechać?

-Oczywiście. - powiedział tata - przynajmniej nie będzie sama. - uśmiechnął się do mnie.

Szybko wyszłem z domu, wsiadłem w samochód i pojechałem wprost do domu Katheriny.

Na szczęście nikt mnie nie widział.Nie chciałam żadnych nieprzyjemnych sytuacji z paparazzi. Nie byłem w nastroju.

Gdy dojechałem na miejsce, szybko udałem się do drzwi frontowych.
_______________________________________________________
JEŚLI POD TYM ROZDZIAŁEM BĘDĄ 3 KOMENTARZE DODAM JESZCZE DZIŚ NASTĘPNY ! 
3 KOMENTARZE ! 

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział czwarty ♥ Czytasz = 1 komentarz !



Rozdział 4

OCZAMI JUSTINA:

Akurat w takiej chwili?! Akurat teraz?! To był,jest i będzie mój najpiękniejszy pocałunek.

-Co robicie? - zapytała Vanessa wbiegając do pokoju.

-A to nie miałaś iść spać? - zapytałem, mierząc ją wzrokiem.

-Nie chcę mi się spać. - powiedziała Van, szczerząc się do Kate.

-Naprawdę? Jeszcze chwilę temu byłaś tak strasznieee zmęczona. - odpowiedziałem

Zauważyłem też ,że Kate nic nie mówi. Jednakże widziałem jej lekko podniesione kąciki ust. Sam nie wierzę ,że ją pocałowałem. Ja...ja...ją...kocham. Tak, ja ją kocham. Ale nie chcę zniszczyć naszej przyjaźni.

-Co robiliście?- zapytała Van

-Oglądaliśmy - powiedzialam, a w tym samy czasie Kate powiedziała <równo z Justinem> -rozmawialiśmy.

-Tak, właśnie. Oglądaliśmy i rozmawialiśmy - dokończyłem.

-Ta...jasne, jasne. - zaśmiała się

-Mam pomysł… Chodźmy gdzieś.

-W sumie… czemu nie.- odpowiedziałem

-Idźcie ,ja zostanę… Jestem zmęczona. Wiecie egzamin,koncert. Bawcie się dobrze.

-Nie no, zostanę z tobą, ja też jestem zmęczony. – odpowiedziałem

Nie chciałem iść bez niej. Co by to była za zabawa? Jeszcze bym się napił i zrobił Bóg wie co. Wolałem zostać z nią. Patrzeć jak słodko śpi no i przemyśleć sobie kilka spraw.

Vanessa zaczęła się śmiać ,a ja totalnie nie wiedziałem o co jej chodzi.

-No dobra, pójdę sama i nie wiem kiedy wrócę.

-Baw się dobrze! – przytuliła ją Kate

Ona wyszła ,a Kate zaraz po niej kierowała się w stronę drzwi. Podbiegłem szybko do niej i chwyciłem ją za rękę. Chcę aby została teraz ze mną.

-Kate.. gdzie idziesz? – zapytałem

-Chciałam iść do pokoju Van, położyć się.

-A nie możesz u mnie?

-Nie chciałabym ci przeszkadzać.

-Kate… dobrze wiesz ,że mi nie przeszkadzasz. – chwyciłem jej podbródek i wpatrywałem się w jej piękne brązowe oczy.- No więc, zostaniesz?Proszę.

-No…dobrze. – odpowiedziała – a mogę wziąć prysznic? I zaraz wracam do Ciebie?

-Możesz u mnie wziąć.

-A ciuchy?

-Pożyczę ci jakąś koszulkę…

-Ok.

Podszedłem i wyciągnąłem z szafy bluzkę , którą podałem jej. Ona skierowała się do łazienki ,a ja poszedłem do kuchni. Chciałem sam przygotować kolację.

OCZAMI KATE:

Wzięłam od niego koszulkęi weszłam do łazienki. Oparłam się o drzwi i przyłożyłam ją do nosa. Poczułam jego zapach.

**

Po 20 min. byłam już gotowa. Nieziemsko wyglądałam w jego koszulce. Była szeroka i długa ,ale mnie to nie przeszkadzało. Ważne ,że miałam cokolwiek na sobie.

Wyszłam z łazienki i ujrzałam stół , na którym była kolacja. Kanapki, wino,przekąski i niezapalone świeczki.

Poszłam do kuchni , gdzie Justin coś jeszcze szykował.

-Gdzie jest zapalniczka?

-Na górnej szafce powinna być.

Jestem niska więc nawet stając na palcach nie dosięgłam , dlatego też Justin podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Uniósł mnie ku górze i wtedy dopiero sięgnęłam niebieską zapalniczkę.

-Dziękuję. – powiedziałam

Ten postawił mnie na podłogę.

-Nie ma za co. Uwielbiam nosić dziewczyny na rękach.

-Naprawdę? – poczułam się trochę zazdrosna, myśląc ,że dotykał Selene i każdą inną dziewczyną, z którą był.

-Nie..mała…tylko ciebie. Jesteś taka drobna , nie mogłem patrzeć jak się męczysz sięgając tą zapalniczkę.

W tej chwili „mała” mi już nie przeszkadzało. Poczułam się taka… kochana? „Mała” kojarzy mi się tylko z Justinem. Od zawsze tak do mnie mówił.

Weszłam do pokoju i zapaliłam świeczki. Justin nalał wino do lampek i odsunął mi krzesełko bym mogła usiąść. On zasiadł naprzeciwko mnie. Rozkoszowaliśmy się przepyszną, prostą kolacją. Byłam głodna, zresztą on też. Zjedliśmy wszystko co znajdowało się na stole. Następne pomogłam mu posprzątać po kolacji.

-Była przepyszna…- powiedziałam

-Domyślam się…Mam nadzieję ,że mi się jakoś odwdzięczysz…

-Zrobię śniadanie? – zapytałam

-Wiesz…w sumie to wcale nie głupi pomysł ,ale chodziło mi o coś innego.

-Justin… wiem… znaczy się… nie zrozum mnie źle… Ale czy ty nadal kochasz Selene? Wiesz… chciałabym wiedzieć na czym stoję. Nie chcę być niepewna.

Długo oczekiwałam na odpowiedź… Nie mogę go kolejny raz go pocałować ,wiedząc ,że nadal czuje coś do niej. To byłoby wbrew moim zasadą.

-Kate, ja nie..ja..jej nie kocham. Za bardzo mnie zraniła. Czuję tylko nienawiść. Nic więcej.

Dopiero teraz uświadomiłam co ja robię. Przecież… Gdyby nam się nie udało, to co z naszą przyjaźnią? Tak bardzo pragnę go pocałować ,ale nie mogę,po prostu nie mogę.

Wyszłam z kuchni i położyłam się…

Tak naprawdę ja nie wiem co on czuje. Ja mówię konkretnie czego chcę… A on? On … nie daje mi żadnego znaku. TAK ALBO NIE. Czy to takie trudne?
________________________________________________________________________________
Hej, i jak podoba wam się 4 rozdział ? Mam do was parę spraw...mianowicie : 
♦ Jeśli przeczytacie rozdział to proszę o dodanie komentarza dla was to około 15 sekund a mi jest wesoło i daje mi to motywację do dalszego pisania dla was :D  
♦ Takie coś jak pisanie paru komentarzy nie jest fajne bo pod jednym rozdziałem komentują 4 osoby a pod następnym 2 :/ NIE FAJNIE 
♦Zapraszam na ask'a Kate http://ask.fm/KateGomez1994 
 Zadawajcie jej pytania o co tylko chcecie. Może dodać wam zdjęcia z Justinem lub sama :D
♦ Do następnego ;* 
6 komentarzy = nn komentarz [nie obrażę się jeśli będzie więcej xd]