piątek, 1 lutego 2013

Rozdział VIII



Rozdział VIII

*w kawiarence*
Siedzieliśmy w koncie kawiarni. Justin zamówił lody czekoladowe [moje ulubione] i gorącą czekoladę, zaczęliśmy jeść:
-Viki mogę cię o coś zapytać?-Justin skierował się do mnie
-Tak, pytaj-uśmiechnęłam się
-To, pamiętasz jak na lotnisku...no powiedzmy że wpadłaś na mnie?-Jus zaczął się jąkać-Dla-Dlaczego płakałaś?-w końcu wydusił
-Bo...bo chwile wcześniej mój były chłopak Max...poprostu całował się na moich oczach z Hanną, dziewczyną z którą od małego konkurowałam. To...-po poliku spłyneło mi kilka łez-...bardzo mnie zabolało, a potem okazało się że ona też wygrała tą wycieczkę i teraz muszę patrzeć jak się tulą do siebie na każdym kroku.-powiedziałam, Justin usiadł obok mnie i otarł moje łzy.
-Nie przejmuj się takim idiotą, nie mógł dostrzec że jesteś wyjątkowa.-powiedział Jus, gdy po chwili dodał-ale popatrz na to z tej lepszej strony, gdyby nie to może nie było by nas teraz tu...razem-Justin mocno mnie przytulił i wpił swoje malinowe usta w moje.Kiedy do kawiarni weszli Phil, Mat, Max, Hana, Alex i Demi. Szybko oderwałam się od Jusa:
-Co się stało?-zapytał speszony Justin
-Popatrz-wskazałam na wejście do kawiarni-to moi przyjaciele z którymi tu przyjechałam, a z nimi Max i Hanna.-wtuliłam się w Jusa by mnie nie zauważyli. Lecz się nie udało:
-Hej Viki!-krzyczał Mat, i wszyscy do
 nas podeszli i usiedli na przeciwko. Justin w tym momencie mnie przytulił, położył rękę na ramię i pocałował w czoło mówiąc "Nie przejmuj się dokopiemy temu twojemu Maxowi" ja się tylko zaśmiałam:
-No, więc co tu robicie?-zapytałam "zdziwiona"
-Szukaliśmy cię wszędzie! Nie odbierałaś telefony. Martwiłem, znaczy martwiliśm się.-powiedział Max z pretensjami
-Nie mieliście się o co martwić Viktoria jest w dobrych rękach-odezwał się Justin i posłał mi nieziemski uśmiech
-Mówiłam im, ale Max się uparł by cię szukać-powiedział Alex, ja się tylko zaśmiałam
-No więc …co tu robicie?-zapytał Phil
-Siedzimy sobie i pijemy czekoladę-powiedziałam z dumą
-Twój koncert był nieziemski, ty sam też jesteś nieziemski-powiedziała Hana a w jej oczach było widać duże zainteresowanie Justinem|
-Dziękuje, to wszystko było dla Viktori.-Jus ładnie podziękował i musnął moje usta
-Viki, aż miło patrzeć że znowu się uśmiechasz-w końcu odezwał się Mat
-To wszystko dzięki Justinowi. On bardzo się do tego przyczynił-powiedziałam uśmiechając się
-No już tam Mie nie przechwalaj-Jus się uśmiechnął
-No więc…jesteście parą?-zapytał nieśmiało Phil
-Tak-powiedział Jus
-Nie-powiedziałam
Wszyscy zaczęli się śmiać.:
-No więc jesteście czy nie?-zapytał Mat
-Tak, jesteśmy-powiedzieliśmy równocześnie. Jeśli Justin powiedział przed wszystkimi że jesteśmy to znaczy że albo chce dopiec Maxowi albo naprawdę mu na mnie zależy. Wyjaśnie to z nim później. Po chwili zapadła cisza a Max gapił się na mnie jak…jak kot na mysz. Gdy chciałam zakończyć ciszę, Justin złapał mnie za podbródek i pocałował swoimi malinowymi ustami. Ja odwzajemniłam pocałunek, a Max wstał wziął z sobą Hane i wyszedł trzaskając drzwiami. Szybko odsunęłam się od Justina :
-Co się stało? Czemu wyszli?-zapytałam
-Sory Justin…a właśnie mogę ci mówić po imieniu?-zapytał Mat
-Tak, jasne.-chłopcy wstali i podali sobie ręce przy czym Phil także no a Alex i Demi nawet nie pytały tylko po prostu mówiły Jus a on do nich też po imieniu
-…no więc Jus-kończył Mat-Sory ale muszę to powiedzieć…może Max nadal coś do ciebie czuje?-powiedział  Mat
-Nawet jeśli,  to ja już do niego nic.-powiedziałam stanowczo-Mam Justina i przynajmniej wiem że mnie kocha i nie zdradzi.-wtuliłam się w Jusa
-Okej, okej ja tylko głośno myśle-powiedział Mat
________________________________________________________________________
Przepraszam bardzo że musieliście tyle czekać ale mam masakre w szkole. Sory za błędy, a nowy rozdział postarm się dodać jutro

1 komentarz: