poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział XVI



Rozdział XVI
-Wiem powinienem w ogóle się do niej nie  zbliżać. Kiedy ty powiedziałaś że idziesz do pokoju chciałem biec za tobą w tedy Selena stanęła przede mną i się na mnie rzuciła. Od razu ją odepchnąłem i chciałem cię do gonić ale ty znikłaś mi z oczu. W tedy poszedłem powiedzieć twoim znajomym że idę do ciebie no i w tedy ta twoja koleżanka no ta….Alex podała mi swój numer bo twój już miałem. Kiedy byłem pod hotelem zauważyłem że stoisz na dworze z walizką, biegłem do ciebie ale w tedy podjechała taksówka a ty szybko do niej wsiadłaś i odjechałaś-Justin mówił a ja siedząc w fotelu patrzałam jak on stoi nade mną i się na mnie gapi- Pobiegłem do hotelu, spakowałem się i zadzwoniłem do Alex by dowiedzieć się gdzie mieszkasz bo domyśliłem się że wracasz do domu. Alex powiedziała mi wszystko i pojechałem na lotnisko ale na moje „szczęście” był wypadek i staliśmy w korkach.  W trakcie jazdy zadzwonił mój menadżer by powiedzieć że mam jutro rano wywiad u Ellen wytłumaczyłem mu wszystko i opowiedziałem mu jaka jesteś. On powiedział że mam jechać do ciebie na lotnisko on zabukuje mi już bilet do Kanady i nie stracić takiej dziewczyny jak ty. Przyjechałem na lotnisko i jestem tu, i przysięgam ci że nigdy nie zdradzałby cię.-dodał i złapał moją dłoń-Pamiętasz gdy byliśmy na plaży? Co ci w tedy obiecałem?-zapytał Jus siadając obok mnie na fotelu
-Ale…- nie skończyłam bo Justin mi przerwał
-Viktoria ale ja nie robię tego bo ci to obiecałem. Robię to bo cię kocham i chcę tylko ciebie. Nie Seleny nie innych dziewczyn tylko ciebie mojej…-podkreślił to słowo mojej-…Viktori. Dlatego daj mi jeszcze 3 minuty i nic nie mów.- ja pokiwałam głową na tak a Justin na moment wyszedł i wrócił z gitarą. Usiadł naprzeciwko mnie i zaczął śpiewać [http://www.youtube.com/watch?v=FsNZdlV64jU ]
Through the long nights and the bright lights
Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright” kiedy śpiewał te słowa z moich oczu popłyneły  łzy, ale nie łzy smutku tylko szczęścia. Wiem że ktoś mnie kocha. Nie umiałam opisać uczucia, co się w tedy działo w moim sercu. Justin skończył śpiewać. To były sekundy…i nasz pocałunek bez końca, niestety kiedyś musiało się  to skończyć. Nasz pocałunek się skończył ale nasze czoła były dalej oparte o siebie a my zaczęliśmy się śmiać.:
-Kocham cię-szepnął Justin
-Ja ciebie też wariacie.-powiedziałam. Położyłam się na Justina nogach i zaczęliśmy oglądać film dokładnie „Jak urodzić i nie zwariować”. Justinowi chyba się nudziło bo zaczął bawić się moimi włosami i składać pocałunki na szyi.:
-Justin a właściwie gdzie ty się zatrzymasz? Bo jak coś możesz nocować u mnie. – usiadłam prosto i powiedziałam
-Kochanie, wiem że ty nic o mnie nie wiesz ale o takich rzeczach mogłabyś poczytać.- Justin zaczął się ze mnie śmiać, a ja udałam obrażoną i odwróciłam się do okna. Justin mnie przytulił i powiedział:
-Ja pochodzę z Kanady z Stratford. A poza tym kupiłem tam dom.
-Jak to? Ja tam mieszkam od małego i się nie znamy?- zapytałam
-Widocznie los chciał nas połączyć dopiero teraz- powiedział Justin i posłał mi nieziemski uśmiech. „Prosimy zapiąć pasy zaraz lądujemy” powiedział głos z głośników. ”Wylądowaliśmy, jesteśmy cali i zdrowi. Razem.”- pomyślałam.
_________________________________________________________________
Wiecie co dopiero teraz zauważyłam że jest taki krótki. Mam nadzieję że się podoba. Ja oceniam go w skali 0-10 na 5. A wy?

KOMENTUJCIE! MOŻECIE KOMENTOWAĆ JAKO ANONIMY!

2komentarze=nn


niedziela, 24 lutego 2013

Nowy rozdział już jutro !!!

Nowy rozdział już jutro po południu. Tak po 16.00.
________________________________________________________
-Pamiętasz gdy byliśmy na plaży? Co ci w tedy obiecałem?-zapytał Jus siadając obok mnie na fotelu
-Ale…- nie skończyłam bo Justin mi przerwał
-Viktoria ale ja nie robię tego bo ci to obiecałem. Robię to bo cię kocham i chcę tylko ciebie. Nie Seleny nie innych dziewczyn tylko ciebie mojej…-podkreślił to słowo mojej-…Viktori. Dlatego daj mi jeszcze 3 minuty i nic nie mów.- ja pokiwałam głową na tak a Justin na moment wyszedł i wrócił z gitarą. Usiadł naprzeciwko mnie i zaczął śpiewać <to>  „
Through the long nights and the bright lights. Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright” kiedy śpiewał te słowa z moich oczu popłyneły  łzy, ale nie łzy smutku tylko szczęścia. Wiem że ktoś mnie kocha. Nie umiałam opisać uczucia, co się w tedy działo w moim sercu.

Jutro liczę na komentarze. (Zbliżamy się do 1000)

sobota, 23 lutego 2013

Informacja!

Mam już laptopa i piszę nowy rozdział! Blog będzie miał taki wygląd jak teraz. A nasza Viktoria to Selena Gomez ! Długo dążyłam by dopiąć wszystko na ostatni guzik [15 rozdziałów] no więc wydaje mi się że tak już zostanie bez innych zmian typu inny wygląd Viktori itp. Przepraszam że tak mieszam wam w głowie tymi zmianami ale teraz już STOP ! Pojawiać się będą tylko rozdziały i informacje dla was.

poniedziałek, 18 lutego 2013

UWAGA WAŻNE!!

Mój laptop cały czas się zacina. Jutro oddaje go do naprawy jak dostanę go spowrotem od razu wezmę się za pisanie nowego rozdziału tym razem długiego. Mam propozycje. Będe go pisać trochę dłużej niż zwykle ale będzie mega długi i dużo będzie się w nim działo.

Przed dodaniem nowego rozdziału dodam wętek z niego. Będzie ciekawie. Uuuuuu.

Proszę was komentujcie. To naprawdę dodaje otuchy. Wiem że mam dla kogo pisać.  A po za tym chciałabym by to opowiadanie trwało długo. Postaram się zakończyć je nie mniej niż przy 100 rozdziale ale to daleka przyszłość. Piszcie czy czytacie po jeśli nie to z koleżanką napisze je do końca i wydrukuje jako książke, i wyślemy Justinowi. hehehehe xD

Możecie komentować bez konta Google jako Anonimowy !!!!!!!!

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział XV

Rozdział XV
Mnie zatkało, przed chwilą Justin mówił że nie są już razem a ona mówi o nim jako jako swoim chłopaku. Wstałam i kierowałam się w stronę hotelu kiedy Justin szarpnął mnie za rękę i przyciągnął do siebie:
-Viktoria, gdzie idziesz bez mnie ?- zapytał Justin
-Do pokoju, a ty wracaj do swojej Selenki- powiedziałam z sarkazmem
-Viktoria, ja naprawdę nie wiem o co jej chodziło.-powiedział Justin- od dwóch miesięcy z nią nie rozmawiałem a co dopiero widziałem.- krzyknął Justin
-To ciekawe dlaczego nazwała cie swoim chłopakiem?- powiedziałam obojętnie- może chodźmy i się jej spytajmy?- dodałam
-No dobrze ja mówię ci prawdę, zobaczymy co ona powie.- odpowiedział Justin. Szliśmy w stronę sceny Justin złapał mnie za rękę ale ja wyrwałam. Niech nie myśli sobie że wszystko ok. nadal jestem na niego zła a wręcz wściekła. Doszliśmy, Selena zauważyła Justina i natychmiast zeszła z sceny.:
-Kochanie co ty tu robisz? Miałeś być w L.A.- skierowała się do Justina i położyła mu ręce na ramionach, Justin szybko je zabrał
-Co się stało?- zapytała Selena
-Co ty do diabła wyprawiasz Selena?- zbuntował się Justin- zerwaliśmy ze sobą ponad dwa miesiące temu i od tamtej pory się nie widzieliśmy- Justin aż krzyknął
-Jak to? Jeszcze ostatnio obiecywałeś że jak wrócisz z L.A weźmiemy cichy ślub.- powiedziała Selena
-Selena co ty wyprawiasz? Nic ci takiego nie mówiłem. Nawet słówkiem nie było mowy o ślubie.- krzyczał Justin a ja wszystkiemu się przyglądałam oni kontynowali kłótnie kiedy poczułam ogromny ból brzucha, jeszcze mocniejszy niż ostatni. Zgięłam się w pół i podparłam o Justina:
-Kochanie co ci się dzieje?- zapytał z przejęciem Justin
-Nic, dogadajcie się w końcu. Ja wracam do pokoju.- odwróciłam się i szłam w stroną pokoju. Gdy się odwróciłam Justin całował się z Seleną. Cała zapłakana pobiegłam do pokoju. Wyjęłam z szafy walizkę, wrzuciłam wszystkie ubrania i kosmetyki. Przebrałam się <kliknij by zobaczyć> 
i wyszłam. Zjechałam windą do recepcji, wymeldowałam się. Czekając na taksówkę zauważyłam Justina wracającego z plaży. Na moje nie szczęście zauważył mnie. Biegł do mnie ale w tym momencie podjechała taksówka, młody szatyn zabrał moją walizkę a ja weszłam do samochodu. Po paru sekundach odjechaliśmy.
                                     *NA LOTNISKU*
Chciałam zobaczyć czy są jeszcze jakieś wolne miejsca na lot Miami-Kanada. Podeszłam do blondynki i zapytałam:.
-Dzień dobry czy są jeszcze wolne miejsca na lot Miami-Kanada ?
-Tak, są. Chcę się pani zapisać?
-Tak, chciałabym jak najszybciej.
-Dobrze- Pani w kasie dała mi bilet, ja zapłaciłam i odeszłam. Poszłam do kawiarni i usiadłam w kącie. Zmówiłam kawę i jabłecznik. Do odlotu miałam jeszcze trzy godziny. Kelner przyniósł mi moje zamówienie, szybko zjadłam i wypiłam kawę. Sprawdziłam na Iphonie która godzina. Była 23.43 a samolot miałam o 01.55, przy okazji miałam 23 nie odebrane połączenia. 20 od Justina i 3 od Alex, i 5 wiadomości od Justina. Nie chciałam ich czytać więc bez przeczytania usunęłam. Postanowiłam zadzwonić do mamy by powiadomić ją że wracam do domu, ale nie odbierała. Nie dziwię się jest prawie 12 w nocy. Zapłaciłam i poszłam pochodzić po sklepach. O 01.30 poszłam na odprawę. Kiedy byłam w samolocie na swoim miejscu kapitan przemówił „ Przepraszamy państwa ale lot się trochę przeciągnie, czekamy na ważnego gościa.”. „Kto jest tak ważny żeby dla niego przeciągać lot?” pomyślałam „Ta Obama” powiedziałam sama do siebie. Czekaliśmy 15 minut kiedy do samolotu wszedł Justin. Skuliłam się i odwróciłam do okna by Justin mnie nie zauważył.:
-Viktoria daj mi to wytłumaczyć.- powiedział Justin stojący nade mną, gapiąc się we mnie
-Wytłumaczyłeś mi wszystko całują się z Seleną
_________________________
Sorki że tak długo musieliście czekać, myślałam że będzie dłuższy ale chciałam coś dodać. Rozdział inspirowany www.kisssssmem.blogspot.pl .

komentujcie!!

czwartek, 14 lutego 2013

Ważne! Przeczytaj!

Bardzo was przepraszam że nie dodałam rozdziału wczoraj ale miałam gości i nie dałam rady napisać. A tak poza tym nie mam pomysłu co dalej mam już zaczęty rozdział ale brak weny na dalszy ciąg następnego rozdziału. Oooo czekajcie jest światełko w tunelu, mam pomysł. :) To może mała zapowiedź?

ZAPOWIEDŹ 15 ROZDZIAŁU...
Jak Viki zareaguje na kolejne wyznania Seleny? Wytrzyma to czy wróci do domu? Co z Justinem? Co z ich miłością? Justin będzie chciał by Viktoria mu bezgranicznie ufała ale czy to się uda? Czy Selena wyciągnie asa z rękawa i pokarze Viktorii że będzie walczyć o Justin? Viktoria wytrzyma po raz drugi stratę chłopaka wprost idealnego? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w kolejnych rozdziałach albo nawet w jednym długimmmmm.... 

środa, 13 lutego 2013

Rozdział XIV dla Pattki :)

Rozdział XIV
Szliśmy na miejsce w ciszy. W końcu chciałam przerwać tą ciszę:
-Justin…
-Hmmm?- odwrócił się do mnie Justin
-Kochasz mnie?- zapytałam
-No jasne, po co jeszcze pytasz?- powiedział Justin
-A co z twoim związkiem z Seleną. Tą sławną i piękną piosenkarką, i aktorką?- zapytałam niepewnie. Justin się zatrzymał i odwrócił do mnie:
-Skąd wiesz o Selenie? Przecież nie wiedziałaś kim jestem, nie wiedziałaś nic o mnie.- zdziwił się Justin
-No ale jak cię nie było dziś to weszłam na FB a tam aż huczy o was.- powiedziałam
-Viktoria Selena to przeszłość. Na początku byliśmy razem dla reklamy, potem może coś do niej poczułem. Ale już mnie z nią nic nie łączy- Justin przyciągnął mnie do siebie
-Ale tam pisało że ona też tu jest- powiedziałam a do moich oczu napłynęły łzy
-Kochanie ale to nic nie znaczył. Ja jestem tu z tobą i to ciebie kocham najbardziej- przytuliłam Justina. On złapał mój podbródek i skierował moją twarz na jego, i namiętnie…pocałował. Nasz pocałunek się skończył, złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy na plażę.
                                    *PLAŻA-PIANA PARTY*
Wszyscy tańczyli i dobrze się bawili. Ja z Justinem siedziałam przy barze. Justin zamówił dla mnie jakiegoś drinka <kliknij> a sobie piwo. Po chwili leciała fajna piosenka <kliknij> :
-Czy moja dziewczyna zechciała by zemną zatańczyć?- zapytał Justin
-Z przyjemnością- weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć. Gdy piosenka się skończyła włączyli <kliknij>. Bardzo podobała mi się ta piosenka chodź nigdy jej jeszcze nie słyszałam. Wtuliłam się w Justina i zaczęliśmy tańczyć wolnego. Piosenka się skończyła a my wróciliśmy do baru. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się w tym czasie na scenę weszłą…Selena Gomez. Zaczęła od piosenki –  <kliknij>, wszystko było dobrze do momentu kiedy następną piosenkę <kliknij> dedykowała swojemu chłopakowi Justinowi Bieberowi.
____________________________

sorki że taki krótki ale miałam kare i chciałam szybko coś dodać postaram się jeszcze dziś dodać nowy :)

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział XIII


Rozdział XIII
Wzięłam tabletkę, Justin długo nie wracał więc wzięłam laptopa i włączyłam TT, zauważyłam że Justin dodał dużo postów w ostatnim czasie i nie tylko on Max też.
Justin: „Ten idiota zobaczył gdzie raki zimują”, „Będę romantyczny?” a ostatni dopiero mnie rozbawił : „Mój skarb jest chory
L „  i zdjęcie <kiliknij>
Max: „Co za idiota”, „Jak mogła?”
Chyba w każdym z nich było coś do mnie. Justin jest naprawdę słodki, martwi się o mnie
J. Przeglądałam dalej TT i FB nic mnie nie ominęło. Po jakiś 5 minutach z korytarza było słychać jakieś hałasy. Szybko wybiegłam na korytarz a tam Justin z Maxem obkładali się pięściami.:
-Ej, ej, ej. Przestańcie!- krzykłam ale żaden z nich sobie z tego nic nie zrobił obkładali się dalej. Pobiegła po Mata i Phila. Chłopcy szybko podbiegli do Jusa i Maxa, i ich rozdzielili. Widać było, że są po stronie Justina chodź wcale go nie znają, wydarli się na Maxa a Max po prostu poszedł do swojego pokoju. Ja podziękowałam Matowi i Philowi, i zabrałam Justina do mojego pokoju.:
-Co ci strzeliło do łba?- darłam się na Justina siedzącego na łóżku
-No…no. Po prostu broniłem się. To on na mnie naskoczył z pięściami.- powiedział Justin
-To po co mu oddawałeś?- zapytałam
-Co może miałem wyjść na ciote? I pokazać, że nie umiem się bić?- odpowiedział Jus i podniósł głowę do góry. Dopiero w tedy zauważyłam że ma przeciętą wargę i podbite oko.
-Dobra. Siedź tu idę po lód.- powiedziałam i podeszłam do mini zamrażalki, wzięłam lód. Wróciłam do Justina i przyłożyłam lód do jego pobitego oka i rozciętej wargi.:
-Trzeba to opatrzyć, chodź w łazięce mam apteczkę.- wzięłam Justina za rękę ten przyciągną mnie do siebie a nasze oddechy się złączyły.:
-Ale chyba jest coś co pomoże bardziej na moje usta niż plaster- powiedział Justin
-Ciekawe co?- łobuzersko się uśmiechnęłam
-Całus- zaśmiał się Justin
-Nie zasłużyłeś- wystawiłam język 
-Jak to? Chroniłem cię przed tym idiotą.- oburzył się Justin
-No dobrze, dobrze. Zobaczymy czy zadziała- uśmiechnęłam się i pocałowałam Justina w dolną wargę
-I jak zadziałało?- zapytałam
-Nie do końca ale może być- zesmutniał Justin
-Tyle musi ci wystarczyć, na więcej musisz poczekać- wyszczerzyłam zęby
-Jeśli muszę to poczekam, a jak twój brzuch ?Dalej boli?- zapytał Justin
-Nie już nie. Dobra idź się już przebrać na piana party.- powiedziałam do Justina. On wyszedł a ja poszłam wziąć prysznic i się przebrać. Ubrałam <kliknij> i nałożyłam słaby makijaż. Po chwili drzwi w pokoju otworzyły się i wszedł Justin wyglądał tak <kilinij> i wyszliśmy...
________________________________________
Podoba wam się ?

sobota, 9 lutego 2013

Rozdzia XII



Rozdział XII
-Siedzą przy barze, może do nas się przyłączycie?- zapytał Mat
-Właściwie, to wybieram się na plażę- powiedział Justin
-Nie wiecie co tracicie- Mat wystawił język- wieczorem jest piana party na plaży może przyjdziecie?-dodał
-Tak z chęcią- wyprzedziłam Justina z odpowiedzią bo on pewnie by zaprzeczył
-To ja wracam do reszty, a ty Justin opiekuj się Viktorią- powiedział Mat. Przybili sobie z Justinem żółwiki i poszedł
                                        *NA PLAŻY*
Rozłożyliśmy koc pod parasolami. Justin leżał w cieniu na kocu a ja na leżakach w słońcu:
-Kochanie idziesz do wody?- zapytał Justin
-Nie teraz, a po za tym miałeś mi posmarować plecy- powidziałam
-Ale jak posmaruje to pójdziesz?- zapytał Jus
-Może- powiedziałam i posłałam mu łobuzerski uśmiech. Justin wziął olejek do opalania i zaczął smarować mi plecy, poczym smarowanie zamienił się w masaż i pocałunki na plecach i szyji:
-Justin miałeś posmarować mi tylko plecy, nic więcej.- zaśmiałam się, a Justin oderwał się od mnie:
-To chodź do wody. Proszę.- poprosił Jus
-No dobrze chodź- załapałam Justina za rękę a on wziął mnie na ręce i wbiegł do wody: ZDJĘCIE [ZAMIAST SELENY WYOBRAŻCIE COBIE VIKTORIE]

Pływaliśmy, chlapaliśmy się, przytulali przez następną godzinę.:
-Justin ja wychodzę, źle się czuje- powiedziałam
-Co ci jest? Jedziemy do lekarza?- Justin objął nie w tali i szliśmy w stronę brzegu
-Nie po prostu boli mnie brzuch.-powiedziałam- ale ty możesz zostać. Ja pójdę do pokoju wezmę tabletkę i się położę- dodałam
-O nie nie ja idę z tobą. Posiedzę z tobą. Chyba że nie chcesz?- z poważniał Justin
-Chcę, to chodź- powiedziałam. Zabraliśmy koc i poszliśmy do hotelu. Oczywiście nie obyło się bez reporterów i fanek. Lecz o dziwo Justin nie zwracał na nich uwagi i szedł prosto przed siebie do windy. Wjechaliśmy na nasze piętro i weszliśmy do mojego pokoju.:
-Rozgość się a ja pójdę po tabletkę- powiedziałam
-Nie wiesz to ty idź po tą tabletkę a ja pójdę się przebrać-powiedział Justin
-Ok, to biegnij i szybko wracaj.- powiedziałam a Justin pocałował mnie w policzek i pobiegł do swojego pokoju…
--------------------------------------------------------------------
Sory za bledy ale mam zepsuta klawiature i zamiast y pisze z i na odwrotnie.
Jest ankieta odpowiadajcie. trwa do 11.02

środa, 6 lutego 2013

Rozdział XI


Rozdział XI
-Wiem że mówiłem że nic nam tego nie zepsuję ale…- przewałam Justinowi
-Właśnie Justin zawsze jest jakieś ale, wiem że to twoje fanki, rodzina lecz ja ty też jestem. Justin idź do siebie nie mam sił teraz z tobą rozmawiać
-Viktoria proszę…- jęknął Jus
-Ja też proszę-poprosiłam
-Dobrze- Justin odszedł a ja usiadłam przy drzwiach i czułam jak po policzkach spływają mi łzy
                                                                 *RANO*
Obudził mnie dźwięk Iphona [budzik]. Weszłam do łazienki ubrałam strój kąpielowy [http://bi.gazeta.pl/im/1/8115/z8115211Q,Dwuczesciowy-kostium-kapielowy--Novella-86-zl.jpg ] na to niebieską bokserkę i białą mini. Wyszłam a na korytarzu przed drzwiami spał Justin.:
-Justin, co ty tu robisz?- budziłam Justina
-Mhhhhh- budził się Justin-czekałem aż wyjdziesz-oznajmił Justin
-Ale dlaczego pod drzwiami- zapytałam
-Ponieważ chciałem być pierwszą osobą którą dziś zobaczysz-wstał i łobuzersko się uśmiechnął
-Awwww…- szeroko się uśmiechnęłam- nie umiem się na ciebie gniewać.-powiedziałam
-Pięknie wyglądasz-powiedział Justin, ja się tylko zaśmiałam i zatopiłam się w jego czekoladowych oczach.:
-Gdzie się wybiera moja ślicznotka?- zapytał Jus
-Idę na plaże i potrzebuje kogoś kto mi posmaruje plecy-uśmiechnęłam się
-Czy ja mogę podjąć się tego zadaniaaaaa?- przeciągnął Justin
-Może. Jeśli dasz mi buziaka.- powiedziałam a chłopak wpił swoje malinowe usta w moje. Gdy nasz pocałunek się skończył ruszyliśmy w stronę morza. Gdy tak szliśmy od tyłu podbiegł do na Mat:
-Co tam zakochani?- zapytał
-Dobrze, gdzie masz resztę?- zapytałam 

wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział X


Rozdział X
Do windy weszła jedna z Beliebers a Justin po wyjścu z windy robił sobie z nią zdjęcia, a ja powoli kierowałam się do pokoju.[Jus dalej był z fanką] Weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Nie wiem jak długo można rozmawiać z jedną dziewczyną, w tym czasie wzięłam prysznic i ubrałam słodką piżamę [http://s4.lov3.pl/s4.lov3.pl/ab40c6a1637ac5fe8b4db4995c7b6949.jpg ]. Włączyłam TV a dokładnie „X Factor” położyłam się na wygodnym łóżku o oglądałam. Po chwili zadzwonił mój Iphon…mama
Rozmowa:
Ja: O cześć mamo!
Mama: Cześć kochanie, co tam u ciebie?
Ja: Dobrze, na koncercie było wspaniale, hotel i pokój full wypas. Wszystko idealen
Mama: To się cieszę. A co tam u Maxa?
Ja: Ja…ja już nie jestem z Maxem. Zdradził mnie z Haną.
Mama: Tak mi przykro, nie przejmuj się
Ja: Już się nie przejmuje. Zakochałam się i jestem szczęśliwa. Dopiero teraz to czuję. Wpisz w Google „Justin Bieber”. Dobra mamo muszę kończyć ktoś puka. PA
Mama: Pa Zadzwonie jutro
Rozłączyłam się. Podeszłam do drzwi i zapytałam:
-Kto tam?
-Ja. Justin.
-Wracaj do fanek.
-Viki, kochanie przepraszam ale to Beliebers
-Mówiłeś że tak nie będzie_
__________________________________
Przepraszam że tak mało, ale chciałam coś dodać, poczekajcie do piątku [będę mieć ferie] to rozdziały będą dłuższe.

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział IX


Rozdział IX
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Po chwili Justin wstał i podziękował:
-Dzięki za wszystko, my się już zbieramy. Muszę jeszcze zabrać Viktorie w jedno miejsce.
-Jak to? Gdzie?-zapytałm
-Niespodzianka.-Jus wystawił język, i oddalił się od nas by zadzwonić. Gdy skończył kiwnął w moją stronę czy idę.
-To pa-zawołałam wychodząc                                
Szliśmy brzegiem oceanu, trzymając się za ręce:
-Justin, dzięki że przy moich znajomych powiedziałeś że jesteśmy parą ale…-nie dokończyłam bo Jus mi przerwał
-Viktoria, ja nie powiedziałem tego dlatego by zrobić na złość twojemu ex…ja naprawdę chciałbym byś była moją dziewczyną. Chodź-Justin wziął mnie na ręce i pobiegł w stronę skał-to nie tak miało wyglądać, zaraz to naprawię-dodał
Przed skałami postawił mnie na ziemię, zakrył oczy i kazał iść przed siebie. Wykonałam rozkaz. Po chwili Jus odsłonił mi oczy, to co zobaczyłam to…to było wspaniałe, piękne i nie wiem jak to inaczej nazwać. : ZDJĘCIE 
[Dokoła były jeszcze płatki róż i było ciemniej] a przede mną stał Jus z bukietem róż:
-Viktorio, zostaniesz moją dziewczyną, później narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią naszych wnuków? Przysięgam kochać cię w każdej chwili nawet jeśli będziesz na mnie zła bo kupię ci zły kolor sukienki, nigdy cię nie zdradzić i zawsze ufać.-Justin w końcu skończył mówić i dał mi kwaiaty, ja zaczęłam się uśmiechać i ukryć łzy-Viki nie płacz jeśli nie chcesz to mi to powiedz-Jus posmutniał
-Nie Justin, to są łzy szczęścia. Jeszcze nikt nie wyraził mi uczuć w tak piękny sposób.Oczywiście że zgodzę się być twoją dziewczyną, narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią dzieci naszych dzieci.-powidziałam a Just wpił się w moje usta, ja odwzajemniłam jego pocałunek. Pocałunek nie miał końca. Justin całował z taką pasją. Nasz pocałunek dobiegł końca lecz nasze czoła dalej się stykały. Jus szepnął „Jeszcze żadna mi tak w głowie nie zawróciła” i zaczął się śmiać ja z nim mówiąc „Głuptas, kocham cię”. Po chwili Jus wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną do oceanu.:
-Justin, puść mnie!-krzyczałam
-Jesteś tego pewna jesteśmy po kolana w wodzie.-łobuzersko się uśmiechał się Jus
-No może nie tu w wodzie tylko na brzegu-powiedziałam z sarkazmem-a poza tym nasza randka nie miała być w wodzie-dodałam
-O nie, nie. Nie wrobisz mnie. Powiedziałaś że nie w basenie, a jesteśmy w oceanie.-Justin łobuzersko się uśmiechnął
-No dobrze, to będziemy tu tak stać? Ty po kolana w wodzie ze mną na rękach?-zapytałam
-Dopóki nie wymyśle co będziemy później robić-odpowiedział Justin
-Justin to wszystko jest wspaniałe nie wymyślaj już nic więcej. Chodźmy do pokoi.-powiedziałam
-Pokoi?- zapytał Justin
-No, a gdzie? Już późno-odpowiedziałam
-Chodźmy do pokoju-powiedział Juju
-Hahahaha…Justin, wyjdźmy z wody to porozmawiamy.
Wyszliśmy z wody kierowaliśmy się do hotelu trzymając za ręce, przytulając i całując. Przed wejściem do hotelu czekało mnóstwo reporterów…weszliśmy do windy i wjechaliśmy na nasze piętro. 

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział VIII



Rozdział VIII

*w kawiarence*
Siedzieliśmy w koncie kawiarni. Justin zamówił lody czekoladowe [moje ulubione] i gorącą czekoladę, zaczęliśmy jeść:
-Viki mogę cię o coś zapytać?-Justin skierował się do mnie
-Tak, pytaj-uśmiechnęłam się
-To, pamiętasz jak na lotnisku...no powiedzmy że wpadłaś na mnie?-Jus zaczął się jąkać-Dla-Dlaczego płakałaś?-w końcu wydusił
-Bo...bo chwile wcześniej mój były chłopak Max...poprostu całował się na moich oczach z Hanną, dziewczyną z którą od małego konkurowałam. To...-po poliku spłyneło mi kilka łez-...bardzo mnie zabolało, a potem okazało się że ona też wygrała tą wycieczkę i teraz muszę patrzeć jak się tulą do siebie na każdym kroku.-powiedziałam, Justin usiadł obok mnie i otarł moje łzy.
-Nie przejmuj się takim idiotą, nie mógł dostrzec że jesteś wyjątkowa.-powiedział Jus, gdy po chwili dodał-ale popatrz na to z tej lepszej strony, gdyby nie to może nie było by nas teraz tu...razem-Justin mocno mnie przytulił i wpił swoje malinowe usta w moje.Kiedy do kawiarni weszli Phil, Mat, Max, Hana, Alex i Demi. Szybko oderwałam się od Jusa:
-Co się stało?-zapytał speszony Justin
-Popatrz-wskazałam na wejście do kawiarni-to moi przyjaciele z którymi tu przyjechałam, a z nimi Max i Hanna.-wtuliłam się w Jusa by mnie nie zauważyli. Lecz się nie udało:
-Hej Viki!-krzyczał Mat, i wszyscy do
 nas podeszli i usiedli na przeciwko. Justin w tym momencie mnie przytulił, położył rękę na ramię i pocałował w czoło mówiąc "Nie przejmuj się dokopiemy temu twojemu Maxowi" ja się tylko zaśmiałam:
-No, więc co tu robicie?-zapytałam "zdziwiona"
-Szukaliśmy cię wszędzie! Nie odbierałaś telefony. Martwiłem, znaczy martwiliśm się.-powiedział Max z pretensjami
-Nie mieliście się o co martwić Viktoria jest w dobrych rękach-odezwał się Justin i posłał mi nieziemski uśmiech
-Mówiłam im, ale Max się uparł by cię szukać-powiedział Alex, ja się tylko zaśmiałam
-No więc …co tu robicie?-zapytał Phil
-Siedzimy sobie i pijemy czekoladę-powiedziałam z dumą
-Twój koncert był nieziemski, ty sam też jesteś nieziemski-powiedziała Hana a w jej oczach było widać duże zainteresowanie Justinem|
-Dziękuje, to wszystko było dla Viktori.-Jus ładnie podziękował i musnął moje usta
-Viki, aż miło patrzeć że znowu się uśmiechasz-w końcu odezwał się Mat
-To wszystko dzięki Justinowi. On bardzo się do tego przyczynił-powiedziałam uśmiechając się
-No już tam Mie nie przechwalaj-Jus się uśmiechnął
-No więc…jesteście parą?-zapytał nieśmiało Phil
-Tak-powiedział Jus
-Nie-powiedziałam
Wszyscy zaczęli się śmiać.:
-No więc jesteście czy nie?-zapytał Mat
-Tak, jesteśmy-powiedzieliśmy równocześnie. Jeśli Justin powiedział przed wszystkimi że jesteśmy to znaczy że albo chce dopiec Maxowi albo naprawdę mu na mnie zależy. Wyjaśnie to z nim później. Po chwili zapadła cisza a Max gapił się na mnie jak…jak kot na mysz. Gdy chciałam zakończyć ciszę, Justin złapał mnie za podbródek i pocałował swoimi malinowymi ustami. Ja odwzajemniłam pocałunek, a Max wstał wziął z sobą Hane i wyszedł trzaskając drzwiami. Szybko odsunęłam się od Justina :
-Co się stało? Czemu wyszli?-zapytałam
-Sory Justin…a właśnie mogę ci mówić po imieniu?-zapytał Mat
-Tak, jasne.-chłopcy wstali i podali sobie ręce przy czym Phil także no a Alex i Demi nawet nie pytały tylko po prostu mówiły Jus a on do nich też po imieniu
-…no więc Jus-kończył Mat-Sory ale muszę to powiedzieć…może Max nadal coś do ciebie czuje?-powiedział  Mat
-Nawet jeśli,  to ja już do niego nic.-powiedziałam stanowczo-Mam Justina i przynajmniej wiem że mnie kocha i nie zdradzi.-wtuliłam się w Jusa
-Okej, okej ja tylko głośno myśle-powiedział Mat
________________________________________________________________________
Przepraszam bardzo że musieliście tyle czekać ale mam masakre w szkole. Sory za błędy, a nowy rozdział postarm się dodać jutro