Sory,sory, sory, sory...mam napisane 10 wersów...obiecuje że jutro 14 siadam i pisze dużo więcej niż miałam zamiar.
NAprawde przepraszam
środa, 30 stycznia 2013
niedziela, 27 stycznia 2013
Rozdział VII
Rozdział VII
Justin śpiewał jeszcze jakieś piosenki, szczerze mówią najbardziej podobała mi się „As Long As You Love Me” nie wiem dla kogo ta piosenka, ale było w niej coś wyjątkowego. Chodź bardzo podobało mi się to że wybrał mnie z tysięcy fanek, ale i tak byłam na niego mega wkurzona. Przed chwilą powiedział że nie może przestać o mnie myśleć, a gdy chcę się z nim spotkać to on nie wie kiedy wróci. Koncert się skończył, wracałyśmy z Alex do hotelu:
-Viki, czemu jesteś smutna? Przed chwilą zostałaś tą jedyną dziewczyną Justina.-powiedziała Alex
-Może i zostałam, ale nie uważasz że to teraz Justin powinien być obok mnie?-powiedziałam z letkim sarkazmem
-Viktoria, może i teraz nie może być tu z tobą. Ale sama mówiłaś że chcesz sobie wszystko przemyśleć. Będziesz mieć czas, a gdy Justin wróci na pewno zapuka do twoich drzwi.- Alex posłała mi szeroki uśmiech
-Może i masz racje. A co jeśli tam będzie jakaś ładniejsza fanka niż ja, ja nie wiedziałam kim jest a one go kochają-posmutniałam
-Kobieto, on się w tobie zakochał. Od początku wiedział że nie lecisz na jego sławę i kasę-Alex zaczęła się wydzierać i mną potrząsać
-Dobra, może i masz racje.- uśmiechnęłam
Dojechałyśmy do hotelu, ja wróciłam do swojego pokoju, Alex do swojego. Wzięłam długą kąpiel, zamówiłam gorącą czekoladę. Gdy moja czekolada była gotowa przyniósł mi ją wysoki blondyn:
-Dobry wieczór, Pani czekolada-kelner podał mi czekolade
-Dziękuje-podziękowałam, zamkłam drzwi i poszłam usiąść na balkon. Piłam czekoladę wpatrując się w gwiazdy na niebie i słuchając szumu fal oceanu. Była dopiero 22.30 więc uznałam że przejdę się na plaże. Ubrałam białe rurki i czarną bokserkę do tego czarne conversy i włosy spięte w kucyk. Szłam pomiędzy basenami, sama do siebie się uśmiechałam wspominając dzisiaj przed koncertem z Jusem. Doszłam na plaże, w tedy zauważyłam że nie wzięłam Iphona. Wokół mnie siedziało parę par, wyglądali na bardzo szczęśliwych. Przez kolejne 15 minut siedziałam i myślałam : „Jeśli Justin jest sławny i nie ma czasu po koncercie co będzie później kiedy będziemy na randce i Justin będzie rozdawał autografy, a ja zostanę sama? A co jeśli Jus będzie musiał wyjechać na parę miesięcy? Co będzie ze mną?” Moją głowę opanowały same złe myśli kiedy za głos krzyknęłam „CHOLERA”. Wszyscy na mnie się patrzyli a ja przeprosiłam. Zrobiło mi się już trochę zimno kiedy zza moich plecy usłyszałam:
-Zimno ci? Dam ci moją bluzę.-odwróciłam się a za mną stał Justin
-Nie dziękuje, miałam się już zbierać- wstałam i przeszłam obok Justina kiedy on szarpnął mnie za rękę:
-Viktoria nie uciekaj przede mną. Przepraszam że nie mogłem się z tobą spotkać zaraz po koncercie-Justin złapał mnie w tali
-Ja przed tobą nie uciekam-powiedziałm odwracając wzrok od niego, ten złapał mój podbródek i skierował na siebie
-Naprawdę musisz byś na mnie nieźle wkurzona-łobuzersko się zaśmiał
-Nie może mam skakać z radości? Justin na koncercie powiedziałeś że jestem twoim oczkiem w głowie i nie mam minuty byś o mnie nie myślał, więc dlaczego nie mogłeś być zemną tu już od paru godzin? Nawet jeśli by nam się udało to jak to będzie wyglądało? Będziemy gdzieś na kolacji i podbiegnie tłum fanek a ty będziesz rozdawać im autografy i mnie zostawisz samą ?-krzyczałam na Jusa
-Viktoria teraz tak myślisz bo się boisz, jeśli byś nie wiedziała że jestem sławny nigdy byś tak nie pomyślała. Spróbujmy…Pamiętaj...NIE ZAWSZE BĘDZIE KOLOROWO ALE MUSIMY WALCZYĆ O NAS. -powiedział Jus chcąc mnie pocałować lecz ja się oderwałam:
-Możemy spróbować ale pod jednym warunkiem…-powiedziałam
-Jakim?- zapytał Justin
-Zaprosisz mnie na prawdziwą randkę, tylko nie taką w basenie-zaczęłam się śmiać a Justin ze mną
-Jak by inaczej…to może zacznijmy już dziś? Chodź zabieram cię na gorącą czekoladę i lody.-powiedział Justin i wziął mnie na ręce…
JAK WAM SIĘ PODOBA?
Justin śpiewał jeszcze jakieś piosenki, szczerze mówią najbardziej podobała mi się „As Long As You Love Me” nie wiem dla kogo ta piosenka, ale było w niej coś wyjątkowego. Chodź bardzo podobało mi się to że wybrał mnie z tysięcy fanek, ale i tak byłam na niego mega wkurzona. Przed chwilą powiedział że nie może przestać o mnie myśleć, a gdy chcę się z nim spotkać to on nie wie kiedy wróci. Koncert się skończył, wracałyśmy z Alex do hotelu:
-Viki, czemu jesteś smutna? Przed chwilą zostałaś tą jedyną dziewczyną Justina.-powiedziała Alex
-Może i zostałam, ale nie uważasz że to teraz Justin powinien być obok mnie?-powiedziałam z letkim sarkazmem
-Viktoria, może i teraz nie może być tu z tobą. Ale sama mówiłaś że chcesz sobie wszystko przemyśleć. Będziesz mieć czas, a gdy Justin wróci na pewno zapuka do twoich drzwi.- Alex posłała mi szeroki uśmiech
-Może i masz racje. A co jeśli tam będzie jakaś ładniejsza fanka niż ja, ja nie wiedziałam kim jest a one go kochają-posmutniałam
-Kobieto, on się w tobie zakochał. Od początku wiedział że nie lecisz na jego sławę i kasę-Alex zaczęła się wydzierać i mną potrząsać
-Dobra, może i masz racje.- uśmiechnęłam
Dojechałyśmy do hotelu, ja wróciłam do swojego pokoju, Alex do swojego. Wzięłam długą kąpiel, zamówiłam gorącą czekoladę. Gdy moja czekolada była gotowa przyniósł mi ją wysoki blondyn:
-Dobry wieczór, Pani czekolada-kelner podał mi czekolade
-Dziękuje-podziękowałam, zamkłam drzwi i poszłam usiąść na balkon. Piłam czekoladę wpatrując się w gwiazdy na niebie i słuchając szumu fal oceanu. Była dopiero 22.30 więc uznałam że przejdę się na plaże. Ubrałam białe rurki i czarną bokserkę do tego czarne conversy i włosy spięte w kucyk. Szłam pomiędzy basenami, sama do siebie się uśmiechałam wspominając dzisiaj przed koncertem z Jusem. Doszłam na plaże, w tedy zauważyłam że nie wzięłam Iphona. Wokół mnie siedziało parę par, wyglądali na bardzo szczęśliwych. Przez kolejne 15 minut siedziałam i myślałam : „Jeśli Justin jest sławny i nie ma czasu po koncercie co będzie później kiedy będziemy na randce i Justin będzie rozdawał autografy, a ja zostanę sama? A co jeśli Jus będzie musiał wyjechać na parę miesięcy? Co będzie ze mną?” Moją głowę opanowały same złe myśli kiedy za głos krzyknęłam „CHOLERA”. Wszyscy na mnie się patrzyli a ja przeprosiłam. Zrobiło mi się już trochę zimno kiedy zza moich plecy usłyszałam:
-Zimno ci? Dam ci moją bluzę.-odwróciłam się a za mną stał Justin
-Nie dziękuje, miałam się już zbierać- wstałam i przeszłam obok Justina kiedy on szarpnął mnie za rękę:
-Viktoria nie uciekaj przede mną. Przepraszam że nie mogłem się z tobą spotkać zaraz po koncercie-Justin złapał mnie w tali
-Ja przed tobą nie uciekam-powiedziałm odwracając wzrok od niego, ten złapał mój podbródek i skierował na siebie
-Naprawdę musisz byś na mnie nieźle wkurzona-łobuzersko się zaśmiał
-Nie może mam skakać z radości? Justin na koncercie powiedziałeś że jestem twoim oczkiem w głowie i nie mam minuty byś o mnie nie myślał, więc dlaczego nie mogłeś być zemną tu już od paru godzin? Nawet jeśli by nam się udało to jak to będzie wyglądało? Będziemy gdzieś na kolacji i podbiegnie tłum fanek a ty będziesz rozdawać im autografy i mnie zostawisz samą ?-krzyczałam na Jusa
-Viktoria teraz tak myślisz bo się boisz, jeśli byś nie wiedziała że jestem sławny nigdy byś tak nie pomyślała. Spróbujmy…Pamiętaj...NIE ZAWSZE BĘDZIE KOLOROWO ALE MUSIMY WALCZYĆ O NAS. -powiedział Jus chcąc mnie pocałować lecz ja się oderwałam:
-Możemy spróbować ale pod jednym warunkiem…-powiedziałam
-Jakim?- zapytał Justin
-Zaprosisz mnie na prawdziwą randkę, tylko nie taką w basenie-zaczęłam się śmiać a Justin ze mną
-Jak by inaczej…to może zacznijmy już dziś? Chodź zabieram cię na gorącą czekoladę i lody.-powiedział Justin i wziął mnie na ręce…
JAK WAM SIĘ PODOBA?
Dziękuje!
200 !!
Dzięki wielkie, to mnie zmotywowało jeszcze dziś postaram się dodać nowy rozdział :)
Podoba wam się blog?
Dzięki wielkie, to mnie zmotywowało jeszcze dziś postaram się dodać nowy rozdział :)
Podoba wam się blog?
sobota, 26 stycznia 2013
Rozdział VI
Rozdział
VI
Szybko się przebrałam w białe spodenki i fioletowy t-shirt. Pobiegłam do Alex, ta była już gotowa. Wsiadłyśmy do limuzyny oczywiście z Maxem i Hanną. Alex dopytywała mnie o Justina:
-Widziałaś się z Justinem?
-Tak, dosłownie przed chwilą.-powiedziałam po czym dodałam – Pocałował mnie, a później ja go.
Alex szczęka opadła i tylko mnie przytuliła, i pogratulowała.:
-Alex ale ja nie wiem co z tego będzie. Dopiero zerwałam z Maxem, nie wie czy jestem gotowa.-powiediałam
-Viki, jesteś! A po dzisiejszym koncercie będziesz jeszcze bardziej-zaśmiała się Alex
-Jak to? A co do koncertu ma Justin?-zapytałam
-Nic, nic.
Dojechaliśmy na miejsce. Przed bramą stał tłum fanek.
Weszłyśmy do na pół zapełnionej Sali koncertowej. Siedziałyśmy na środku w pierwszym rzędzie. Gdy zgasły światła zaczęło się odliczanie, wszyscy zaczęli krzyczeć „Justin, Justin…” to bardzo zabawne bo ja skojarzyłam to z Justinem Bieberem, którego widziałam 30min temu. Gdy na scene wszedł Justin...tak Justin Bieber, stałam jak słup soli. Justin zaczął śpiewać, ja skierowałam się do Alex:
-Wiedziałaś?
-...-Alex nic nie powiedziała
-Alex, pytam się czy wiedziałaś że Justin to piosenkarz?-krzykłam
-Viktoria, przepraszam Justin nas prosił byśmy ci nic nie mówiły.-tłumaczyła
-OK, nie tłumacz się. To nie twoja wina. Wychodzę -
Przepychałam się przez tłum fanek. Kiedy odwróciłam się by zobaczyć Justina jeszcze raz. Znikł. Szłam dalej, gdy ktoś szarpnął mnie za rękę do jakiegoś zakamarka:
-Ała. Co jest?-krzykłąm
-Viki, czemu wychodzisz?- zapytał głos podobny do Justina
-Justin to ty?-zapytałam
-Tak, a kto inny?-zapytał z sarkazmem
-No nie wiem. Ale dlaczego nie jesteś na scenie?-zapytałam
-Bo nie chcę byś wychodziła. Przepraszam że ci nie powiedziałem kim jestem.-Justin Obią w tali
-Przestań. Przez cały czas robiłam z siebie idiotkę, a ty nawet…-łzy napłynęły do moich oczu-Justin ja poczułam coś do ciebie a ty mnie oszukiwałeś-łzy popłynęły mi po Poliku
-Viktoria, od momentu kiedy na mnie wpadłaś na lotnisku, nie ma minuty bym o tobie nie myślał, idź do przyjaciółki i zaczekaj. To jedyne o co proszę.
-Dobrze. Idź na scene.-Jus mocno mnie przytulił i pobiegł na scene a ja wróciłam do Alex.
Justin zaczął śpiewać :
„How many I told you's
And start overs and shoulders
Have you cried on before
How many promises be honest girl
How many tears you let hit the floor
How many bags you packed
Just to take 'em back, tell me that
How many either or's
But no more,
If you let me inside of your world
There'd be one less lonely girl”
Kiedy podszedł do mnie Usher i kazał iść z nim.
_____________________________________________________________________
Szybko się przebrałam w białe spodenki i fioletowy t-shirt. Pobiegłam do Alex, ta była już gotowa. Wsiadłyśmy do limuzyny oczywiście z Maxem i Hanną. Alex dopytywała mnie o Justina:
-Widziałaś się z Justinem?
-Tak, dosłownie przed chwilą.-powiedziałam po czym dodałam – Pocałował mnie, a później ja go.
Alex szczęka opadła i tylko mnie przytuliła, i pogratulowała.:
-Alex ale ja nie wiem co z tego będzie. Dopiero zerwałam z Maxem, nie wie czy jestem gotowa.-powiediałam
-Viki, jesteś! A po dzisiejszym koncercie będziesz jeszcze bardziej-zaśmiała się Alex
-Jak to? A co do koncertu ma Justin?-zapytałam
-Nic, nic.
Dojechaliśmy na miejsce. Przed bramą stał tłum fanek.
Weszłyśmy do na pół zapełnionej Sali koncertowej. Siedziałyśmy na środku w pierwszym rzędzie. Gdy zgasły światła zaczęło się odliczanie, wszyscy zaczęli krzyczeć „Justin, Justin…” to bardzo zabawne bo ja skojarzyłam to z Justinem Bieberem, którego widziałam 30min temu. Gdy na scene wszedł Justin...tak Justin Bieber, stałam jak słup soli. Justin zaczął śpiewać, ja skierowałam się do Alex:
-Wiedziałaś?
-...-Alex nic nie powiedziała
-Alex, pytam się czy wiedziałaś że Justin to piosenkarz?-krzykłam
-Viktoria, przepraszam Justin nas prosił byśmy ci nic nie mówiły.-tłumaczyła
-OK, nie tłumacz się. To nie twoja wina. Wychodzę -
Przepychałam się przez tłum fanek. Kiedy odwróciłam się by zobaczyć Justina jeszcze raz. Znikł. Szłam dalej, gdy ktoś szarpnął mnie za rękę do jakiegoś zakamarka:
-Ała. Co jest?-krzykłąm
-Viki, czemu wychodzisz?- zapytał głos podobny do Justina
-Justin to ty?-zapytałam
-Tak, a kto inny?-zapytał z sarkazmem
-No nie wiem. Ale dlaczego nie jesteś na scenie?-zapytałam
-Bo nie chcę byś wychodziła. Przepraszam że ci nie powiedziałem kim jestem.-Justin Obią w tali
-Przestań. Przez cały czas robiłam z siebie idiotkę, a ty nawet…-łzy napłynęły do moich oczu-Justin ja poczułam coś do ciebie a ty mnie oszukiwałeś-łzy popłynęły mi po Poliku
-Viktoria, od momentu kiedy na mnie wpadłaś na lotnisku, nie ma minuty bym o tobie nie myślał, idź do przyjaciółki i zaczekaj. To jedyne o co proszę.
-Dobrze. Idź na scene.-Jus mocno mnie przytulił i pobiegł na scene a ja wróciłam do Alex.
Justin zaczął śpiewać :
„How many I told you's
And start overs and shoulders
Have you cried on before
How many promises be honest girl
How many tears you let hit the floor
How many bags you packed
Just to take 'em back, tell me that
How many either or's
But no more,
If you let me inside of your world
There'd be one less lonely girl”
Kiedy podszedł do mnie Usher i kazał iść z nim.
_____________________________________________________________________
Byliśmy za kulisami. Jacyś mężczyźni wzieli mnie za
ręcę i zaprowadzili na scene. Tam czekał na mnie Justin z bukietem róż. Usiadłam
na wysokim krześle, a Jus zaczął dla mnie śpiewać. Gdy skończył śpiewać mocno
mnie przytulił wziął za rękę i mówił do fanek:
-To jest Viktoria!- wskazał na mnie-odkąd ją poznałem, nie umiem przestać o niej myśleć. Chcę byście wiedzieli że jeśli coś z tego będzie, będzie ona dla mnie tak samo waż na jak wy. Jest moim oczkiem w głowie prawie od 24 godzin. Czekajcie.-Justin pobiegł za kulisy, po chwili wrócił z telefonem:
-od 22 godzin 38 minut i 34, 35, 36, 37…sekund-Jusin zaczął liczyć
-Awwwww…-fanki zrobiły z rąk serduszka, Justin przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie mogło trwać to długo bo Jus musiał kontynuować koncert. Oderwałam się od niego:
-Justin…koniec musisz kontynuować koncert-szeptałam mu do ucha by fanki nie słyszały
-Dobrze ale ty ze mną-prosił Jus
-Nie, nie, nie…ja wracam do Alex. Ale zobaczymy się po koncercie?-zapytałam
-No wiesz…-zawiesił Justin-potem mam rozdawać autografy i mam sesje z fankami, nie wiem o której wróce-powiedział
-Aaaacha, dobra. Eeeee…yyyyy…tooo ja idę. Zobaczymy się…no zobaczymy się kiedyś. Jak będziesz mieć czas to…to gdzieś mnie znajdziesz. Tylko pamiętaj jaa wracam do domu za 2 tygodnie.-powiedziałm i odeszłam
-Vikiiii-krzyknął Justin
Ja nie zwróciłam na jego uwagi, i wróciłam do Alex.
________________________________________________________________________
-To jest Viktoria!- wskazał na mnie-odkąd ją poznałem, nie umiem przestać o niej myśleć. Chcę byście wiedzieli że jeśli coś z tego będzie, będzie ona dla mnie tak samo waż na jak wy. Jest moim oczkiem w głowie prawie od 24 godzin. Czekajcie.-Justin pobiegł za kulisy, po chwili wrócił z telefonem:
-od 22 godzin 38 minut i 34, 35, 36, 37…sekund-Jusin zaczął liczyć
-Awwwww…-fanki zrobiły z rąk serduszka, Justin przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie mogło trwać to długo bo Jus musiał kontynuować koncert. Oderwałam się od niego:
-Justin…koniec musisz kontynuować koncert-szeptałam mu do ucha by fanki nie słyszały
-Dobrze ale ty ze mną-prosił Jus
-Nie, nie, nie…ja wracam do Alex. Ale zobaczymy się po koncercie?-zapytałam
-No wiesz…-zawiesił Justin-potem mam rozdawać autografy i mam sesje z fankami, nie wiem o której wróce-powiedział
-Aaaacha, dobra. Eeeee…yyyyy…tooo ja idę. Zobaczymy się…no zobaczymy się kiedyś. Jak będziesz mieć czas to…to gdzieś mnie znajdziesz. Tylko pamiętaj jaa wracam do domu za 2 tygodnie.-powiedziałm i odeszłam
-Vikiiii-krzyknął Justin
Ja nie zwróciłam na jego uwagi, i wróciłam do Alex.
________________________________________________________________________
Sorki za błędy. Podoba się? Sory że dodaje go o 23.46 ale byłam na urodzinach :) Wybaczycie?
czwartek, 24 stycznia 2013
Ważne! [zapowiedź VI rozdziału]
Hej, hej, hej!
Nowy rozdział mam już napisany tylko mało czasu by go przepisać. Najpóźniej w sobotę. Bardzo się ciesze że już 138 osób odwiedziło bloga, ale pojawił się jeden komentarz. Napiszcie proszę czy wam się podoba jeśli nie macie możliwości tu na blogu napiszcie na Facebooku "Justin Bieber to mój mąż, masz problem?".Na bloga i na strone na fb wchodzę codziennie. Może napiszecie coś na temat, macie jakieś uwagi?
2 i 3 lutego
Akcja - Polish Beliebers
http://www.twitlonger.com/show/kp40cd
Wejdź i przeczytaj . Rozgłaśniajcie gdzie się da. :)
Zapowiedź VI rozdziału:
Viktoria dowie się że Jus to piosenkarz. Zadowolona z tego nie będzię. Justin pokaże się od romantycznej strony. Czy iskierka pomiędzy nimi przeobrazi się w ogień miłości? Tego dowiecie się już wkrótce :P
Nowy rozdział mam już napisany tylko mało czasu by go przepisać. Najpóźniej w sobotę. Bardzo się ciesze że już 138 osób odwiedziło bloga, ale pojawił się jeden komentarz. Napiszcie proszę czy wam się podoba jeśli nie macie możliwości tu na blogu napiszcie na Facebooku "Justin Bieber to mój mąż, masz problem?".Na bloga i na strone na fb wchodzę codziennie. Może napiszecie coś na temat, macie jakieś uwagi?
2 i 3 lutego
Akcja - Polish Beliebers
http://www.twitlonger.com/show/kp40cd
Wejdź i przeczytaj . Rozgłaśniajcie gdzie się da. :)
Zapowiedź VI rozdziału:
Viktoria dowie się że Jus to piosenkarz. Zadowolona z tego nie będzię. Justin pokaże się od romantycznej strony. Czy iskierka pomiędzy nimi przeobrazi się w ogień miłości? Tego dowiecie się już wkrótce :P
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Rozdział V
Gdy
boj otworzył drzwi, ku naszemu widokowi pojawił się…korytarz . Szłyśmy
korytarzem dopiero po jakiś 6 metrach weszłyśmy do wielkiego salonu, a dalej
była sypialnia z wielkim dwuosobowym łóżkiem, po prawej i lewej stronie były
drzwi. Te po lewej były do łazienki z jacuzzi, a po prawej były zamknięte.
Spytałam boja do kąt prowadzą:
-Przepraszam, do kąt prowadzą te drzwi?
-Do pokoju obok, to apartament dwuosobowy. Bodajże obok mieszka pan Bieber.-odpowiedział
-Dziękuje-podziękowałam, a młody mężczyzna wyszedł. Dziewczyny poszły do swoich pokoi, ja zaczęłam się rozpakowywać. Gdy się rozpakowałam i przebrałam chciałam iść SAMA na spacer po brzegu oceanu. Gdy tylko wyszłam z pokoju po chwili słyszałam czyjeś kroki za mną, do windy szłam nie odwracając się. Winda miała się już zamknąć, niestety nie zdążyłam na nią. Więc tak czy inaczej miałam powód by się odwrócić:
-Justin, to ty. Dlaczego nic nie powiedziałeś idąc za mną. Już się bałam że to jakiś facet z piła…hahaha- zaśmiałam się
-Myślałem że dogonię cię i zakryję ci oczy, byś mogła zgadywać, ale byłaś za szybka. Gdzie idziesz?-zapytał Justin
-Na spacer. O 20 jadę na koncert niespodziankę więc mam jeszcze troche czasu. Idziesz ze mną?
-Jeśli mogę z chęcią.-powiedział Justin i zaczął się szczerzyć
Wyszliśmy przed hotel, do oceanu mieliśmy z jakieś 300 metrów. Szliśmy przy basenach. Gdy nagle Justin znikł…
-Justin! Justin gdzie jesteś?-zaczęłam wołać
Nagle bo słychać plusk wody, a obok mnie w basenie pojawił się Justin
-Viktoria, Viktoria ratuj-Justin zaczął się śmiać
-Głuptasie, gdzieś ty był wiesz jak się wystraszyłam?-krzyczałam na niego ale tak bardziej w żartach
-Czyli martwisz się o mnie?-zapytał
-Może troszeczkę…ale tak troszeczkę-oby dwoje zaczęliśmy się śmiać
-Dobra, dobra podaj mi rękę. Muszę jakoś wyjść-poprosił
Podałam Justinowi rękę a ten pociągnął mnie do wody. Chciałam by teraz on się wystraszył i udawałam że się topie i chowam pod wodę.
-Viki, Viktoria!-wołał Justin
-Co się drzesz przecież jestem tu-śmiałam się
- Jezu, Viki chodź tu-powiedział Justin i przyciągnął mnie do siebie
Dzieliły nas centymetry, ja byłam zapatrzona w jego duże brązowe oczy. Kiedy, nawet nie wiem w jakim momencie…doszło do tego. Justin mnie pocałował a ja odwzajemniłam jego pocałunek. Kiedy nagle usłyszeliśmy kroki, szybko zanurkowaliśmy do wody. Po chwili wypłynęliśmy. Zaczeliśmy się śmiać, zaczełam Jusowi uciekać wyszłam z wody i biegłam nie odwracając się. Dopiero na plaży Justin mnie dogonił.:
-Justin przepraszam cię…-przepraszałam gdy Justin mi przerwał
-Viktoria nie masz za co przepraszać, to ja cię wciągłem do wody i pocałowałem-powiedział
-Ale ja odwzajemniłam ten….pocałunek. Przepraszam-tłumczyłam Jusowi
-Nie przepraszaj już bo zachwile uznam że źle całuje.-Justin zaczął się śmiać
-Nie no całujesz idealnie…hahaha, ale ten pocałunek zmienia coś między nami?- zapytałam
-Viktoria…Viktoria jest 19.40!-krzyczał
-O matko. Muszę już iść. Przepaszam zobaczymy się kiedyś indziej.-powiedziałam
-Viki zaczekaj.-Justin złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie.
-Powstrzymaj mnie, bo zaraz cię pocałuje.-szeptał Jus
-Nie, Justin. Tym razem to ja cię pocałuje.-pocałowałam go. Gdy nagle odciągnęłam się od niego i pobiegłam w strone hotelu. Chciałam zawołać mu „Kocham cię” gdy się odwróciłam Justin skakał robił gwiazdy…nie chciałam mu przerywać. Poszłam do hotelu.
-Przepraszam, do kąt prowadzą te drzwi?
-Do pokoju obok, to apartament dwuosobowy. Bodajże obok mieszka pan Bieber.-odpowiedział
-Dziękuje-podziękowałam, a młody mężczyzna wyszedł. Dziewczyny poszły do swoich pokoi, ja zaczęłam się rozpakowywać. Gdy się rozpakowałam i przebrałam chciałam iść SAMA na spacer po brzegu oceanu. Gdy tylko wyszłam z pokoju po chwili słyszałam czyjeś kroki za mną, do windy szłam nie odwracając się. Winda miała się już zamknąć, niestety nie zdążyłam na nią. Więc tak czy inaczej miałam powód by się odwrócić:
-Justin, to ty. Dlaczego nic nie powiedziałeś idąc za mną. Już się bałam że to jakiś facet z piła…hahaha- zaśmiałam się
-Myślałem że dogonię cię i zakryję ci oczy, byś mogła zgadywać, ale byłaś za szybka. Gdzie idziesz?-zapytał Justin
-Na spacer. O 20 jadę na koncert niespodziankę więc mam jeszcze troche czasu. Idziesz ze mną?
-Jeśli mogę z chęcią.-powiedział Justin i zaczął się szczerzyć
Wyszliśmy przed hotel, do oceanu mieliśmy z jakieś 300 metrów. Szliśmy przy basenach. Gdy nagle Justin znikł…
-Justin! Justin gdzie jesteś?-zaczęłam wołać
Nagle bo słychać plusk wody, a obok mnie w basenie pojawił się Justin
-Viktoria, Viktoria ratuj-Justin zaczął się śmiać
-Głuptasie, gdzieś ty był wiesz jak się wystraszyłam?-krzyczałam na niego ale tak bardziej w żartach
-Czyli martwisz się o mnie?-zapytał
-Może troszeczkę…ale tak troszeczkę-oby dwoje zaczęliśmy się śmiać
-Dobra, dobra podaj mi rękę. Muszę jakoś wyjść-poprosił
Podałam Justinowi rękę a ten pociągnął mnie do wody. Chciałam by teraz on się wystraszył i udawałam że się topie i chowam pod wodę.
-Viki, Viktoria!-wołał Justin
-Co się drzesz przecież jestem tu-śmiałam się
- Jezu, Viki chodź tu-powiedział Justin i przyciągnął mnie do siebie
Dzieliły nas centymetry, ja byłam zapatrzona w jego duże brązowe oczy. Kiedy, nawet nie wiem w jakim momencie…doszło do tego. Justin mnie pocałował a ja odwzajemniłam jego pocałunek. Kiedy nagle usłyszeliśmy kroki, szybko zanurkowaliśmy do wody. Po chwili wypłynęliśmy. Zaczeliśmy się śmiać, zaczełam Jusowi uciekać wyszłam z wody i biegłam nie odwracając się. Dopiero na plaży Justin mnie dogonił.:
-Justin przepraszam cię…-przepraszałam gdy Justin mi przerwał
-Viktoria nie masz za co przepraszać, to ja cię wciągłem do wody i pocałowałem-powiedział
-Ale ja odwzajemniłam ten….pocałunek. Przepraszam-tłumczyłam Jusowi
-Nie przepraszaj już bo zachwile uznam że źle całuje.-Justin zaczął się śmiać
-Nie no całujesz idealnie…hahaha, ale ten pocałunek zmienia coś między nami?- zapytałam
-Viktoria…Viktoria jest 19.40!-krzyczał
-O matko. Muszę już iść. Przepaszam zobaczymy się kiedyś indziej.-powiedziałam
-Viki zaczekaj.-Justin złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie.
-Powstrzymaj mnie, bo zaraz cię pocałuje.-szeptał Jus
-Nie, Justin. Tym razem to ja cię pocałuje.-pocałowałam go. Gdy nagle odciągnęłam się od niego i pobiegłam w strone hotelu. Chciałam zawołać mu „Kocham cię” gdy się odwróciłam Justin skakał robił gwiazdy…nie chciałam mu przerywać. Poszłam do hotelu.
piątek, 18 stycznia 2013
Rozdział IV
Byliśmy na lotnisku w Majami, Alex i Demi podbiegły do mnie
i zapytały się czy chłopak z którym weszłam do samolotu to Justin Bieber:
-Viki to był Bieber?
-No tak, a z kąt wy go znacie?
Dziewczyny nie zdążyły mi odpowiedzieć ponieważ podszedł do nas Justin i poprosił dziewczyny na strone. Rozmawiali dość długo . P chwili Justin podszedł do mnie :
-Tu masz mój numer. Dzwoń o każdej porze nocy i dnia.-powiedział Justin podając mi karteczkę
-Dzięki. A o czym rozmawiałeś z dziewczynami?- zapytałam
-Ciii, tajemnica. Zapomniałbym. Nie płacz już więcej.- powiedział i pocałował mnie w policzek
-Spokojnie nie będę.-powiedziałam z uśmiechem
Cała nasza pseudo paczka była w limuzynie. Gdy dojechaliśmy do hotelu. Jako pierwsza szłam do recepcji, a przy niej stał Justin. Rzuciłam torbę i podbiegłam do niego rzucając się mu na szyję.Justin mnie przytulił i powiedział:
-Co ty tu robisz? Śledziłaś mnie?
-Nie, w tym hotelu będę mieszkać-powiedziałam
-Ja też. Jaki masz numer pokoju?-zapytał Jus
-Jeszcze nie wiem dopiero przyjechałam.
-Poczekaj chwilkę-powiedział Justin
Podszedł do recepcji i rozmawiał z blondynką za ladą. Po chwili wrócił:
-Proszę masz pokój obok mnie-powiedział Justin dając mi kartę
-Ohhh, dziękuje-miło podziękowałam dają mu dużego causa w policzek
-Zapomniał bym w pokoju są tajemnicze drzwi. Otwieraj je kiedy tylko chcesz.-szepnął mi do ucha Jus.
Justin poszedł do siebie a ja zaczekałam na dziewczyny i poszłam z nimi zobaczyć mój apartament.
-Viki to był Bieber?
-No tak, a z kąt wy go znacie?
Dziewczyny nie zdążyły mi odpowiedzieć ponieważ podszedł do nas Justin i poprosił dziewczyny na strone. Rozmawiali dość długo . P chwili Justin podszedł do mnie :
-Tu masz mój numer. Dzwoń o każdej porze nocy i dnia.-powiedział Justin podając mi karteczkę
-Dzięki. A o czym rozmawiałeś z dziewczynami?- zapytałam
-Ciii, tajemnica. Zapomniałbym. Nie płacz już więcej.- powiedział i pocałował mnie w policzek
-Spokojnie nie będę.-powiedziałam z uśmiechem
Cała nasza pseudo paczka była w limuzynie. Gdy dojechaliśmy do hotelu. Jako pierwsza szłam do recepcji, a przy niej stał Justin. Rzuciłam torbę i podbiegłam do niego rzucając się mu na szyję.Justin mnie przytulił i powiedział:
-Co ty tu robisz? Śledziłaś mnie?
-Nie, w tym hotelu będę mieszkać-powiedziałam
-Ja też. Jaki masz numer pokoju?-zapytał Jus
-Jeszcze nie wiem dopiero przyjechałam.
-Poczekaj chwilkę-powiedział Justin
Podszedł do recepcji i rozmawiał z blondynką za ladą. Po chwili wrócił:
-Proszę masz pokój obok mnie-powiedział Justin dając mi kartę
-Ohhh, dziękuje-miło podziękowałam dają mu dużego causa w policzek
-Zapomniał bym w pokoju są tajemnicze drzwi. Otwieraj je kiedy tylko chcesz.-szepnął mi do ucha Jus.
Justin poszedł do siebie a ja zaczekałam na dziewczyny i poszłam z nimi zobaczyć mój apartament.
Rozdział III
…Viktoria przepraszam cię bardzo. Rozumiem co czujesz,
przynajmniej próbuje zrozumieć. A co do tego bym się do ciebie nie dzywał, nie
mogę ci tego obiecać. Też lecę do Majami, Hanna też wygrała tą wycieczkę.
Przepraszam, widzimy się za godzinę w limuzynie”
Jak on mógł? Miałam jeszcze godzinę, byłam już spakowana. Zeszłam na dół i zaczęłam oglądać TV. Po godzinie przyjechała limuzyna, wszyscy już na mnie czekali. Max i Hanna dwa gołąbki koło siebie, ja usiadłam obok Alex. Opowiedziałam jej wszystko ta mnie przytuliła i powiedziała że Max nie jest tego wart. Dojechaliśmy na lotnisko, szofer wyciągnął nasze walizki, poszliśmy na odprawę.
-I co? Widzisz, te z urodą zawsze wygrywają- powiedziała Hanna
Rozpłakałam się i pobiegłam daleko od nich. Wtedy wpadam na wysokiego, brązowookiego bruneta.:
-Przepraszam nie widziałam cię..-tłumaczyłam
-Nic się nie stało, dlaczego płaczesz?-zapytał brunet
-To nic- odpowiedziałam i otarłam łzy
-Chodź tam jest bardzo przytulne miejsce, postawię ci porządną kawę- poprosił brunet wskazując na małą kawiarnie
-OK.
Zabrał mnie do kawiarni i postawił Cappucino. Bardzo chciałam poznać jego imię ale nie maiłam odwagi spytać:
-Więc…zdradzisz mi jak się nazywasz?-zapytał zawstydzony
-Viktoria Cullen, a ty?
-Naprawde nie wiesz, czy sobie żartujesz?-zapytał obużony
-Naprawdę, widzę ci pierwszy raz na oczy-odpowiedziałam
-Jestem Justin Bieber-powiedział z zachwytem brunet
-A więc Justin gdzie lecisz?
-Do Majami za godzinę mam wylot. A ty?-zapytał
-Ja też. Jaki masz numer fotela?-zapytałam
-333a, a ty? –zapytał z nadzieją
-Świetnie się składa ja mam 333b- krzyk łam
Czas mijał i mijał na miłych pogawędkach aż usłyszeliśmy nasze nazwiska wzywające do samolotu. Biegliśmy tak szybko, każdy z nas miał jedną torbę. Justin zarzucił ją na ramię a mnie wziął na ręcę. Dobiegliśmy w ostatniej chwili. Weszliśmy do samolotu, Justin dalej niósł mnie na rękach i szukał naszych miejsc. Usiadliśmy na fotele. Startowliśmy, myślałam że będę się bać ale przy Justinie strach minął. Wtuliłam się w niego i usłam…
******
Poczułam że ktoś mnie całuje w policzek.
-Jesteśmy na miejscu śpiąca królewno- powiedział Justin.
_________________________________________________________________________________
Jak on mógł? Miałam jeszcze godzinę, byłam już spakowana. Zeszłam na dół i zaczęłam oglądać TV. Po godzinie przyjechała limuzyna, wszyscy już na mnie czekali. Max i Hanna dwa gołąbki koło siebie, ja usiadłam obok Alex. Opowiedziałam jej wszystko ta mnie przytuliła i powiedziała że Max nie jest tego wart. Dojechaliśmy na lotnisko, szofer wyciągnął nasze walizki, poszliśmy na odprawę.
-I co? Widzisz, te z urodą zawsze wygrywają- powiedziała Hanna
Rozpłakałam się i pobiegłam daleko od nich. Wtedy wpadam na wysokiego, brązowookiego bruneta.:
-Przepraszam nie widziałam cię..-tłumaczyłam
-Nic się nie stało, dlaczego płaczesz?-zapytał brunet
-To nic- odpowiedziałam i otarłam łzy
-Chodź tam jest bardzo przytulne miejsce, postawię ci porządną kawę- poprosił brunet wskazując na małą kawiarnie
-OK.
Zabrał mnie do kawiarni i postawił Cappucino. Bardzo chciałam poznać jego imię ale nie maiłam odwagi spytać:
-Więc…zdradzisz mi jak się nazywasz?-zapytał zawstydzony
-Viktoria Cullen, a ty?
-Naprawde nie wiesz, czy sobie żartujesz?-zapytał obużony
-Naprawdę, widzę ci pierwszy raz na oczy-odpowiedziałam
-Jestem Justin Bieber-powiedział z zachwytem brunet
-A więc Justin gdzie lecisz?
-Do Majami za godzinę mam wylot. A ty?-zapytał
-Ja też. Jaki masz numer fotela?-zapytałam
-333a, a ty? –zapytał z nadzieją
-Świetnie się składa ja mam 333b- krzyk łam
Czas mijał i mijał na miłych pogawędkach aż usłyszeliśmy nasze nazwiska wzywające do samolotu. Biegliśmy tak szybko, każdy z nas miał jedną torbę. Justin zarzucił ją na ramię a mnie wziął na ręcę. Dobiegliśmy w ostatniej chwili. Weszliśmy do samolotu, Justin dalej niósł mnie na rękach i szukał naszych miejsc. Usiadliśmy na fotele. Startowliśmy, myślałam że będę się bać ale przy Justinie strach minął. Wtuliłam się w niego i usłam…
******
Poczułam że ktoś mnie całuje w policzek.
-Jesteśmy na miejscu śpiąca królewno- powiedział Justin.
_________________________________________________________________________________
Co myślicie? Sorki za błędy
środa, 16 stycznia 2013
Rozdział II
*Rozdział
II*
[Poniedziałek]
Wstałam, ubrałam się i wyszłam przed dom. Jeszcze nikogo nie było. Czekałam jakieś 5 min gdy zaczeli się zchodzić, ruszyliśmy na zakończenie roku. Gdy szliśmy nie rozmawialiśmy o niczym innym niż dzisiejszy wyjazd. Doszliśmy i rozeszliśmy się. Po zakończeniu każdy szedł sam, tak ustaliliśmy. Ale gdy byłam prawie w domu, zauważyłam go, i nie umiałam uwierzyć. Mój chłopak, który zawsze był przy mnie, stał i ją całował. Całował się, z......Hanną, moim największym wrogiem. Nie...nie umiałam tego opisać. Stałam jak wryta, gdy Max mnie zauważył oderwał się od niej i chciał mi coś wytłumaczyć :
-Viktoria, Viktoria wytłumacze ci to !!!-krzyczał Max lecz ja biegłam i nie chciałam słuchać wyjaśnień. Nie umiałam ja płakałam biegnąc to naprawde spowalniało. On był szybki, dogonił mnie
-Viktoria to nie tak juak myślisz!-mówił do mnie ja nie umiałam z siebie nic wydusić. Lecz zacisłam zęby i wydusiłam kilka zdań.
-Co? Co chcesz mi tłumaczyć? Ja nie będe się okłamywać. Nie będe sobie wmawiać że cię kocham. To koniec.-wydusiłam
-Viktoria nie!! Prosze!-wyglądał na przerażonego, ale namnie to nie robiło wrażenia.
-KONIEC!-powiwedziałam stanowczo, i pobiegłam do domu.
W domu jak walłanm się na łóżko i zaczełam beczeć to przestałam po 30 min. Pozbierałam się (chyba) i wysłałam mu SMS-a :
«Nie możesz z nami lecieć, nie. Aaa i już nigdy sie do mnie nie odzywaj»
Po 5 minutach odpisał :.......................
[Poniedziałek]
Wstałam, ubrałam się i wyszłam przed dom. Jeszcze nikogo nie było. Czekałam jakieś 5 min gdy zaczeli się zchodzić, ruszyliśmy na zakończenie roku. Gdy szliśmy nie rozmawialiśmy o niczym innym niż dzisiejszy wyjazd. Doszliśmy i rozeszliśmy się. Po zakończeniu każdy szedł sam, tak ustaliliśmy. Ale gdy byłam prawie w domu, zauważyłam go, i nie umiałam uwierzyć. Mój chłopak, który zawsze był przy mnie, stał i ją całował. Całował się, z......Hanną, moim największym wrogiem. Nie...nie umiałam tego opisać. Stałam jak wryta, gdy Max mnie zauważył oderwał się od niej i chciał mi coś wytłumaczyć :
-Viktoria, Viktoria wytłumacze ci to !!!-krzyczał Max lecz ja biegłam i nie chciałam słuchać wyjaśnień. Nie umiałam ja płakałam biegnąc to naprawde spowalniało. On był szybki, dogonił mnie
-Viktoria to nie tak juak myślisz!-mówił do mnie ja nie umiałam z siebie nic wydusić. Lecz zacisłam zęby i wydusiłam kilka zdań.
-Co? Co chcesz mi tłumaczyć? Ja nie będe się okłamywać. Nie będe sobie wmawiać że cię kocham. To koniec.-wydusiłam
-Viktoria nie!! Prosze!-wyglądał na przerażonego, ale namnie to nie robiło wrażenia.
-KONIEC!-powiwedziałam stanowczo, i pobiegłam do domu.
W domu jak walłanm się na łóżko i zaczełam beczeć to przestałam po 30 min. Pozbierałam się (chyba) i wysłałam mu SMS-a :
«Nie możesz z nami lecieć, nie. Aaa i już nigdy sie do mnie nie odzywaj»
Po 5 minutach odpisał :.......................
Rozdział I
*Rozdział I *
Obudził mnie dźwięk budzika. Musiałam otworzyć oczy i wstać
bo leżał ona na parapecie na drugim końcu pokoju. Przy budziku leżała kartka.
Otworzyłam ją i przeczytałam:
„Victoria, razem z tatą musieliśmy wcześniej wyjść do pracy. Na dole w kuchni czeka na ciebie śniadanie. Dzwoniła Alex powiedziała że będą całą paczką czekać na ciebie przed naszym domem o 07.45, więc masz jeszcze trochę czasu. Kochamy cię :* Mama i Tata” Miałam jeszcze 40 minut. Podeszłam do szafy, wzięłam biały t-shirt i zielone rurki. Na dworze jest nawet ładna pogoda. Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i nałożyłam lekki makijaż. Gdy zeszłam na dół na stole czekały na mnie kanapki z moją ukochaną Nuttelą. Szybko zjadłam, odłożyłam talerz do zmywarki i wyszłam. Wszyscy już na mnie czekali [Alex, Demi, Max, Mat i Phil]. Gdy szliśmy do szkoły, ja z Alex polotkowałyśmy o wszystkim i o niczym. Demi z chłopakami szła z tyłu.
„Victoria, razem z tatą musieliśmy wcześniej wyjść do pracy. Na dole w kuchni czeka na ciebie śniadanie. Dzwoniła Alex powiedziała że będą całą paczką czekać na ciebie przed naszym domem o 07.45, więc masz jeszcze trochę czasu. Kochamy cię :* Mama i Tata” Miałam jeszcze 40 minut. Podeszłam do szafy, wzięłam biały t-shirt i zielone rurki. Na dworze jest nawet ładna pogoda. Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i nałożyłam lekki makijaż. Gdy zeszłam na dół na stole czekały na mnie kanapki z moją ukochaną Nuttelą. Szybko zjadłam, odłożyłam talerz do zmywarki i wyszłam. Wszyscy już na mnie czekali [Alex, Demi, Max, Mat i Phil]. Gdy szliśmy do szkoły, ja z Alex polotkowałyśmy o wszystkim i o niczym. Demi z chłopakami szła z tyłu.
Nagle ktoś
mnie i Alex złapał w talii i podniósł. To ci dwaj „BARANY” Max i Mat.
Wystraszyłyśmy się, a potem zaczęłyśmy się śmiać. –Max,
odłóż nie na ziemię, chyba że chcesz mnie tak nieś aż do
szkoły-powiedziałam -Dla
ciebie wszystko, kochanie-odpowiedział
Byliśmy już prawie przy szkole, więc kazałyśmy im nas odłożyć na ziemię.
Tak też zrobili. Zadzwonił dzwonek, ja z dziewczynami poszłyśmy na przyrodę a
chłopcy na ich ukochany W-F. Wszyscy
kończyliśmy lekcje o tej samej godzinie. Gdy wracaliśmy do domu rozmawialiśmy o
planach na wakacje. Ustaliliśmy że wyjedziemy na tydzień do Majami, odpoczniemy
od tego codziennego życia w Kanadzie. Doszliśmy do domu, ach tak nie
wspominałam mieszkaliśmy na tej samej ulicy. Naprzeciwko mojego domu stał dom Maxa,
po lewej stronie dom Alex, po prawej Demi, obok Maxa mieszkał Mat a zaraz obok
Mata Phil. –To
może dziś wpadniecie do mnie? Jutro nie ma szkoły-zaproponował Max
-Świetny pomysł-powiedzieliśmy wszyscy razem
-To do zobaczenia. O 18.00?
–zapytałam otwierając już drzwi do domu
-Może być-wszyscy się
zdodzili
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Do Maxa byłam już gotowa o 17.30.
Zadzwoniłam więc do Alex czy jest gotowa i czy by do mnie wpadła bo musiałam jej
pilnie coś powiedzieć. Ta była gotowa i za 10 minut była u mnie.
-Victoria, co się stało? Byłaś tak zdenerwowana przez telefon-zapytała zmartwiona
-Pamiętasz jak mówiłam ci że startuje w konkursie gdzie do wygrania jest wycieczka do najlepszego hotelu w Majami? Wygrałam!! Wszyscy mamy darmową wycieczkę do Majami. Tylko egzekwo ze mną wygrała jeszcze jakaś dziewczyna z Kanady. Aaaaa do wyjazdu jest dołączony bilet na koncert gwiazdy niespodzianki tam w Majmi, tylko że dla dwóch osób.-tłumaczyłam Alex
-Jeeeeeee!!! Będziemy imprezować tydzień za darmo!!-krzyczała
-Tylko jest jeden mały problem bo w poniedziałek jest zakończenie roku a wylot też jest w poniedziałek o 22.00. Więc powinniśmy zdążyć.-dodałam
-Dobra, już 17.58 chodźmy.-powiedziała Alex
-Poczekaj zamknę tylko drzwi z domu-odpowiedziałam
Gdy przechodziłyśmy przez ulice w oknie czekał już Max, nie szło go nie zauważyć wypatrywał nas jak kot myszy. Zaraz otworzył na drzwi. Wszyscy już na nas czekali, usiadłyśmy i powiedziałyśmy im o wyjeździe.
-Super. Możemy tam być nawet 2 tygodnie, jeden za darmo a drugi za nasze.-powiedział Phil
Gdy powiedziałyśmy im o koncercie, nie byli już tak zadowoleni. Powiedzieli że to ja wygrałam i ja powinnam wybrać osobę. Wiem że chłopców to nie jara więc ich miałam z głowy, musiałam wybrać pomiędzy najnajlepszą przyjaciółką[Alex] a przyjaciółką[Demi]. Demi uznała że woli imprezować niż chodzić na koncert więc idę z Alex
_________________________________________________________________________________
I jak? Podoba wam się?
Proszę o komentarz.
-Victoria, co się stało? Byłaś tak zdenerwowana przez telefon-zapytała zmartwiona
-Pamiętasz jak mówiłam ci że startuje w konkursie gdzie do wygrania jest wycieczka do najlepszego hotelu w Majami? Wygrałam!! Wszyscy mamy darmową wycieczkę do Majami. Tylko egzekwo ze mną wygrała jeszcze jakaś dziewczyna z Kanady. Aaaaa do wyjazdu jest dołączony bilet na koncert gwiazdy niespodzianki tam w Majmi, tylko że dla dwóch osób.-tłumaczyłam Alex
-Jeeeeeee!!! Będziemy imprezować tydzień za darmo!!-krzyczała
-Tylko jest jeden mały problem bo w poniedziałek jest zakończenie roku a wylot też jest w poniedziałek o 22.00. Więc powinniśmy zdążyć.-dodałam
-Dobra, już 17.58 chodźmy.-powiedziała Alex
-Poczekaj zamknę tylko drzwi z domu-odpowiedziałam
Gdy przechodziłyśmy przez ulice w oknie czekał już Max, nie szło go nie zauważyć wypatrywał nas jak kot myszy. Zaraz otworzył na drzwi. Wszyscy już na nas czekali, usiadłyśmy i powiedziałyśmy im o wyjeździe.
-Super. Możemy tam być nawet 2 tygodnie, jeden za darmo a drugi za nasze.-powiedział Phil
Gdy powiedziałyśmy im o koncercie, nie byli już tak zadowoleni. Powiedzieli że to ja wygrałam i ja powinnam wybrać osobę. Wiem że chłopców to nie jara więc ich miałam z głowy, musiałam wybrać pomiędzy najnajlepszą przyjaciółką[Alex] a przyjaciółką[Demi]. Demi uznała że woli imprezować niż chodzić na koncert więc idę z Alex
_________________________________________________________________________________
I jak? Podoba wam się?
Proszę o komentarz.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)