sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział pierwszy ♥



Witaj w moim świecie. Tata jest ważną szychą , mama to prawnik. Ja jako pierworodna córka muszę robić wszystko dokładnie. Nie mogę popełnić żadnego błędu. Ojciec zawsze powtarza " Jestem z Ciebie dumny, pamiętaj ,że to Ty dziedziczysz nasz majątek. Nie chcę się zawieść". Robię wszystko tak, jak najlepiej potrafię. Czasami mam tego dość.. Tata strasznie się o mnie boi. Jest przewrażliwiony na moim punkcie. Mieszkamy w wielkim czteropiętrowym domu. Tak ,można to nazwać willą, mega dużym domem itd. jak kto woli. Z tyłu znajduję się basen, pole golfowe i inne formy rozrywki jak boisko do koszykówki, siatkówki, piłki nożnej i tenisa. Oraz miejsce , które uwielbiam, ogród. Jest wielki, piękny ,to tam czuje ,że żyje. Wystarczę tylko ja i muzyka. Tam nikt mnie nie widzi ,ani nie słyszy więc swobodnie mogę się poruszać. A no tak... ja tutaj o domie, rodzicach i w ogóle. Mam na imię Katherina ,ale przyjaciele i znajomi mówią na mnie Kate. Mieszkam w Miami. Moje małe miasto tańca. Moją najlepszą przyjaciółką jest Vanessa. Jest tancerką Justina Biebera. Tak ten Justin Bieber, to mój przyjaciel. Dla mnie jest zwykłym chłopakiem ,a nie jakąś gwiazdą , królem muzyki pop. Jak się poznaliśmy? Trzy lata temu Vanessa poprosiła mnie ,żebym poszła z nią na przesłuchania. Wybierali tylko jedną tancerkę, do teamu Justina. Nie chciałam startować. Tak naprawdę nikt nie wiedział wtedy ,że moją pasją jest taniec. Nie raz już mnie obydwoje namawiali ,żebym do nich dołączyła. Jednak ja się nie zgadzałam. Sama nie wiem co chcę robić z życiu. Dlatego też zapisałam się do szkoły tańca. Jestem na VIII stopniu. Więc został mi jeszcze IX. Wtedy będę w pełni z siebie zadowolona. To cud ,że doszłam tak daleko. Wiadomo ,że na VIII i IX są dla uczniów zaawansowanych. Trudno się na nie dostać. Gdy spotykam się z Justinem, co ostatnio dość rzadko nam się zdarza ,wynajmujemy salę i uczy mnie nowych kroków. Świetnie się rozumiemy i w rozmowie i w tańcu. Uwielbiam spędzać z nim czas. Pomyślicie pewnie ,że taka przyjaźń damsko-męska nie istnieje. A ja jestem doskonałym przykładem tego ,że istnieje. Nie mam chłopaka i na razie jakoś nie spieszy mi się do tego. Justin ma swoją dziewczynę Selene. Osobiście widziałam ją może z 3-4 razy. Nie poznałam jej aż tak bardzo ,żeby powiedzieć jaka jest. Justin dużo mi o niej opowiadał ,ale też zwierza się i radzi co ma zrobić w różnych trudnych i niezrozumiałych sytuacjach.
On też mi często pomaga. I za to go bardzo kocham , jak przyjaciela. Zawsze dziękuję ,że mam takich wspaniałych przyjaciół. Mogę powiedzieć ,że jestem w pełni szczęśliwa.
Usłyszałam dźwięk mojej komórki.
-Halo?
-Hej, Kate. Wpadnij dzisiaj o 17 do nas do hotelu „Diamond”.
-Jesteście w Miami???- zapytałam Vanesse
-Tak. Justin ma jutro tutaj koncert. Czekamy. Buziaki.
-Do zobaczenia. – powiedziałam i rozłączyłam się.
Nawet nie wiecie jak się cieszę.                                                                                                                   
*17:00*
Przed hotelem było mnóstwo fanów i paparazzi. Nie dało się przejść. Podeszłam do pierwszego ochroniarza ,do którego miałam dostęp.
-Przepraszam, ja jestem Katherina, byłam umówiona z Justinem.
-Kolejna fanka, która myśli ,że ją wpuszczę?! – zaśmiał się
-Mogę zadzwonić do Justina, jeśli pan sobie tego życzy.
Wybrałam nr. przyjaciela i zadzwoniłam.
-No hej, gdzie jesteś?
-Pod hotelem, ochroniarz uznał mnie za twoją fankę i nie chcę mnie wpuścić.
-A nie jesteś moją prywatną fanką?
-Nie. – zaśmiałam się
-No to my sobie na górze pogadamy – zaśmiał się – Vanessa już po ciebie schodzi bo ja niestety nie mogę się pokazać. Scooter  zabronił mi wychodzenia ,żebym nie zrobił jeszcze większego zamieszania.
-Ok, czekam.
Ochroniarz patrzył się na mnie jak na idiotkę ,a ja czułam tylko pchanie się „fanek Justina”.
Po chwili ujrzałam Vanesse , która również mnie zauważyła i rozmawiała z ochroniarzem, który podszedł do mnie i doprowadził mnie do przyjaciółki.
-Hej – powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
-No hej, miło cię widzieć. Wiesz jak tęskniłam? Zresztą Justin , jeszcze bardziej. – uśmiechnęła się
Weszliśmy do apartamentu , Justin leżał na łóżku, przeglądając jakąś gazetę.
-Nawet się ze mną nie przywitasz? – zapytałam, udając smutną.
Justin ani drgnął.
-No dobra, to ja wracam do domu. Nic tu po mnie. – powiedziałam i już chciałam wychodzić, kiedy nawet nie widziałam kiedy, Justin zatorował mi drogę.
-No hej, mała – powiedział i wziął mnie na ręce, tuląc.
-Idiota – powiedziałam i również się w niego wtuliłam.
Nie mogliśmy się od siebie oderwać ,ale w końcu Vanessa sprowadziła nas na ziemię.
-Daj się mi nacieszyć moją Kate… tak dawno się nie widzieliśmy. – powiedział Justin
Ja za to usiadłam na fotelu.
-Tak ,aż kilka dni temu. Ale ona nie jest twoja, tylko moja. – krzyknęła na Justina, Vanessa
-Chyba śnisz. Ona jest moja! I się nią NIE dziele. – powiedział.
-KATE! – krzyknęli równocześnie.
-Zawsze to samo. – zaśmiałam się.- co robimy?
-Kate, musisz mi doradzić w co mam się ubrać na koncert, jutro.- powiedziała Vanessa.
-No tak, przyszła do mnie ,a już mi ją zabierasz. – powiedział Justin, rzucając się na łóżko.
-Przyjdę do Ciebie później. Kobiece sprawy wzywają. Przecież Van musi ładnie wyglądać.
-A ja to co???
-Daj nam godzinkę. - uśmiechnęłam się i poszliśmy do pokoju Vanessy.
Na łóżku leżało już pełno ciuchów, butów , kapeluszów, sukienek, spodni, dresów…
-Aha. – powiedziałam z wrażenia.
-No to w co mam się ubrać?- zapytała Vanessa
Wybrałam jej fioletowe spodnie, luźną białą bokserkę i fioletowy kapelusz.
-A to nie wasze stylistka was ubiera?
-Jutrzejszy koncert ma być „zrobiony” przez nas. Sami wybieramy w co się ubierzemy i jak zatańczymy. Pełna improwizacja. To będzie pierwszy taki koncert od początku kariery Jusa.
-No to fajnie macie. Jednak widzę ,że nie tylko o tym chciałaś ze mną pogadać. – powiedziałam
-No w sumie…Mamy teraz Believe Tour. Sama wiesz ,że dołączają do nas czasami Carly i Cody….
-A no to wszystko jasne. – uśmiechnęłam się – Cody, prawda?
-No wiesz…
-No to od razu przejdźmy do sedna sprawy.
-No bo on, zaprosił mnie jutro na kolacje. Po koncercie i mam mu dać do jutra odpowiedź.
-No to z czym się tak głowisz? Mówisz tak i po sprawie. – zaśmiała się
-Mam się zgodzić?? No wiesz, pracujemy ze sobą co raz częściej ,ale nie chce jakichś przelotnych związków. Do tego Cody wcale nie tak często występuje na koncertach Justina.
-Kobieto! Zgódź się! Będzie to romantyczna kolacja przy świecach, tylko masz się ładnie ubrać i nie przynieść mi wstydu.
-No to… pomożesz mi wybrać sukienkę???
-Jasne, ja pójdę poszperać w garderobie ,a ty dzwoń do swojego kochasia. – zaśmiałam się.
Ja wybrałam długą, podkreślającą talię mojej przyjaciółki ,granatową sukienkę. Do tego szpilki i torebkę.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję ,dziękuję, dziękuję… - podleciała do mnie Vanessa i przytuliła.
-Van…Vanessa. – ledwie wydyszałam. – nie mogę oddychać.
Vanessa szybko odskoczyła ode mnie.
-Przepraszam, to z podekscytowania. – powiedziała
Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę! – krzyknęła Vanessa.
-Godzina minęła. – powiedział wchodzący Justin, biorąc mnie na ręce.
Van zaczęła się śmiać ,a ja nie wiedziałam o co chodzi.
-Wyglądacie jak dobre, kochające się małżeństwo.
Spiorunowałam Vanesse wzrokiem, jednak ona po chwili zrozumiała ,że mogła się ugryźć w język.
-Tak, tak. Wyglądamy jak dobrzy przyjaciele. – powiedziałam i uśmiechnęłam się do Justina
Chciałam jakoś zatuszować wpadkę Van.
Justin wyniósł mnie z pokoju naszej przyjaciółki do swojego. Na korytarzu nie było nikogo,a hotel był naprawdę duży. Jednakże Scooter wynajmuje dla nich zawsze całe piętro. Co jest nawet fajne.
Bieber postawił mnie na nogi i podszedł do szafki, wyciągając z niej małe pudełeczko. Uważnie śledziłam jego każdy ruch.
-To za moją długą nieobecność. No wiesz, nie widzieliśmy się długo. – powiedział i wręczył mi czerwone pudełeczko.
Otworzyłam je i ujrzałam ,piękny złoty wisiorek z napisem „Forever”.
-Dziękuję. Pomożesz mi go zapiąć??
Odgarnęłam włosy na bok ,a Justin zapiął naszyjnik na mojej szyi.
-Jeszcze raz bardzo dziękuję. – powiedziałam i przytuliłam go.
Chwyciłam go za rękę i wyszliśmy na balkon , z którego widać było wszystkich fanów. Było słychać, piski dziewczyn, flesze aparatów trochę przyślepiały ,ale nie było aż tak źle.
-Hej wszystkim! – krzyknął Justin
Na co fanki zwariowały. Zaczęły piszczeć i krzyczeć. Z jednej strony to je rozumiem. Taka wielka gwiazda wychodzi specjalnie by się z nimi przywitać.
Chciałam się wychylić by lepiej wszystkich widzieć i wtedy przechyliłam się, ale Justin w porę mnie złapał. Sekundę później nie wiem co by się ze mną stało. Wszyscy zamilkli, nikt nie robił zdjęć , nie kamerował.
Przytuliłam Justina. W końcu ocalił mnie od niefortunnego wypadku. Jednak jest to kilkanaście metrów w dół.
Fani- „Ooooooooooo…”
Z jednej strony bardzo mnie to wzruszyło ,ale z drugiej nie chcę by pomyśleli ,że ja i Justin. Jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi. Nie mam zamiaru Selenie odbijać chłopaka
-Kochani, Dobranoc! Do zobaczenia już jutro na koncercie! Kocham Was! Swag! – krzyknął do wszystkich Justin
Weszliśmy do środka.
-Nic ci się nie stało? Wiesz jak mnie wystraszyłaś….
-No przepraszam ,ale chciałam wszystkich zobaczyć. – zaśmiałam się
-Kate, to nie jest śmieszne. Gdyby nie ja, to… nie wiem co by się stało.
-Tak, dziękuję mój wybawicielu! Naprawdę nic mi nie jest. Nie musisz się o mnie tak martwić
-Jakby ci się coś stało… To jednak są może i głupie metry ,ale…
-Ale? – zapytałam
-Nie darowałbym sobie gdybyś naprawdę za bardzo się wychyliła i spadła. Martwię się o Ciebie…
____________________________________________________________________________
Otto nowy rozdział nowego opowiadanie ! Mam nadzieje że przypadnie wam do gustu :D 
4komentarze = nowy rozdział 

5 komentarzy:

  1. Super rozdział oraz fajny pomysł na nn blog :D ( czekam na nn rozdział :D ) /Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. hej hej :** czekam na następny rozdział <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam czytać to co piszesz czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham twojego bloga czekam ma następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  5. już to gdzieś czytałam
    :p

    OdpowiedzUsuń