Rozdział IXRozmawialiśmy jeszcze chwilę. Po chwili Justin wstał i podziękował:
-Dzięki za wszystko, my się już zbieramy. Muszę jeszcze zabrać Viktorie w jedno miejsce.
-Jak to? Gdzie?-zapytałm
-Niespodzianka.-Jus wystawił język, i oddalił się od nas by zadzwonić. Gdy skończył kiwnął w moją stronę czy idę.
-To pa-zawołałam wychodząc
Szliśmy brzegiem oceanu, trzymając się za ręce:
-Justin, dzięki że przy moich znajomych powiedziałeś że jesteśmy parą ale…-nie dokończyłam bo Jus mi przerwał
-Viktoria, ja nie powiedziałem tego dlatego by zrobić na złość twojemu ex…ja naprawdę chciałbym byś była moją dziewczyną. Chodź-Justin wziął mnie na ręce i pobiegł w stronę skał-to nie tak miało wyglądać, zaraz to naprawię-dodał
Przed skałami postawił mnie na ziemię, zakrył oczy i kazał iść przed siebie. Wykonałam rozkaz. Po chwili Jus odsłonił mi oczy, to co zobaczyłam to…to było wspaniałe, piękne i nie wiem jak to inaczej nazwać. : ZDJĘCIE
[Dokoła były jeszcze płatki róż i było ciemniej] a przede mną stał Jus z
bukietem róż:
-Viktorio, zostaniesz moją dziewczyną, później narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią naszych wnuków? Przysięgam kochać cię w każdej chwili nawet jeśli będziesz na mnie zła bo kupię ci zły kolor sukienki, nigdy cię nie zdradzić i zawsze ufać.-Justin w końcu skończył mówić i dał mi kwaiaty, ja zaczęłam się uśmiechać i ukryć łzy-Viki nie płacz jeśli nie chcesz to mi to powiedz-Jus posmutniał
-Nie Justin, to są łzy szczęścia. Jeszcze nikt nie wyraził mi uczuć w tak piękny sposób.Oczywiście że zgodzę się być twoją dziewczyną, narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią dzieci naszych dzieci.-powidziałam a Just wpił się w moje usta, ja odwzajemniłam jego pocałunek. Pocałunek nie miał końca. Justin całował z taką pasją. Nasz pocałunek dobiegł końca lecz nasze czoła dalej się stykały. Jus szepnął „Jeszcze żadna mi tak w głowie nie zawróciła” i zaczął się śmiać ja z nim mówiąc „Głuptas, kocham cię”. Po chwili Jus wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną do oceanu.:
-Justin, puść mnie!-krzyczałam
-Jesteś tego pewna jesteśmy po kolana w wodzie.-łobuzersko się uśmiechał się Jus
-No może nie tu w wodzie tylko na brzegu-powiedziałam z sarkazmem-a poza tym nasza randka nie miała być w wodzie-dodałam
-O nie, nie. Nie wrobisz mnie. Powiedziałaś że nie w basenie, a jesteśmy w oceanie.-Justin łobuzersko się uśmiechnął
-No dobrze, to będziemy tu tak stać? Ty po kolana w wodzie ze mną na rękach?-zapytałam
-Dopóki nie wymyśle co będziemy później robić-odpowiedział Justin
-Justin to wszystko jest wspaniałe nie wymyślaj już nic więcej. Chodźmy do pokoi.-powiedziałam
-Pokoi?- zapytał Justin
-No, a gdzie? Już późno-odpowiedziałam
-Chodźmy do pokoju-powiedział Juju
-Hahahaha…Justin, wyjdźmy z wody to porozmawiamy.
Wyszliśmy z wody kierowaliśmy się do hotelu trzymając za ręce, przytulając i całując. Przed wejściem do hotelu czekało mnóstwo reporterów…weszliśmy do windy i wjechaliśmy na nasze piętro.
-Viktorio, zostaniesz moją dziewczyną, później narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią naszych wnuków? Przysięgam kochać cię w każdej chwili nawet jeśli będziesz na mnie zła bo kupię ci zły kolor sukienki, nigdy cię nie zdradzić i zawsze ufać.-Justin w końcu skończył mówić i dał mi kwaiaty, ja zaczęłam się uśmiechać i ukryć łzy-Viki nie płacz jeśli nie chcesz to mi to powiedz-Jus posmutniał
-Nie Justin, to są łzy szczęścia. Jeszcze nikt nie wyraził mi uczuć w tak piękny sposób.Oczywiście że zgodzę się być twoją dziewczyną, narzeczoną, żoną, matką naszych dzieci i babcią dzieci naszych dzieci.-powidziałam a Just wpił się w moje usta, ja odwzajemniłam jego pocałunek. Pocałunek nie miał końca. Justin całował z taką pasją. Nasz pocałunek dobiegł końca lecz nasze czoła dalej się stykały. Jus szepnął „Jeszcze żadna mi tak w głowie nie zawróciła” i zaczął się śmiać ja z nim mówiąc „Głuptas, kocham cię”. Po chwili Jus wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną do oceanu.:
-Justin, puść mnie!-krzyczałam
-Jesteś tego pewna jesteśmy po kolana w wodzie.-łobuzersko się uśmiechał się Jus
-No może nie tu w wodzie tylko na brzegu-powiedziałam z sarkazmem-a poza tym nasza randka nie miała być w wodzie-dodałam
-O nie, nie. Nie wrobisz mnie. Powiedziałaś że nie w basenie, a jesteśmy w oceanie.-Justin łobuzersko się uśmiechnął
-No dobrze, to będziemy tu tak stać? Ty po kolana w wodzie ze mną na rękach?-zapytałam
-Dopóki nie wymyśle co będziemy później robić-odpowiedział Justin
-Justin to wszystko jest wspaniałe nie wymyślaj już nic więcej. Chodźmy do pokoi.-powiedziałam
-Pokoi?- zapytał Justin
-No, a gdzie? Już późno-odpowiedziałam
-Chodźmy do pokoju-powiedział Juju
-Hahahaha…Justin, wyjdźmy z wody to porozmawiamy.
Wyszliśmy z wody kierowaliśmy się do hotelu trzymając za ręce, przytulając i całując. Przed wejściem do hotelu czekało mnóstwo reporterów…weszliśmy do windy i wjechaliśmy na nasze piętro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz