Rozdział XVI
-Wiem powinienem w ogóle się do niej nie
zbliżać. Kiedy ty powiedziałaś że idziesz do pokoju chciałem biec za
tobą w tedy Selena stanęła przede mną i się na mnie rzuciła. Od razu ją
odepchnąłem i chciałem cię do gonić ale ty znikłaś mi z oczu. W tedy poszedłem
powiedzieć twoim znajomym że idę do ciebie no i w tedy ta twoja koleżanka no
ta….Alex podała mi swój numer bo twój już miałem. Kiedy byłem pod hotelem
zauważyłem że stoisz na dworze z walizką, biegłem do ciebie ale w tedy
podjechała taksówka a ty szybko do niej wsiadłaś i odjechałaś-Justin mówił a ja
siedząc w fotelu patrzałam jak on stoi nade mną i się na mnie gapi- Pobiegłem
do hotelu, spakowałem się i zadzwoniłem do Alex by dowiedzieć się gdzie
mieszkasz bo domyśliłem się że wracasz do domu. Alex powiedziała mi wszystko i
pojechałem na lotnisko ale na moje „szczęście” był wypadek i staliśmy w
korkach. W trakcie jazdy zadzwonił mój
menadżer by powiedzieć że mam jutro rano wywiad u Ellen wytłumaczyłem mu
wszystko i opowiedziałem mu jaka jesteś. On powiedział że mam jechać do ciebie
na lotnisko on zabukuje mi już bilet do Kanady i nie stracić takiej dziewczyny
jak ty. Przyjechałem na lotnisko i jestem tu, i przysięgam ci że nigdy nie
zdradzałby cię.-dodał i złapał moją dłoń-Pamiętasz gdy byliśmy na plaży? Co ci
w tedy obiecałem?-zapytał Jus siadając obok mnie na fotelu-Ale…- nie skończyłam bo Justin mi przerwał
-Viktoria ale ja nie robię tego bo ci to obiecałem. Robię to bo cię kocham i chcę tylko ciebie. Nie Seleny nie innych dziewczyn tylko ciebie mojej…-podkreślił to słowo mojej-…Viktori. Dlatego daj mi jeszcze 3 minuty i nic nie mów.- ja pokiwałam głową na tak a Justin na moment wyszedł i wrócił z gitarą. Usiadł naprzeciwko mnie i zaczął śpiewać [http://www.youtube.com/watch?v=FsNZdlV64jU ]
„Through the long nights and the bright lights
Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright” kiedy śpiewał te słowa z moich oczu popłyneły łzy, ale nie łzy smutku tylko szczęścia. Wiem że ktoś mnie kocha. Nie umiałam opisać uczucia, co się w tedy działo w moim sercu. Justin skończył śpiewać. To były sekundy…i nasz pocałunek bez końca, niestety kiedyś musiało się to skończyć. Nasz pocałunek się skończył ale nasze czoła były dalej oparte o siebie a my zaczęliśmy się śmiać.:
-Kocham cię-szepnął Justin
-Ja ciebie też wariacie.-powiedziałam. Położyłam się na Justina nogach i zaczęliśmy oglądać film dokładnie „Jak urodzić i nie zwariować”. Justinowi chyba się nudziło bo zaczął bawić się moimi włosami i składać pocałunki na szyi.:
-Justin a właściwie gdzie ty się zatrzymasz? Bo jak coś możesz nocować u mnie. – usiadłam prosto i powiedziałam
-Kochanie, wiem że ty nic o mnie nie wiesz ale o takich rzeczach mogłabyś poczytać.- Justin zaczął się ze mnie śmiać, a ja udałam obrażoną i odwróciłam się do okna. Justin mnie przytulił i powiedział:
-Ja pochodzę z Kanady z Stratford. A poza tym kupiłem tam dom.
-Jak to? Ja tam mieszkam od małego i się nie znamy?- zapytałam
-Widocznie los chciał nas połączyć dopiero teraz- powiedział Justin i posłał mi nieziemski uśmiech. „Prosimy zapiąć pasy zaraz lądujemy” powiedział głos z głośników. ”Wylądowaliśmy, jesteśmy cali i zdrowi. Razem.”- pomyślałam.
_________________________________________________________________
Wiecie co dopiero teraz zauważyłam że jest taki krótki. Mam nadzieję że się podoba. Ja oceniam go w skali 0-10 na 5. A wy?
KOMENTUJCIE! MOŻECIE KOMENTOWAĆ JAKO ANONIMY!
2komentarze=nn
ja 7 na 10 Bardzo mi się podoba twuj blog
OdpowiedzUsuńkiedy następny rozdział ?
Jeśli będą 2 komentarze dodam nn :)
UsuńA ja 9 na 10. Jest świetny i czekam na NN.;)
OdpowiedzUsuńJest świetny . !!! 10/10 . ;)) Czekam na następny . ; ))
OdpowiedzUsuńSuper!!!! Dawaj szybko NN!!!!
OdpowiedzUsuńdawaj następny boski jest ten blog 10/10 <3!
OdpowiedzUsuń