Rozdział XIII
Wzięłam tabletkę, Justin długo nie wracał więc wzięłam laptopa i włączyłam TT, zauważyłam że Justin dodał dużo postów w ostatnim czasie i nie tylko on Max też.
Justin: „Ten idiota zobaczył gdzie raki zimują”, „Będę romantyczny?” a ostatni dopiero mnie rozbawił : „Mój skarb jest chory L „ i zdjęcie <kiliknij>
Max: „Co za idiota”, „Jak mogła?”
Chyba w każdym z nich było coś do mnie. Justin jest naprawdę słodki, martwi się o mnie J. Przeglądałam dalej TT i FB nic mnie nie ominęło. Po jakiś 5 minutach z korytarza było słychać jakieś hałasy. Szybko wybiegłam na korytarz a tam Justin z Maxem obkładali się pięściami.:
-Ej, ej, ej. Przestańcie!- krzykłam ale żaden z nich sobie z tego nic nie zrobił obkładali się dalej. Pobiegła po Mata i Phila. Chłopcy szybko podbiegli do Jusa i Maxa, i ich rozdzielili. Widać było, że są po stronie Justina chodź wcale go nie znają, wydarli się na Maxa a Max po prostu poszedł do swojego pokoju. Ja podziękowałam Matowi i Philowi, i zabrałam Justina do mojego pokoju.:
-Co ci strzeliło do łba?- darłam się na Justina siedzącego na łóżku
-No…no. Po prostu broniłem się. To on na mnie naskoczył z pięściami.- powiedział Justin
-To po co mu oddawałeś?- zapytałam
-Co może miałem wyjść na ciote? I pokazać, że nie umiem się bić?- odpowiedział Jus i podniósł głowę do góry. Dopiero w tedy zauważyłam że ma przeciętą wargę i podbite oko.
-Dobra. Siedź tu idę po lód.- powiedziałam i podeszłam do mini zamrażalki, wzięłam lód. Wróciłam do Justina i przyłożyłam lód do jego pobitego oka i rozciętej wargi.:
-Trzeba to opatrzyć, chodź w łazięce mam apteczkę.- wzięłam Justina za rękę ten przyciągną mnie do siebie a nasze oddechy się złączyły.:
-Ale chyba jest coś co pomoże bardziej na moje usta niż plaster- powiedział Justin
-Ciekawe co?- łobuzersko się uśmiechnęłam
-Całus- zaśmiał się Justin
-Nie zasłużyłeś- wystawiłam język
-Jak to? Chroniłem cię przed tym idiotą.- oburzył się Justin
-No dobrze, dobrze. Zobaczymy czy zadziała- uśmiechnęłam się i pocałowałam Justina w dolną wargę
-I jak zadziałało?- zapytałam
-Nie do końca ale może być- zesmutniał Justin
-Tyle musi ci wystarczyć, na więcej musisz poczekać- wyszczerzyłam zęby
-Jeśli muszę to poczekam, a jak twój brzuch ?Dalej boli?- zapytał Justin
-Nie już nie. Dobra idź się już przebrać na piana party.- powiedziałam do Justina. On wyszedł a ja poszłam wziąć prysznic i się przebrać. Ubrałam <kliknij> i nałożyłam słaby makijaż. Po chwili drzwi w pokoju otworzyły się i wszedł Justin wyglądał tak <kilinij> i wyszliśmy...
________________________________________
Podoba wam się ?
Wzięłam tabletkę, Justin długo nie wracał więc wzięłam laptopa i włączyłam TT, zauważyłam że Justin dodał dużo postów w ostatnim czasie i nie tylko on Max też.
Justin: „Ten idiota zobaczył gdzie raki zimują”, „Będę romantyczny?” a ostatni dopiero mnie rozbawił : „Mój skarb jest chory L „ i zdjęcie <kiliknij>
Max: „Co za idiota”, „Jak mogła?”
Chyba w każdym z nich było coś do mnie. Justin jest naprawdę słodki, martwi się o mnie J. Przeglądałam dalej TT i FB nic mnie nie ominęło. Po jakiś 5 minutach z korytarza było słychać jakieś hałasy. Szybko wybiegłam na korytarz a tam Justin z Maxem obkładali się pięściami.:
-Ej, ej, ej. Przestańcie!- krzykłam ale żaden z nich sobie z tego nic nie zrobił obkładali się dalej. Pobiegła po Mata i Phila. Chłopcy szybko podbiegli do Jusa i Maxa, i ich rozdzielili. Widać było, że są po stronie Justina chodź wcale go nie znają, wydarli się na Maxa a Max po prostu poszedł do swojego pokoju. Ja podziękowałam Matowi i Philowi, i zabrałam Justina do mojego pokoju.:
-Co ci strzeliło do łba?- darłam się na Justina siedzącego na łóżku
-No…no. Po prostu broniłem się. To on na mnie naskoczył z pięściami.- powiedział Justin
-To po co mu oddawałeś?- zapytałam
-Co może miałem wyjść na ciote? I pokazać, że nie umiem się bić?- odpowiedział Jus i podniósł głowę do góry. Dopiero w tedy zauważyłam że ma przeciętą wargę i podbite oko.
-Dobra. Siedź tu idę po lód.- powiedziałam i podeszłam do mini zamrażalki, wzięłam lód. Wróciłam do Justina i przyłożyłam lód do jego pobitego oka i rozciętej wargi.:
-Trzeba to opatrzyć, chodź w łazięce mam apteczkę.- wzięłam Justina za rękę ten przyciągną mnie do siebie a nasze oddechy się złączyły.:
-Ale chyba jest coś co pomoże bardziej na moje usta niż plaster- powiedział Justin
-Ciekawe co?- łobuzersko się uśmiechnęłam
-Całus- zaśmiał się Justin
-Nie zasłużyłeś- wystawiłam język
-Jak to? Chroniłem cię przed tym idiotą.- oburzył się Justin
-No dobrze, dobrze. Zobaczymy czy zadziała- uśmiechnęłam się i pocałowałam Justina w dolną wargę
-I jak zadziałało?- zapytałam
-Nie do końca ale może być- zesmutniał Justin
-Tyle musi ci wystarczyć, na więcej musisz poczekać- wyszczerzyłam zęby
-Jeśli muszę to poczekam, a jak twój brzuch ?Dalej boli?- zapytał Justin
-Nie już nie. Dobra idź się już przebrać na piana party.- powiedziałam do Justina. On wyszedł a ja poszłam wziąć prysznic i się przebrać. Ubrałam <kliknij> i nałożyłam słaby makijaż. Po chwili drzwi w pokoju otworzyły się i wszedł Justin wyglądał tak <kilinij> i wyszliśmy...
________________________________________
Podoba wam się ?
Superr, piana party i Jus pod drzwiami...awwwww. Ludzie widzicie ile jest wyświetleń? I tylko 3 komentarze? KOMENTUJCIE !!!!!!! Czytałaś/czytasz może Dangera? A co jeśli Justin był podobny do Danger? Ja tylko mówie bo to co teraz się dzieje jest mega ciekawe. Ten pomysł z zdjęciami lub super ja na przykład umiem sobie wyobrazić zamiast Seleny Viktorie. Jesteś super. Dasz dedykacje w nastepnym rozdziale dla Pattki ?
OdpowiedzUsuńAwwwwwwwww...... Super :)
OdpowiedzUsuń