środa, 17 lipca 2013

XXXIII

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, była 09.43. Obróciłam się na drugi bok by zobaczyć Justina lecz go nie było. Wstałam, owinęłam swoje gołe ciało białą kołdrą i podeszłam do walizki. Z walizki wyciągnęłam taki zestaw i powędrowałam do łazienki, która znajdowała się zaraz obok sypialni więc nie musiałam wychodzić z pokoju. Weszłam do łazienki i od razu wzięłam kąpiel oraz umyłam włosy. Gdy wyszłam z wanny, wytarłam dokładnie ciało i ubrałam świeżą bieliznę a na to wcześniej przygotowaną sukienkę. Podeszłam do lustra, umyłam zęby, wysuszyłam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni gdzie był jedynie Justin. Podeszłam do niego od tył, owinęłam ręce wokół jego tali i pocałowałam w szyję:
-Czy moja księżniczka już wstała?- zapytał Justin odwracając się do mnie
-Yhmm- odpowiedziałam na co Justin musnął moje usta
-Wyspałaś się ?
-Tak, dziękuje - wtuliłam się w niego
- Więc teraz możesz iść wszystkich obudzić bo śniadanie już prawie gotowe- powiedział Justin
-A można wiedzieć co jest na śniadanie ?- zapytałam
- Mój specjał, placki z syropem klonowym i borówkami- odpowiedział dumnie Justin
- Yhmmm- odpowiedziałam i szłam w stronę sypialni  Pattie i Jeremiego- Typowy Kanadyjczyk-dodałam i się zaśmiałam
- Wiem, wiem jestem zajebisty- powiedział Justin
- Cokolwiek
Zapukałam do sypialni Pattie i Jeremiego a po chwili usłyszałam "PROSZĘ" weszłam do sypialni a Pattie siedział na łóżku i karmiła Anne:
- Pattie wyręczasz mnie w wszystkim co możliwe- powiedziałam
- Oj tam, po prostu na cieszam się wnuczką.- odpowiedziała
-Pozwolisz mi ją teraz zabrać ?- zaśmiałam się
- Tak ale później do mnie wraca- powiedziała Pattie
- Okej- wzięłam Anne od Pattie i poszła do kuchni gdzie na stole czekały na nas plaski z syropem klonowym i borówkami.Odłożyłam Anne do krzesełka na jedzenie i zrobiłam jej kaszkę bananową. Po chwili dołączyli do nas Pattie, Jeremi, Alfredo, Chad, Scooter i reszta. Wszyscy zjedliśmy i poszliśmy na plaże. Kąpaliśmy się, opalaliśmy i wygłupialiśmy aż do momentu kiedy Justin zaczął robić mi awanturę o to że podrywam faceta obok nas a to nie była prawda ! Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam do domku. Szłam i nie zwracałam na nic uwagi, myślałam tylko o tym jak jestem wkurzona na Justina. Stałam na skrzyżowaniu, kiedy oświeciło się zielone światło tylko ja przechodziłam przez pasy. W połowie przejścia było ciemno.

WŁĄCZCIE !

#1
Rozpłakałam się i pobiegłam daleko od nich. Wtedy wpadam na wysokiego, brązowookiego  bruneta.:
-Przepraszam nie widziałam cię..-tłumaczyłam
-Nic się nie stało, dlaczego płaczesz?-zapytał brunet
-To nic- odpowiedziałam i otarłam łzy
-Chodź tam jest bardzo przytulne miejsce, postawię ci porządną kawę- poprosił brunet wskazując na małą kawiarnie
-OK.

#2
 Gdy się rozpakowałam i przebrałam chciałam iść SAMA na spacer po brzegu oceanu. Gdy tylko wyszłam z pokoju po chwili słyszałam czyjeś kroki za mną, do windy szłam nie odwracając się. Winda miała się już zamknąć, niestety nie zdążyłam na nią. Więc tak czy inaczej miałam powód by się odwrócić:
-Justin, to ty. Dlaczego nic nie powiedziałeś idąc za mną. Już się bałam że to jakiś facet z piła…hahaha- zaśmiałam się
-Myślałem że dogonię cię i zakryję ci oczy, byś mogła zgadywać, ale byłaś za szybka. Gdzie idziesz?-zapytał Justin
-Na spacer. O 20 jadę na koncert niespodziankę więc mam jeszcze troche czasu. Idziesz ze mną?
-Jeśli mogę z chęcią.-powiedział Justin i zaczął się szczerzyć
Wyszliśmy przed hotel, do oceanu mieliśmy z jakieś 300 metrów. Szliśmy przy basenach. Gdy nagle Justin znikł…
-Justin! Justin gdzie jesteś?-zaczęłam wołać
Nagle bo słychać plusk wody, a obok mnie w basenie pojawił się Justin
-Viktoria, Viktoria ratuj-Justin zaczął się śmiać
-Głuptasie, gdzieś ty był wiesz jak się wystraszyłam?-krzyczałam na niego ale tak bardziej w żartach
-Czyli martwisz się o mnie?-zapytał
-Może troszeczkę…ale tak troszeczkę-oby dwoje zaczęliśmy się śmiać
-Dobra, dobra podaj mi rękę. Muszę jakoś wyjść-poprosił
Podałam Justinowi rękę a ten pociągnął mnie do wody.

#3
 
-Powstrzymaj mnie, bo zaraz cię pocałuje.-szeptał Jus
-Nie, Justin. Tym razem to ja cię pocałuje.-pocałowałam go. Gdy nagle odciągnęłam się od niego i pobiegłam w strone hotelu. Chciałam zawołać mu „Kocham cię” gdy się odwróciłam Justin skakał robił gwiazdy…nie chciałam mu przerywać. Poszłam do hotelu.

#4

 
Jacyś mężczyźni wzieli mnie za ręcę i zaprowadzili na scene. Tam czekał na mnie Justin z bukietem róż. Usiadłam na wysokim krześle, a Jus zaczął dla mnie śpiewać. Gdy skończył śpiewać mocno mnie przytulił wziął za rękę i mówił do fanek:
-To jest Viktoria!- wskazał na mnie-odkąd ją poznałem, nie umiem przestać o niej myśleć. Chcę byście wiedzieli że jeśli coś z tego będzie, będzie ona dla mnie tak samo waż na jak wy. Jest moim oczkiem w głowie prawie od 24 godzin. Czekajcie.-Justin pobiegł za kulisy, po chwili wrócił z telefonem:
-od 22 godzin 38 minut i 34, 35, 36, 37…sekund-Jusin zaczął liczyć
-Awwwww…-fanki zrobiły z rąk serduszka, Justin przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie mogło trwać to długo bo Jus musiał kontynuować koncert. 

#5

 
...przede mną stał Jus z bukietem róż:
-Viktorio, zostaniesz moją dziewczyną, później narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią naszych wnuków? Przysięgam kochać cię w każdej chwili nawet jeśli będziesz na mnie zła bo kupię ci zły kolor sukienki, nigdy cię nie zdradzić i zawsze ufać.-Justin w końcu skończył mówić i dał mi kwaiaty, ja zaczęłam się uśmiechać i ukryć łzy-Viki nie płacz jeśli nie chcesz to mi to powiedz-Jus posmutniał
-Nie Justin, to są łzy szczęścia. Jeszcze nikt nie wyraził mi uczuć w tak piękny sposób.Oczywiście że zgodzę się być twoją dziewczyną, narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią dzieci naszych dzieci.-powidziałam a Just wpił się w moje usta, ja odwzajemniłam jego pocałunek. Pocałunek nie miał końca.

#6

 
Doszliśmy, Selena zauważyła Justina i natychmiast zeszła z sceny.:
-Kochanie co ty tu robisz? Miałeś być w L.A.- skierowała się do Justina i położyła mu ręce na ramionach, Justin szybko je zabrał
-Co się stało?- zapytała Selena
-Co ty do diabła wyprawiasz Selena?- zbuntował się Justin- zerwaliśmy ze sobą ponad dwa miesiące temu i od tamtej pory się nie widzieliśmy- Justin aż krzyknął
-Jak to? Jeszcze ostatnio obiecywałeś że jak wrócisz z L.A weźmiemy cichy ślub.- powiedziała Selena
-Selena co ty wyprawiasz? Nic ci takiego nie mówiłem. Nawet słówkiem nie było mowy o ślubie.- krzyczał Justin a ja wszystkiemu się przyglądałam oni kontynowali kłótnie kiedy poczułam ogromny ból brzucha, jeszcze mocniejszy niż ostatni. Zgięłam się w pół i podparłam o Justina:
-Kochanie co ci się dzieje?- zapytał z przejęciem Justin
-Nic, dogadajcie się w końcu. Ja wracam do pokoju.- odwróciłam się i szłam w stroną pokoju. Gdy się odwróciłam Justin całował się z Seleną.

#7

 Po 9 drinku zaczęłam mnie boleć głowa. Znalazłam w tłumie Bellę która nie piła [ciąża], pożegnałam się i ruszyłam do domu. Gdy wsadziłam klucz do zamka okazało się że drzwi są otwarte. Powoli weszłam do salonu nikogo tam nie było z góry było słychać  hałasy. Po cichu weszłam do sypialni to co zobaczyłam…to był szok. O tak to był szok ! Justin siedział na łóżku owinięty w biodrach tylko ręcznikiem a na nim okrakiem Selena, która go całowała.

 #8

 W aptece kupiłam test ciążowy i wróciłam do domu. Szybko pobiegłam do łazienki i zrobiłam test. Po odczekaniu sprawdziłam test ciążowy…....wzięłam test do ręki. Dwie kreski...jestem w ciąży. Zsunęłam się po ścianie na podłogę a z mich oczu wypłyną wodospad łez. Były to łzy szczęścia i smutku. Dlaczego smutku? Ponieważ ja osiemnastoletnia Victoria Cullen będe mieć dziecko z wielką gwiazdą pop-u Justinem Bieberem, który zdradził mnie z Seleną Gomez.

#9

 
Otworzyłam drzwi a w drzwiach Justin.:
-Musiałeś tyle dzwonić?-zapytałam z wyrzutem
-Przecież nie spałaś-powiedział
-Ale inni tak-odpowiedziałam
-Inni? Może powiesz mi kto to INNI ?-powiedział cwaniacko
-...-nie wiedziałam czy mam mu powiedzieć ale zebrałam się na odwagę i wydusiłam z siebie:
-Twoja córka-jego oczy się rozświetliły-wejdź do salonu jednak mamy o czym porozmawiać-dodałam. Justin wszedł do salonu i usiadł na kanapie.

#10

 
-Justin?-zapytałam
-Hmm?
-Bo...bo ja muszę ci coś powiedzieć-jąkałam się
-Mów śmiało-uśmiechnął się i dalej wygłupiał się z Anne
-Bo ja...ja...ja nadal cię kocham-wydusiłam-i ja chcę by było po staremu. Mam świadomość tego że mnie zdradziłeś ale coś mnie ciągnie do ciebie. Nie umiem przestać o tobie myśleć a kiedy patrzę w oczka Anne pojawiasz mi się ty. Ale w moim sercu przez te 9 miesięcy była pustka, której nikt nie mógł zapełnić do momentu kiedy zobaczyłam się w centrum. Po prostu nie umiem przestać cię kochać...-powiedziałam.
Justin wstał, położył Anne do kojca i podszedł do mnie. Ujął moją twarz w dłoniach i wpił się w moje usta. Jak mi tego brakowało...:
-Kocham cię-uśmiechnął się Justin nie przerywając pocałunku
-Ja ciebie też-odpowiedziałam

#11

 
Czas płynął, a nasze ciała splątywały się ze sobą. Starałam się zapamiętać każdy pocałunek, kiedy robił to delikatnie, nie chcąc mnie zranić. Lekko przejeżdżał palcami wzdłuż mojej nogi, ustami odnajdywał każdą część mojego ciała.
Po długim czasie rozkoszy opadliśmy obok siebie na łóżku. Justin pocałował mnie w policzek a ja się wtuliłam w jego nagi tors i od razu zasnęliśmy. 


Przed oczami pojawiły mi się wszystkie chwilę spędzone z Justinem, miłością mojego życia. Boże jak ja go cholernie kocham. Mieliśmy wzloty ale i też dużo upadków. Ale nasza miłość
przetrwała wszystko....Kocham go, kocham Anne. 

KOCHAM MOJĄ RODZINĘ...

*Mój punkt widzenia*

Wokół martwego już ciała Viktorii zaraz znaleźli się sanitariusze i ogłosili zgon. Kierowca samochodu który potrącił Viktorię został zatrzymany do wyjaśnienia. Po paru minutach po wypadku tą samą drogą szedł Justin. Kiedy zobaczył martwe ciało swojej ukochanej nogi pod nim się ugięły. Upadł na ziemię a z jego oczu wyciekła słona ciecz. Nie mógł uwierzyć że miłość jego życia umarła. Nie ma jej. Przez niego, tak on obwiniał się jej śmiercią. Został sam z córką bez..........Viktorii. 

Kiedy rodzina dowiedziała się o śmierci Viktori nikt nie umiał w to uwierzyć. Ta pogodna i zawsze uśmiechnięta dziewczyna umarła. Odbył się pogrzeb i wtedy do wszystkich dotarło. Ona nie żyje, to nie jest jakiś koszmar z którego zaraz się wybudzą to wszystko jest prawdziwe. Niestety. 

______________________________________
Koniec mnapisze wam o następnym opowiadaniu za 2 tygodnie bo jadę do Hiszpanii :D 
Dziękuje że ze mną byliście przez ten cały czas :** Kocham was ♥
Liczę na komentarze !!

poniedziałek, 15 lipca 2013

Nominacje :DD

Słuchajcie zostałam nominowana do The Versatile Blogger, przez http://klaudiafilip8.blogspot.com/ Bardzo wam dziękuję. Jestem zaskoczona, bo nie wiedziałam, że mój blog ktoś jeszcze czyta a zawsze chciałam by mój blog był nominowany. Dziękuję wam i wszystkim ogólnie.                                         
 Zasady konkursu:
1) Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.

2) Pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu.

3) Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.

4) Nominować ok. 15 blogów które na to zasługują.

5) Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

  7 Faktów O Mnie

1)Nazywam się Patrycja ale wolę jak mówią na mnie Pati albo Patka
2)Jestem Beliebers, Dangenators i fanką Seleny Gomez
3)Od zawsze chcę zamieszkać w Ameryce Północnej albo przynajmniej ją zwiedzić
4)Uwielbiam pozować do zdjęć
5)Lubię gotować
6)Mam...13 lat
7)To mój pierwszy ale nie ostatni blog o Justinie

  NOMINOWANE BLOGI:

 http://opowiadaniazjustinembieberem.blogspot.com/

 http://who-owns-my-heart-justinbieber.blogspot.com/

 http://baby-i-make-you-believe.blogspot.com/2013_05_19_archive.html

 http://dont-believe-him-he-is-dangerous.blogspot.com/

http://neversayneverbelieberpl.blogspot.de/

 http://tlumaczenie-i-choose-you.blogspot.com/

_______________________________________________________________

Bardzo dziękuje z nominowanie mnie :DD 

Kocham Was ;**

Piszcie w komentarzach co podoba wam się w blogu a co nie :) 

środa, 10 lipca 2013

Rozdział XXXII

UWAGA ! Występują treści 18+ (ale takie lekkie xd)                                                                       
Po 30 minutach dojechaliśmy do domku na plaży. Wyszłam z samochodu i wzięłam Anne od Scootera [ciężko było xd] a Justin z Alfredo zabrali nasze walizki, i ruszyliśmy do domku. Na przywitanie rzucili się na mnie Jaxon i Jazmine a następnie podziwiali Anne. Justin podszedł do nas, objął mnie w tali i pocałował a z domku wyszedł zadowolony że nas widzi Jeremi a za nim Pattie. Wszyscy mnie miło przywitali znaczy nas no ale z Justinem spotykali się częściej. Jeremiemu bardzo spodobała się jego wnuczka. Weszliśmy do domku i Pattie zaprowadziła nas do naszego pokoju:
-Ymmmm...Viktoria wróciliście do siebie więc możecie spać w jednym łóżku prawda ?-zapytała zawstdzona Pattie
-Tak jasne-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do Pattie a potem cmoknęłam Justina, który trzymał Anne na rękach w policzek
Pattie otworzyła przed nami jedne z kilku drzwi na parterze a naszym oczom ukazała się śliczna sypialna
-To ja was zostawię samych, na cieszcie się sobą-powiedziała Pattie i zabrała Anne od Justina
-Pattie!-zawołałam zanim wyszła
-Tak?-zapytała już zza progu drzwi
-Gdzie będzie spać Anne ?-zapytałam
-U mnie- uśmiechnęłam się brunetka
-Nie będzie to problem ?
-Nie, wy będziecie razem a ja z Jeremym i dzieciakami zajmiemy się malutką- posłała mi uśmiech i wszyła zamykając za sobą drzwi

-Więc mamy czas dla siebie?-zapytałam sprytnie Justina
-Yhmmm..-odpowiedział Justin i podszedł do mnie
-Więc co będziemy robić ?-zapytałam
-Kocham Cię - powiedział Justin i wpił się w moje usta, ja oddałam pocałunek.
Dalej się całując podeszliśmy do drzwi a Justin przekręcił kluczyk tak by drzwi były zamknięte. Następnie Justin lekko ale mocno złapał mnie za tyłek na co jęknęłam a on dostał dostęp do mojej buzi i od razu wsadził tam język. Powędrowaliśmy do łóżka, Justin delikatnie mnie na nim położył i był nade mną:
-Justin...co...z...oknami...-zapytałam między pocałunkami
-Nie martw się kochanie-powiedział Justin i znów wpił się w moje usta jedną ręką chwytając pilocik na stoliku nocnym obok łóżka i zamknął rolety na okna a w pokoju zapasła ciemność. Pogłębiając pocałunek Justin zerwał ze  mnie bluzkę a następnie spodnie pozostawiając mnie jedynie w mojej bieliźnie. Następnie ja znalazłam się na górze i zerwałam z niego koszulkę pozostawiając jego umięśnioną klatę gołą, następnie przeszłam do jego dżinsów które zaraz wylądowały gdzieś w kącie sypialni. Justin z powrotem przerzucił mnie na dół i zaczął szukać jedną ręką rozpięcia mojego stanika. Ja wygięłam plecy w łuk dając mu większy dostęp do mojego stanika. Justin rozpiął mój stanik i ściągnął go ze mnie to samo zrobił z majtkami. Justin zszedł pocałunkami na moją klatkę piersiową i zaczął ssać i gryź moje piersi, zjechał niżej zaczął robić mi dobrze. Jego język robił ''cuda'' było wspaniale z zachwytu wygięłam się w łuk mój oddech był głośny. Po par nastu minutach leżałam na chłopaku. Zjechałam niżej aż do jego bokserek zdjęłam je...Zaczęłam robić mu loda. Jego jęki dawały znać że mu się podoba. chłopak oblizał usta, po czym sięgnął po prezerwatywę leżącą na komodzie. Rozerwał paczuszkę, włożył ją na swojego penisa, po czym powoli we mnie wszedł.
Oboje gwałtownie zaczerpnęliśmy powietrza.
-Jesteś taka piękna - powiedział, a nasze usta się o siebie otarły.
-Kocham Cię - wymamrotał Justin, delikatnie mnie całując.
Zacisnęłam zęby, gdy Justin poruszył biodrami, tym razem wchodząc we mnie jeszcze głębiej.
-Jesteś niesamowita, Viktoria - jęknął, powoli się ruszając, aż całkiem we mnie wszedł. - Kurwa - wychrypiał, kładąc mi głowę na ramieniu, chwilę później je całując.
-Justin... - wzięłam gwałtowny wdech.
Na jego ustach pojawił się figlarny uśmieszek.
-Wiem, kochanie - pocałował mnie, poruszając biodrami w coraz szybszym tempie, nie powstrzymując się dłużej przed niczym.
Lekko przygryzł moją wargę, ciągnąc ją w dół, po czym wślizgnął swój język do moich ust.
-Justin! - jęknęłam głośno, drapiąc go po plecach z przyjemności ogarniającej całe moje ciało.

-Właśnie tak, kochanie - powiedział niskim głosem. - Krzycz moje imię, skarbie...
Przyciągając jego głowę bliżej, zachłannie go pocałowałam, chcąc czerpać z tego jak najwięcej, jednocześnie poruszając biodrami, dopasowując się do jego rytmu.
-Kurwa, kochanie - jęknął, poruszając się we mnie bez zawahania. - Jesteś cudowna.
Wyginając plecy, oplotłam go nogami w pasie.
-Szybciej, Justin - wciągnęłam powietrze. - Szybciej - praktycznie błagałam, nie chcąc, żeby to się kiedykolwiek skończyło.
-Kurwa mać - jęknął głośno, ruszając się jeszcze szybciej, jednocześnie zjeżdżając ustami na moją pierś.
-Justin! - krzyknęłam, czując jak moje ściany się wokół niego zaciskają.
-Powiedz, że jesteś moja - wymamrotał mi do ucha, chwilę później je całując.
-Jestem twoja - szepnęłam. - I już zawsze będę.
Justin mnie pocałował, po czym oparł o siebie nasze czoła, nie przestając ruszać biodrami, aż wreszcie doszłam, szczytując w tym samym czasie co on.

Czas płynął, a nasze ciała splątywały się ze sobą. Starałam się zapamiętać każdy pocałunek, kiedy robił to delikatnie, nie chcąc mnie zranić. Lekko przejeżdżał palcami wzdłuż mojej nogi, ustami odnajdywał każdą część mojego ciała.

Po długim czasie rozkoszy opadliśmy obok siebie na łóżku. Justin pocałował mnie w policzek a ja się wtuliłam w jego nagi tors i od razu zasnęliśmy. 

____________________________________________________
Podoba wam się ? Ten rozdział był bardzo trudny do napisania, nigdy takiego nie pisałam i sytuacja 18+ nie jest w całości pisana przeze mnie część jest brana z Dangera ale zmieniona. 
 4 komentarze - nowy rozdział 
 @Patrycja291

wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział XXXI

...czekał Alfredo, który od razu się na mnie "rzucił" z uściskami.
-Hej ja też się stęskniłam ale uważaj na Anne-powiedziałam i się od niego oderwałam wskazując na fotelik, w którym była Anne
-Sorki ale strasznie się za tobą stęskniłem. Więc pokaż mi teraz słynną Anne.-powiedział Alfredo i skierował wzrok na Anne
-Słynną?-zapytałam z zdziwieniem
-No, od kąt pogodziłaś się z Justinem on cały czas wysyłam mi jej zdjęcia i SMS-y o niej.-powiedział Fredo -Mogę ją na ręce?-zapytał
-Jasne. Ale może już jedźmy bo się spóźnimy-powiedziałam-Później się z nią pobawisz-dodałam
-To może Biebs poprowadzi ty usiądziesz z przodu a ja pobawię się z Anne z tyłu ?-zapytał Alfredo i zrobił maślane oczka
-Jak tak bardzo chcesz-uśmiechnęłam się.
Usiedliśmy na swoje miejsca a po chwili zjawił się Justin który musiał wrócić do domu po telefon i ruszyliśmy. Przez całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się a Alfredo zabawiał w dodatku Anne.
Kiedy dojechaliśmy na lotnisko Justin wziął Anne a Alfredo wyciągnął nasz walizki. Przywitali nas wszyscy tancerze Justina, Kenny, Scooter i Rayan. Przytulałam i rozmawiałam z wszystkimi. Później wszyscy weszliśmy do samolotu. Kiedy usiedliśmy na miejsca wzięłam malutką na ręce i zaczęłam karmić. Kiedy Anne wypiła całe mleczko wzięłam ją tak by się jej odbiło ale moja córeczka chciała zrobić mamie na złość i mnie obrzygała. Byłam cała brudna a wszyscy turlali się po podłodze z śmiechu. Położyłam małą do fotelika a ta zaraz ułożyła się do snu a ja poszłam się przebrać. Poszłam do łazienki a ona była WIELKA no ale jak mogłaby być mała skoro to prywatny samolot. Przebrałam się i uznałam że włosy nie pasują mi do ubrania więc zaczęłam je prostować. Po chwili ktoś zapukał do drzwi z łazienki a ja odpowiedziałam "ZAJĘTE"
-Kochanie otwórz to ja Justin-po drugiej stronie był Justin
-Nie-odpowiedziałam szybko
-Kochanie...proszę-poprosił
-Spadaj
-Proszę
-Co chcesz?
-Pogadać, pocałować cię, przytulić cię, szeptać ci do ucha jak cię kocham a ty sobie poszłaś-powiedział Jus za drzwiami
-Poszłam ponieważ po pierwsze, musiałam się przebrać bo mnie Anne obrzygała a po drugie, WY czytaj TY zamiast mi pomóc i zająć się Anne kiedy ja pójdę się przebrać śmiałeś się ze mnie-odpowiedziałam
-Przepraszam
-Dobra wchodź-powiedziałam i otwarłam drzwi, i wróciłam do swojego poprzedniego zajęcia
-Śliczne wyglądasz-powiedział Justin i pocałował mnie w szyję
-Dziękuje-odpowiedziałam i wyłączyłam prostownice. Pociągnęłam Justina za rękę i wróciliśmy do reszty. Anne spała więc porobiliśmy sobie zdjęcia. To chyba jest najlepsze :
Po paru godzinach lądowaliśmy a Anne jeszcze spała. Scooter wziął fotelik z nią i wyszedł z samolotu a my oczywiście musieliśmy sobie zrobić zdjęcie. Wyszło tak:
Kenny zabrał nasze walizki i ruszyliśmy do samochodu. Anne się obudziła a Scooter bawił się w nadopiekuńczego wujka i nie dawał nikomu do niej dostępu a sam ją karmił i tak przez całą drogę.
________________________________________________________
Przepraszam że tak długo czekaliście na ten rozdział i wiem że wcale rewelacji nie ma i nie jest długi ale najpierw nie miałam czasu potem weny a jak już czas był i wena też to poprostu mi się nie chciało. PRZEPRASZAM. Obiecuje że na następny nie będziecie musieli długo czekać.
Proszę tylko o 2 komentarze CO NAJMNIEJ