Położyłam się na krańcu łóżka
nawet nie przykrywając się kołdrą. Nie miałam na to siły.
Zamknęłam oczy by jak najszybciej
usnąć. Po chwili usłyszałam kroki Justina. Wszedł do łazienki.
Ja nie mogłam usnąć, ciagle się
kręciłam i myślałam.Tak…o Justinie… Po jakichś 10 min. usłyszałam ciche
zamykanie drzwi.
Zaraz po tym poczułam jak Justin
przykrywa mnie kołdrą, całując w czoło…Położył się koło mnie i objął mnie w
pasie. Ja udawałam ,że śpię. Przynajmniej próbowałam. Po chwili on zaczął coś
mówić…na początku coś cicho i za bardzo nie słyszałam ,bawił się moimi włosami,
co trochę mnie łaskotało…
OCZAMI JUSTINA:
Tak słodko śpi… Moja królewna…
Dziękuję ,że mogę być tak blisko niej. Czuć jej oddech na swojej klatce
piersiowej… To coś niesamowitego… I nie każdy ma takie szczęście.
-Wiem ,że śpisz i tego nie
słyszysz ,ale muszę to powiedzieć… kate… jesteś dla mnie najważniejszą osobą w
moim życiu.ZAWSZE byłaś na 1 miejscu. I nie zamieniłbym Cię na nikogo innego.
Ja Cię…kocham.
OCZAMI KATE:
Ostatnie słowa… zamurowało mnie…
Otworzyłam oczy by zobaczyć ,że nie śnie… Może to tylko sen? Może mnie się
wydaje.. wpatrywałam się w jego oczy…, które nie odrywały ode mnie wzroku…
-Justin…-szepnęłam
OCZAMI JUSTINA:
-Justin...-usłyszałem jej szept.
Ona słyszała wszystko co mówię.
Jestem debilem... Nie miałem siły jej odpowiadać w słowach. Było to dla mnie za
trudne ,a ona była tak pociągająca. W końcu lekko musnąłem jej usta, myślałem
,że nie odwzajemni tego pocałunku ,ale było inaczej. Jej usta były takie
słodkie i pełne namiętności.
Po chwili oderwała się ode mnie.
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytałem
Obawiałem się ,że może
skrzywdziłem ją? Może zrobiłem coś nie tak. Może nie powinienem.
-Nie...Wręcz przeciwnie... Po
prostu chciałam ci powiedzieć ,że...cię kocham.
Wtuliła się we mnie. Jej zapach
czułem wszędzie. Cały mój świat trzymałem właśnie w ramionach. To niesamowite
uczucie. Przypatrywałem się jej każdego ruchu, oddechu. Nie potrafiłem oderwać
wzroku. Jest taka piękna. Nie rozumiem czemu dopiero teraz zrozumiałem ,że ją
kocham, że chcę z nią być. Jednakże nie chcę stracić naszych dobrych relacji,
naszej wspaniałej przyjaźni.
OCZAMI KATE:
Wtuliłam się w niego. Był bez
koszulki, czego nie lubiłam. Co by to nie było, wolałabym ,żeby był ubrany ,a
nie w samych bokserkach. W końcu udało mi się usnąć…
*poranek*
Poczułam lekki powiew wiatru i
jakby ktoś bawił się kosmykami moich włosów.
-Dzień dobry. – powiedział
Justin, całując mnie w policzek.
Szczerze mówiąc dopiero teraz
przypomniałam sobie co działo się poprzedniej nocy. Co między nami zaszło.
Jeszcze miesiąc temu nie pomyślałabym w ogóle ,że ja i Justin ,że my możemy być
razem. Wydawało mi się ,że przyjaźń damsko-męska polega na tym ,że będzie ona
trwała do końca i nie przerodzi się w miłość. Myliłam się… Chociaż cieszę się
,że się myliłam. Jestem szczęśliwa,ale jak na razie nie chcę by cały świat
wiedział co jest pomiędzy mną ,a Justinem. Nie chcę tych głupich pytań na temat
naszych relacji. Paparazzi przyzwyczaili się do naszej przyjaźni. Wiedzą ,że
nie ma między nami nic innego… Teraz będą pisać o rozstaniu Justina z Seleną.
Będę go wspierała… jako przyjaciółka…
-O czym tak myślisz? – zapytał
mnie , uśmiechnięty Bieber.
-O nas. – odpowiedziałam,
stanowczo.
Jeszcze bardziej się do mnie
wyszczerzył.
-Wiesz ,że będziemy musieli
powiedzieć Vanessie no i Chazowi? – oznajmił
-Wiem,ale może jeszcze nie dziś?
W sumie nie wiemy jak to się wszystko potoczy.
-Mała…-złapał mnie w tali tak ,że
po chwili leżałam na nim.-Jak to się wszystko potoczy?Będziesz moją żoną ,a ja
twoim mężem. To na początek. Później trojga pięknych dzieci po mamusi no i tak
uzdolnionych wokalnie po tatusiu.
Ja tylko zaśmiałam się…
-Justin…ile my mamy lat dopiero.
-Ja mam 19 no i ty 18 i pół.
-Jesteśmy w tym samym wieku tylko
,że ja urodziłam się 31.12.1994.
-tak, jeden dzień dalej i byś
miałam 18 dopiero.
Po chwili usłyszeliśmy dźwięk
komórki Justina.
Rzuciłam się szybko na szafkę
,gdzie leżał telefon, ‘Selena” ,odebrałam.
-halo?
-Justin?-zapytała
-Nie, Katherina
-O to nawet dobrze się składa.
Powiedz Justinowi ,że godzina mi pasuje, tylko niech kupi jakieś dobre wino. W
końcu co to za radka bez wina no i bez…
Nie chciałam by kończyła swojej
wypowiedzi.
-Yhym..przekażę, z pewnością.
Szybko wyłączyłam telefon i
rzuciłam nim w Justina.
-Nic do niej nie czujesz?!
Rozumiem.Albo..nie…nie rozumiem. Czemu mnie całujesz? Czemu karzesz mi zostać z
tobą w pokoju? Po co robisz mi jakiekolwiek nadzieje, co?!
-Kate, co się dzieje?
-„Powiedz Justinowi,że godzina mi
pasuje, tylko niech kupi dobre wino. W końcu co to za randka bez wina no i
bez…” zacytowałam słowa Seleny.
-O co ci chodzi?
-Justin… tak, dobra…gdybyśmy byli
nadal przyjaciółmi ,a nie „kimś więcej” nie czepiałabym się. Są to twoje
prywatne sprawy. Ale pocałowałeś mnie raz ,a później drugi, wyznałeś mi miłość
,a teraz jakieś randki z Seleną?
Chciałeś się mną zabawić?! Tak się zachowuje przyjaciel?
-Katherina, to nie tak… Ona…się
ze mną umówiła bo chciała pogadać… O nas… o mnie i o niej. Ale ja właśnie
chciałem jej dzisiaj powiedzieć ,że już jej nie kocham, że kocham ciebie, mała
Wstałam. I podeszłam do okna,
otwierając je i nawdychać się świeżego powietrza, jednakże z dołu ujrzałam
błyski lamp. Szybko je zamknęłam i udałam się do kuchni czegoś się napić.
Po chwili poczułam ,jak ciepłe
ręce Justina łapią mnie w talii.
-Wierzysz mi?- szepnął mi do ucha
-Wiesz… jeśli nadal kochasz
Selene i coś do niej czujesz, to dajmy sobie spokój. Skończmy coś ,co jeszcze
dobrze się nie rozpoczęło i kontynuujmy naszą przyjaźń.Czujesz coś do niej?
Chodźby minimalnie?
-…
-Tak myślałam. Justin, to nie
jest… to nie jest chyba dobry moment na nowe związki ,a jeszcze jak ty nadal
czujesz coś do swojej byłej.
-Chciałbym Ci powiedzieć „NIE,
NIC JUŻ NIE CZUJĘ DO SELENY” ,ale nie umiem. To wszystko jest tak szybko, ale i
tak najbardziej kocham Ciebie!
Wzięłam swoje ciuchy, poszłam do
łazienki i ubrałam się. Po 15 min. byłam już gotowa.
-Muszę już lecieć… - powiedziałam
Kierowałam się w stronę drzwi ,
kiedy usłyszałam głos Justina.
- I co nawet się ze mną nie
pożegnasz?
Odwróciłam się, otarłam ręką,
jedną łezkę , która spłynęła mi po policzku, podeszłam do Justina, przytuliłam
go. Czułam się tak bezpiecznie. On obejmował mnie w talii, Czułam jego oddech
na mojej szyi i jego dotyk w pasie.
-Mam nadzieję ,że wszystko się
ułoży. Musisz dać mi trochę czasu. – szepnął Justin.
-Zostańmy przyjaciółmi. –
powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Szybko wybiegłam z pokoju i
kierowałam się do wyjścia. Sama nie wiem czemu, rozpłakałam się. Czułam się
jakbym w jednej chwili straciła WSZYSTKO, dosłownie wszystko. Kierowałam się go
drzwiom, gdzie stały setki Beliebers i paparazzi. Dustin podszedł do mnie i
wskazał mi tyle wyjście , którym wyszłam….
Tam czekał już na mnie
samochód...
Jak najszybciej wsiadłam do niego
i już po chwili odjechaliśmy. Z tego wszystkiego nawet zapomniałam pożegnać się
z Vanessą, o ile w ogóle wróciła już do domu z imprezy.
Po niecałych 20 min. byłam już w
domu. Rodziców nie było, powiedziałabym "JAK ZWYKLE" ,ale po co ?
Skoro więcej ich nie ma w tym domu niż są. Każdy to wie...
Szybko wbiegłam po schodach do
swojego pokoju. Pozwoliłam swoim emocjom wyjść na zewnątrz, rozpłakałam się.
Co miałabym niby zrobić? Być,
przynajmniej dla mnie, BYĆ w jakimś bliższych stosunkach z Justinem, wiedząc
,że nadal czuje coś jeszcze do Seleny? A może akurat się im jeszcze uda. Może
będą razem? Życzę im tego z całego serca.
Po chwili usłyszałam dźwięk mojej
komórki.
„Mama”, odebrałam.
-Córeczko, bądź gotowa za
godzinę.
-Dlaczego ?
-Mamy kolację…
-Z kim?
Chciałam wiedzieć coś więcej.
-Z Pattie i Scooterem.
-To po co ja mam tam jechać?
-Myślałam ,że … no wiesz…chcesz
zobaczyć się z Justinem.
-Mamo, źle się czuję.
-Dobrze, zostań w domu. Wrócimy
wieczorem, późno, nie czekaj na nas.
-Dobrze – powiedziałam i
rozłączyłam się.
Pattie jest mamą Justina i
przyjaciółką mojej mamy, a Scooter utrzymuje dobre kontakty z moim ojcem.
*19:00*
*OCZAMI JUSTINA*
-Dzień dobry – przywitałem się z
rodzicami Kate.
-Witaj,chłopcze. –podałem rękę
tacie Kate.
-Jeśli mogę zapytać, gdzie jest
Katherina?
Byłem trochę zdziwiony. Zazwyczaj
podczas takich spotkać, ona zawsze była.
-Została w domu. Źle się
czuła...- odpowiedziała mama Kate
-Przepraszam, ale czy mógłbym do
niej pojechać?
-Oczywiście. - powiedział tata -
przynajmniej nie będzie sama. - uśmiechnął się do mnie.
Szybko wyszłem z domu, wsiadłem w
samochód i pojechałem wprost do domu Katheriny.
Na szczęście nikt mnie nie
widział.Nie chciałam żadnych nieprzyjemnych sytuacji z paparazzi. Nie byłem w
nastroju.
Gdy dojechałem na miejsce, szybko
udałem się do drzwi frontowych.
_______________________________________________________
JEŚLI POD TYM ROZDZIAŁEM BĘDĄ 3 KOMENTARZE DODAM JESZCZE DZIŚ NASTĘPNY !
3 KOMENTARZE !
Świetny !!! Dawaj następny :)))
OdpowiedzUsuńJest zajebisty ! Kurcze chciałabym aby byli razem ;>
OdpowiedzUsuńJejku :') dawaj szybko następny
OdpowiedzUsuń