poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział XVI



Rozdział XVI
-Wiem powinienem w ogóle się do niej nie  zbliżać. Kiedy ty powiedziałaś że idziesz do pokoju chciałem biec za tobą w tedy Selena stanęła przede mną i się na mnie rzuciła. Od razu ją odepchnąłem i chciałem cię do gonić ale ty znikłaś mi z oczu. W tedy poszedłem powiedzieć twoim znajomym że idę do ciebie no i w tedy ta twoja koleżanka no ta….Alex podała mi swój numer bo twój już miałem. Kiedy byłem pod hotelem zauważyłem że stoisz na dworze z walizką, biegłem do ciebie ale w tedy podjechała taksówka a ty szybko do niej wsiadłaś i odjechałaś-Justin mówił a ja siedząc w fotelu patrzałam jak on stoi nade mną i się na mnie gapi- Pobiegłem do hotelu, spakowałem się i zadzwoniłem do Alex by dowiedzieć się gdzie mieszkasz bo domyśliłem się że wracasz do domu. Alex powiedziała mi wszystko i pojechałem na lotnisko ale na moje „szczęście” był wypadek i staliśmy w korkach.  W trakcie jazdy zadzwonił mój menadżer by powiedzieć że mam jutro rano wywiad u Ellen wytłumaczyłem mu wszystko i opowiedziałem mu jaka jesteś. On powiedział że mam jechać do ciebie na lotnisko on zabukuje mi już bilet do Kanady i nie stracić takiej dziewczyny jak ty. Przyjechałem na lotnisko i jestem tu, i przysięgam ci że nigdy nie zdradzałby cię.-dodał i złapał moją dłoń-Pamiętasz gdy byliśmy na plaży? Co ci w tedy obiecałem?-zapytał Jus siadając obok mnie na fotelu
-Ale…- nie skończyłam bo Justin mi przerwał
-Viktoria ale ja nie robię tego bo ci to obiecałem. Robię to bo cię kocham i chcę tylko ciebie. Nie Seleny nie innych dziewczyn tylko ciebie mojej…-podkreślił to słowo mojej-…Viktori. Dlatego daj mi jeszcze 3 minuty i nic nie mów.- ja pokiwałam głową na tak a Justin na moment wyszedł i wrócił z gitarą. Usiadł naprzeciwko mnie i zaczął śpiewać [http://www.youtube.com/watch?v=FsNZdlV64jU ]
Through the long nights and the bright lights
Don't you worry, cause everything's gonna be alright
Be alright” kiedy śpiewał te słowa z moich oczu popłyneły  łzy, ale nie łzy smutku tylko szczęścia. Wiem że ktoś mnie kocha. Nie umiałam opisać uczucia, co się w tedy działo w moim sercu. Justin skończył śpiewać. To były sekundy…i nasz pocałunek bez końca, niestety kiedyś musiało się  to skończyć. Nasz pocałunek się skończył ale nasze czoła były dalej oparte o siebie a my zaczęliśmy się śmiać.:
-Kocham cię-szepnął Justin
-Ja ciebie też wariacie.-powiedziałam. Położyłam się na Justina nogach i zaczęliśmy oglądać film dokładnie „Jak urodzić i nie zwariować”. Justinowi chyba się nudziło bo zaczął bawić się moimi włosami i składać pocałunki na szyi.:
-Justin a właściwie gdzie ty się zatrzymasz? Bo jak coś możesz nocować u mnie. – usiadłam prosto i powiedziałam
-Kochanie, wiem że ty nic o mnie nie wiesz ale o takich rzeczach mogłabyś poczytać.- Justin zaczął się ze mnie śmiać, a ja udałam obrażoną i odwróciłam się do okna. Justin mnie przytulił i powiedział:
-Ja pochodzę z Kanady z Stratford. A poza tym kupiłem tam dom.
-Jak to? Ja tam mieszkam od małego i się nie znamy?- zapytałam
-Widocznie los chciał nas połączyć dopiero teraz- powiedział Justin i posłał mi nieziemski uśmiech. „Prosimy zapiąć pasy zaraz lądujemy” powiedział głos z głośników. ”Wylądowaliśmy, jesteśmy cali i zdrowi. Razem.”- pomyślałam.
_________________________________________________________________
Wiecie co dopiero teraz zauważyłam że jest taki krótki. Mam nadzieję że się podoba. Ja oceniam go w skali 0-10 na 5. A wy?

KOMENTUJCIE! MOŻECIE KOMENTOWAĆ JAKO ANONIMY!

2komentarze=nn


6 komentarzy:

  1. ja 7 na 10 Bardzo mi się podoba twuj blog
    kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja 9 na 10. Jest świetny i czekam na NN.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest świetny . !!! 10/10 . ;)) Czekam na następny . ; ))

    OdpowiedzUsuń
  4. Super!!!! Dawaj szybko NN!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. dawaj następny boski jest ten blog 10/10 <3!

    OdpowiedzUsuń