niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział VII

Rozdział VII
Justin śpiewał jeszcze jakieś piosenki, szczerze mówią najbardziej podobała mi się „As Long As You Love Me” nie wiem dla kogo ta piosenka, ale było w niej coś wyjątkowego. Chodź bardzo podobało mi się to że wybrał mnie z tysięcy fanek, ale i tak byłam na niego mega wkurzona. Przed chwilą powiedział że nie może przestać o mnie myśleć, a gdy chcę się z nim spotkać to on nie wie kiedy wróci. Koncert się skończył, wracałyśmy z Alex do hotelu:
-Viki, czemu jesteś smutna? Przed chwilą zostałaś tą jedyną dziewczyną Justina.-powiedziała Alex
-Może i zostałam, ale nie uważasz że to teraz Justin powinien być obok mnie?-powiedziałam z letkim sarkazmem
-Viktoria, może i teraz nie może być tu z tobą. Ale sama mówiłaś że chcesz sobie wszystko przemyśleć. Będziesz mieć czas, a gdy Justin wróci na pewno zapuka do twoich drzwi.- Alex posłała mi szeroki uśmiech
-Może i masz racje. A co jeśli tam będzie jakaś ładniejsza fanka niż ja, ja nie wiedziałam kim jest a one go kochają-posmutniałam
-Kobieto, on się w tobie zakochał. Od początku wiedział że nie lecisz na jego sławę i kasę-Alex zaczęła się wydzierać i mną potrząsać
-Dobra, może i masz racje.- uśmiechnęłam
Dojechałyśmy do hotelu, ja wróciłam do swojego pokoju, Alex do swojego. Wzięłam długą kąpiel, zamówiłam gorącą czekoladę. Gdy moja czekolada była gotowa przyniósł mi ją wysoki blondyn:
-Dobry wieczór, Pani czekolada-kelner podał mi czekolade
-Dziękuje-podziękowałam, zamkłam drzwi i poszłam usiąść na balkon. Piłam czekoladę wpatrując się w gwiazdy na niebie i słuchając szumu fal oceanu. Była dopiero 22.30 więc uznałam że przejdę się na plaże. Ubrałam białe rurki i czarną bokserkę do tego czarne conversy i włosy spięte w kucyk. Szłam pomiędzy basenami, sama do siebie się uśmiechałam wspominając dzisiaj przed koncertem z Jusem. Doszłam na plaże, w tedy zauważyłam że nie wzięłam Iphona. Wokół mnie siedziało parę par, wyglądali na bardzo szczęśliwych. Przez kolejne 15 minut siedziałam i myślałam : „Jeśli Justin jest sławny i nie ma czasu po koncercie co będzie później kiedy będziemy na randce i Justin będzie rozdawał autografy, a ja zostanę sama? A co jeśli Jus będzie musiał wyjechać na parę miesięcy? Co będzie ze mną?” Moją głowę opanowały same złe myśli kiedy za głos krzyknęłam „CHOLERA”. Wszyscy na mnie się patrzyli a ja przeprosiłam. Zrobiło mi się już trochę zimno kiedy zza moich plecy usłyszałam:
-Zimno ci? Dam ci moją bluzę.-odwróciłam się a za mną stał Justin
-Nie dziękuje, miałam się już zbierać- wstałam i przeszłam obok Justina kiedy on szarpnął mnie za rękę:
-Viktoria nie uciekaj przede mną. Przepraszam że nie mogłem się z tobą spotkać zaraz po koncercie-Justin złapał mnie w tali
-Ja przed tobą nie uciekam-powiedziałm odwracając wzrok od niego, ten złapał mój podbródek i skierował na siebie
-Naprawdę musisz byś na mnie nieźle wkurzona-łobuzersko się zaśmiał
-Nie może mam skakać z radości? Justin na koncercie powiedziałeś że jestem twoim oczkiem w głowie i nie mam minuty byś o mnie nie myślał, więc dlaczego nie mogłeś być zemną tu już od paru godzin? Nawet jeśli by nam się udało to jak to będzie wyglądało? Będziemy gdzieś na kolacji i podbiegnie tłum fanek a ty będziesz rozdawać im autografy i mnie zostawisz samą ?-krzyczałam na Jusa
-Viktoria teraz tak myślisz bo się boisz, jeśli byś nie wiedziała że jestem sławny nigdy byś tak nie pomyślała. Spróbujmy…Pamiętaj...NIE ZAWSZE BĘDZIE KOLOROWO ALE MUSIMY WALCZYĆ O NAS. -powiedział Jus chcąc mnie pocałować lecz ja się oderwałam:
-Możemy spróbować ale pod jednym warunkiem…-powiedziałam
-Jakim?- zapytał Justin
-Zaprosisz mnie na prawdziwą randkę, tylko nie taką w basenie-zaczęłam się śmiać a Justin ze mną
-Jak by inaczej…to może zacznijmy już dziś? Chodź zabieram cię na gorącą czekoladę i lody.-powiedział Justin i wziął mnie na ręce…



JAK WAM SIĘ PODOBA?

2 komentarze: