-Czy moja księżniczka już wstała?- zapytał Justin odwracając się do mnie
-Yhmm- odpowiedziałam na co Justin musnął moje usta
-Wyspałaś się ?
-Tak, dziękuje - wtuliłam się w niego
- Więc teraz możesz iść wszystkich obudzić bo śniadanie już prawie gotowe- powiedział Justin
-A można wiedzieć co jest na śniadanie ?- zapytałam
- Mój specjał, placki z syropem klonowym i borówkami- odpowiedział dumnie Justin
- Yhmmm- odpowiedziałam i szłam w stronę sypialni Pattie i Jeremiego- Typowy Kanadyjczyk-dodałam i się zaśmiałam
- Wiem, wiem jestem zajebisty- powiedział Justin
- Cokolwiek
Zapukałam do sypialni Pattie i Jeremiego a po chwili usłyszałam "PROSZĘ" weszłam do sypialni a Pattie siedział na łóżku i karmiła Anne:
- Pattie wyręczasz mnie w wszystkim co możliwe- powiedziałam
- Oj tam, po prostu na cieszam się wnuczką.- odpowiedziała
-Pozwolisz mi ją teraz zabrać ?- zaśmiałam się
- Tak ale później do mnie wraca- powiedziała Pattie
- Okej- wzięłam Anne od Pattie i poszła do kuchni gdzie na stole czekały na nas plaski z syropem klonowym i borówkami.Odłożyłam Anne do krzesełka na jedzenie i zrobiłam jej kaszkę bananową. Po chwili dołączyli do nas Pattie, Jeremi, Alfredo, Chad, Scooter i reszta. Wszyscy zjedliśmy i poszliśmy na plaże. Kąpaliśmy się, opalaliśmy i wygłupialiśmy aż do momentu kiedy Justin zaczął robić mi awanturę o to że podrywam faceta obok nas a to nie była prawda ! Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam do domku. Szłam i nie zwracałam na nic uwagi, myślałam tylko o tym jak jestem wkurzona na Justina. Stałam na skrzyżowaniu, kiedy oświeciło się zielone światło tylko ja przechodziłam przez pasy. W połowie przejścia było ciemno.
WŁĄCZCIE !
#1
Rozpłakałam się i pobiegłam daleko od nich. Wtedy wpadam na wysokiego,
brązowookiego bruneta.:
-Przepraszam nie widziałam cię..-tłumaczyłam
-Nic się nie stało, dlaczego płaczesz?-zapytał brunet
-To nic- odpowiedziałam i otarłam łzy
-Przepraszam nie widziałam cię..-tłumaczyłam
-Nic się nie stało, dlaczego płaczesz?-zapytał brunet
-To nic- odpowiedziałam i otarłam łzy
-Chodź tam jest bardzo przytulne miejsce, postawię ci porządną kawę- poprosił
brunet wskazując na małą kawiarnie
-OK.
#2
Gdy się rozpakowałam i przebrałam chciałam
iść SAMA na spacer po brzegu oceanu. Gdy tylko wyszłam z pokoju po chwili
słyszałam czyjeś kroki za mną, do windy szłam nie odwracając się. Winda miała
się już zamknąć, niestety nie zdążyłam na nią. Więc tak czy inaczej miałam
powód by się odwrócić:
-Justin, to ty. Dlaczego nic nie powiedziałeś idąc za mną. Już się bałam że to jakiś facet z piła…hahaha- zaśmiałam się
-Myślałem że dogonię cię i zakryję ci oczy, byś mogła zgadywać, ale byłaś za szybka. Gdzie idziesz?-zapytał Justin
-Na spacer. O 20 jadę na koncert niespodziankę więc mam jeszcze troche czasu. Idziesz ze mną?
-Jeśli mogę z chęcią.-powiedział Justin i zaczął się szczerzyć
Wyszliśmy przed hotel, do oceanu mieliśmy z jakieś 300 metrów. Szliśmy przy basenach. Gdy nagle Justin znikł…
-Justin! Justin gdzie jesteś?-zaczęłam wołać
Nagle bo słychać plusk wody, a obok mnie w basenie pojawił się Justin
-Viktoria, Viktoria ratuj-Justin zaczął się śmiać
-Głuptasie, gdzieś ty był wiesz jak się wystraszyłam?-krzyczałam na niego ale tak bardziej w żartach
-Czyli martwisz się o mnie?-zapytał
-Może troszeczkę…ale tak troszeczkę-oby dwoje zaczęliśmy się śmiać
-Dobra, dobra podaj mi rękę. Muszę jakoś wyjść-poprosił
Podałam Justinowi rękę a ten pociągnął mnie do wody.
-Justin, to ty. Dlaczego nic nie powiedziałeś idąc za mną. Już się bałam że to jakiś facet z piła…hahaha- zaśmiałam się
-Myślałem że dogonię cię i zakryję ci oczy, byś mogła zgadywać, ale byłaś za szybka. Gdzie idziesz?-zapytał Justin
-Na spacer. O 20 jadę na koncert niespodziankę więc mam jeszcze troche czasu. Idziesz ze mną?
-Jeśli mogę z chęcią.-powiedział Justin i zaczął się szczerzyć
Wyszliśmy przed hotel, do oceanu mieliśmy z jakieś 300 metrów. Szliśmy przy basenach. Gdy nagle Justin znikł…
-Justin! Justin gdzie jesteś?-zaczęłam wołać
Nagle bo słychać plusk wody, a obok mnie w basenie pojawił się Justin
-Viktoria, Viktoria ratuj-Justin zaczął się śmiać
-Głuptasie, gdzieś ty był wiesz jak się wystraszyłam?-krzyczałam na niego ale tak bardziej w żartach
-Czyli martwisz się o mnie?-zapytał
-Może troszeczkę…ale tak troszeczkę-oby dwoje zaczęliśmy się śmiać
-Dobra, dobra podaj mi rękę. Muszę jakoś wyjść-poprosił
Podałam Justinowi rękę a ten pociągnął mnie do wody.
#3
-Powstrzymaj mnie, bo zaraz cię pocałuje.-szeptał Jus
-Nie, Justin. Tym razem to ja cię pocałuje.-pocałowałam go. Gdy nagle odciągnęłam się od niego i pobiegłam w strone hotelu. Chciałam zawołać mu „Kocham cię” gdy się odwróciłam Justin skakał robił gwiazdy…nie chciałam mu przerywać. Poszłam do hotelu.
#4
Jacyś mężczyźni wzieli mnie za ręcę i zaprowadzili na scene. Tam czekał na mnie Justin z bukietem róż. Usiadłam na wysokim krześle, a Jus zaczął dla mnie śpiewać. Gdy skończył śpiewać mocno mnie przytulił wziął za rękę i mówił do fanek:
-To jest Viktoria!- wskazał na mnie-odkąd ją poznałem, nie umiem przestać o niej myśleć. Chcę byście wiedzieli że jeśli coś z tego będzie, będzie ona dla mnie tak samo waż na jak wy. Jest moim oczkiem w głowie prawie od 24 godzin. Czekajcie.-Justin pobiegł za kulisy, po chwili wrócił z telefonem:
-od 22 godzin 38 minut i 34, 35, 36, 37…sekund-Jusin zaczął liczyć
-Awwwww…-fanki zrobiły z rąk serduszka, Justin przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie mogło trwać to długo bo Jus musiał kontynuować koncert.
#5
...przede mną stał Jus z bukietem róż:
-Viktorio, zostaniesz moją dziewczyną, później narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią naszych wnuków? Przysięgam kochać cię w każdej chwili nawet jeśli będziesz na mnie zła bo kupię ci zły kolor sukienki, nigdy cię nie zdradzić i zawsze ufać.-Justin w końcu skończył mówić i dał mi kwaiaty, ja zaczęłam się uśmiechać i ukryć łzy-Viki nie płacz jeśli nie chcesz to mi to powiedz-Jus posmutniał
-Nie Justin, to są łzy szczęścia. Jeszcze nikt nie wyraził mi uczuć w tak piękny sposób.Oczywiście że zgodzę się być twoją dziewczyną, narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią dzieci naszych dzieci.-powidziałam a Just wpił się w moje usta, ja odwzajemniłam jego pocałunek. Pocałunek nie miał końca.
#6
Doszliśmy, Selena zauważyła Justina i natychmiast zeszła z sceny.:
-Kochanie co ty tu robisz? Miałeś być w L.A.- skierowała się do Justina i położyła mu ręce na ramionach, Justin szybko je zabrał
-Co się stało?- zapytała Selena
-Co ty do diabła wyprawiasz Selena?- zbuntował się Justin- zerwaliśmy ze sobą ponad dwa miesiące temu i od tamtej pory się nie widzieliśmy- Justin aż krzyknął
-Jak to? Jeszcze ostatnio obiecywałeś że jak wrócisz z L.A weźmiemy cichy ślub.- powiedziała Selena
-Selena co ty wyprawiasz? Nic ci takiego nie mówiłem. Nawet słówkiem nie było mowy o ślubie.- krzyczał Justin a ja wszystkiemu się przyglądałam oni kontynowali kłótnie kiedy poczułam ogromny ból brzucha, jeszcze mocniejszy niż ostatni. Zgięłam się w pół i podparłam o Justina:
-Kochanie co ci się dzieje?- zapytał z przejęciem Justin
-Nic, dogadajcie się w końcu. Ja wracam do pokoju.- odwróciłam się i szłam w stroną pokoju. Gdy się odwróciłam Justin całował się z Seleną.
#7
Po 9 drinku zaczęłam mnie boleć głowa. Znalazłam w tłumie
Bellę która nie piła [ciąża], pożegnałam się i ruszyłam do domu. Gdy wsadziłam
klucz do zamka okazało się że drzwi są otwarte. Powoli weszłam do salonu nikogo
tam nie było z góry było słychać hałasy.
Po cichu weszłam do sypialni to co zobaczyłam…to był szok. O tak to był szok !
Justin siedział na łóżku owinięty w biodrach tylko ręcznikiem a na nim okrakiem
Selena, która go całowała.
#8
W
aptece kupiłam test ciążowy i wróciłam do domu. Szybko pobiegłam do łazienki i
zrobiłam test. Po odczekaniu sprawdziłam test ciążowy…....wzięłam test do ręki. Dwie kreski...jestem w ciąży. Zsunęłam się
po ścianie na podłogę a z mich oczu wypłyną wodospad łez. Były to łzy
szczęścia i smutku. Dlaczego smutku? Ponieważ ja osiemnastoletnia
Victoria Cullen będe mieć dziecko z wielką gwiazdą pop-u Justinem
Bieberem, który zdradził mnie z Seleną Gomez.
#9
Otworzyłam drzwi a w drzwiach Justin.:
-Musiałeś tyle dzwonić?-zapytałam z wyrzutem
-Przecież nie spałaś-powiedział
-Ale inni tak-odpowiedziałam
-Inni? Może powiesz mi kto to INNI ?-powiedział cwaniacko
-...-nie wiedziałam czy mam mu powiedzieć ale zebrałam się na odwagę i wydusiłam z siebie:
-Twoja córka-jego oczy się rozświetliły-wejdź do salonu jednak mamy o czym porozmawiać-dodałam. Justin wszedł do salonu i usiadł na kanapie.
#10
-Justin?-zapytałam
-Hmm?
-Bo...bo ja muszę ci coś powiedzieć-jąkałam się
-Mów śmiało-uśmiechnął się i dalej wygłupiał się z Anne
-Bo ja...ja...ja nadal cię kocham-wydusiłam-i ja chcę by było po staremu. Mam świadomość tego że mnie zdradziłeś ale coś mnie ciągnie do ciebie. Nie umiem przestać o tobie myśleć a kiedy patrzę w oczka Anne pojawiasz mi się ty. Ale w moim sercu przez te 9 miesięcy była pustka, której nikt nie mógł zapełnić do momentu kiedy zobaczyłam się w centrum. Po prostu nie umiem przestać cię kochać...-powiedziałam.
Justin wstał, położył Anne do kojca i podszedł do mnie. Ujął moją twarz w dłoniach i wpił się w moje usta. Jak mi tego brakowało...:
-Kocham cię-uśmiechnął się Justin nie przerywając pocałunku
-Ja ciebie też-odpowiedziałam
#11
Czas płynął, a nasze ciała splątywały się ze sobą. Starałam się zapamiętać każdy pocałunek, kiedy robił to delikatnie, nie chcąc mnie zranić. Lekko przejeżdżał palcami wzdłuż mojej nogi, ustami odnajdywał każdą część mojego ciała.
Po długim czasie rozkoszy opadliśmy obok siebie na łóżku. Justin pocałował mnie w policzek a ja się wtuliłam w jego nagi tors i od razu zasnęliśmy.
Przed oczami pojawiły mi się wszystkie chwilę spędzone z Justinem, miłością mojego życia. Boże jak ja go cholernie kocham. Mieliśmy wzloty ale i też dużo upadków. Ale nasza miłość
przetrwała wszystko....Kocham go, kocham Anne.
KOCHAM MOJĄ RODZINĘ...
*Mój punkt widzenia*
Wokół martwego już ciała Viktorii zaraz znaleźli się sanitariusze i ogłosili zgon. Kierowca samochodu który potrącił Viktorię został zatrzymany do wyjaśnienia. Po paru minutach po wypadku tą samą drogą szedł Justin. Kiedy zobaczył martwe ciało swojej ukochanej nogi pod nim się ugięły. Upadł na ziemię a z jego oczu wyciekła słona ciecz. Nie mógł uwierzyć że miłość jego życia umarła. Nie ma jej. Przez niego, tak on obwiniał się jej śmiercią. Został sam z córką bez..........Viktorii.
Kiedy rodzina dowiedziała się o śmierci Viktori nikt nie umiał w to uwierzyć. Ta pogodna i zawsze uśmiechnięta dziewczyna umarła. Odbył się pogrzeb i wtedy do wszystkich dotarło. Ona nie żyje, to nie jest jakiś koszmar z którego zaraz się wybudzą to wszystko jest prawdziwe. Niestety.
______________________________________
Koniec mnapisze wam o następnym opowiadaniu za 2 tygodnie bo jadę do Hiszpanii :D
Dziękuje że ze mną byliście przez ten cały czas :** Kocham was ♥
Liczę na komentarze !!
dlaczego ona umarła ; < dlaczegoo ?! nie lepiej jakby było zakończenie że są razem szczęśliwi i wgl. ? sorki ...
OdpowiedzUsuń