Rozdział VII
Justin śpiewał jeszcze jakieś piosenki, szczerze mówią najbardziej podobała mi
się „As Long As You Love Me” nie wiem dla kogo ta piosenka, ale było w niej coś
wyjątkowego. Chodź bardzo podobało mi się to że wybrał mnie z tysięcy fanek,
ale i tak byłam na niego mega wkurzona. Przed chwilą powiedział że nie może
przestać o mnie myśleć, a gdy chcę się z nim spotkać to on nie wie kiedy wróci.
Koncert się skończył, wracałyśmy z Alex do hotelu:
-Viki, czemu jesteś smutna? Przed chwilą zostałaś tą jedyną dziewczyną
Justina.-powiedziała Alex
-Może i zostałam, ale nie uważasz że to teraz Justin powinien być obok
mnie?-powiedziałam z letkim sarkazmem
-Viktoria, może i teraz nie może być tu z tobą. Ale sama mówiłaś że chcesz
sobie wszystko przemyśleć. Będziesz mieć czas, a gdy Justin wróci na pewno
zapuka do twoich drzwi.- Alex posłała mi szeroki uśmiech
-Może i masz racje. A co jeśli tam będzie jakaś ładniejsza fanka niż ja, ja nie
wiedziałam kim jest a one go kochają-posmutniałam
-Kobieto, on się w tobie zakochał. Od początku wiedział że nie lecisz na jego
sławę i kasę-Alex zaczęła się wydzierać i mną potrząsać
-Dobra, może i masz racje.- uśmiechnęłam
Dojechałyśmy do hotelu, ja wróciłam do swojego pokoju, Alex do swojego. Wzięłam
długą kąpiel, zamówiłam gorącą czekoladę. Gdy moja czekolada była gotowa przyniósł
mi ją wysoki blondyn:
-Dobry wieczór, Pani czekolada-kelner podał mi czekolade
-Dziękuje-podziękowałam, zamkłam drzwi i poszłam usiąść na balkon. Piłam
czekoladę wpatrując się w gwiazdy na niebie i słuchając szumu fal oceanu. Była
dopiero 22.30 więc uznałam że przejdę się na plaże. Ubrałam białe rurki i
czarną bokserkę do tego czarne conversy i włosy spięte w kucyk. Szłam pomiędzy
basenami, sama do siebie się uśmiechałam wspominając dzisiaj przed koncertem z
Jusem. Doszłam na plaże, w tedy zauważyłam że nie wzięłam Iphona. Wokół mnie
siedziało parę par, wyglądali na bardzo szczęśliwych. Przez kolejne 15 minut
siedziałam i myślałam : „Jeśli Justin jest sławny i nie ma czasu po koncercie
co będzie później kiedy będziemy na randce i Justin będzie rozdawał autografy,
a ja zostanę sama? A co jeśli Jus będzie musiał wyjechać na parę miesięcy? Co
będzie ze mną?” Moją głowę opanowały same złe myśli kiedy za głos krzyknęłam „CHOLERA”.
Wszyscy na mnie się patrzyli a ja przeprosiłam. Zrobiło mi się już trochę zimno
kiedy zza moich plecy usłyszałam:
-Zimno ci? Dam ci moją bluzę.-odwróciłam się a za mną stał Justin
-Nie dziękuje, miałam się już zbierać- wstałam i przeszłam obok Justina kiedy
on szarpnął mnie za rękę:
-Viktoria nie uciekaj przede mną. Przepraszam że nie mogłem się z tobą spotkać
zaraz po koncercie-Justin złapał mnie w tali
-Ja przed tobą nie uciekam-powiedziałm odwracając wzrok od niego, ten złapał
mój podbródek i skierował na siebie
-Naprawdę musisz byś na mnie nieźle wkurzona-łobuzersko się zaśmiał
-Nie może mam skakać z radości? Justin na koncercie powiedziałeś że jestem
twoim oczkiem w głowie i nie mam minuty byś o mnie nie myślał, więc dlaczego
nie mogłeś być zemną tu już od paru godzin? Nawet jeśli by nam się udało to jak
to będzie wyglądało? Będziemy gdzieś na kolacji i podbiegnie tłum fanek a ty
będziesz rozdawać im autografy i mnie zostawisz samą ?-krzyczałam na Jusa
-Viktoria teraz tak myślisz bo się boisz, jeśli byś nie wiedziała że jestem
sławny nigdy byś tak nie pomyślała. Spróbujmy…Pamiętaj...NIE ZAWSZE BĘDZIE KOLOROWO ALE MUSIMY WALCZYĆ O NAS. -powiedział Jus chcąc mnie pocałować
lecz ja się oderwałam:
-Możemy spróbować ale pod jednym warunkiem…-powiedziałam
-Jakim?- zapytał Justin
-Zaprosisz mnie na prawdziwą randkę, tylko nie taką w basenie-zaczęłam się
śmiać a Justin ze mną
-Jak by inaczej…to może zacznijmy już dziś? Chodź zabieram cię na gorącą
czekoladę i lody.-powiedział Justin i wziął mnie na ręce…
JAK WAM SIĘ PODOBA?
Super!! :D
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuń